- Od pięciu lat fani czekają na ogłoszenie nazwiska aktora, który wcieli się w Jamesa Bonda. Według najnowszej plotki ostatecznie wybrano Calluma Turnera.
- Turner pod kątem dorobku wypada gorzej od jego rzekomych rywali, Jacka Lowdena oraz Josha O'Connora, ale może być atrakcyjny marketingowo z racji tego, że jego żoną jest Dua Lipa.
- „Jest wysoki, ale nie za wysoki. Potrafi grać, ale nie przesadza z aktorstwem. Reżyser Denis Villeneuve może go odpowiednio ukształtować” – pisze serwis Showbiz 411, który puścił plotkę o jego angażu na agenta 007.
Gdy w 2021 r. miał premierę „Nie czas umierać”, ostatni film z Danielem Craigiem w roli głównej, wiadomo było, że przez długi czas fani serii z Jamesem Bondem będą żyli w niepewności. Okazało się jednak, że znalezienie następcy Craiga jest trudniejszym zadaniem niż można było przypuszczać.
Na przestrzeni kolejnych lat otrzymaliśmy istną castingową telenowelę. Rozgłaszano plotki, że w agenta 007 mieli wcielić się m.in. Idris Elba, Henry Cavill, Tom Hardy, Rege-Jean Page, Richard Madden czy Aaron Taylor-Johnson. Nie tylko zmiana koloru skóry bohatera miała rzekomo być brana pod uwagę przez producentów serii. Rozgorzała cała dyskusja odnośnie tego, czy może Bond dla odmiany nie powinien być kobietą. Padały pomysły, by główną rolę dostała na przykład Gillian Anderson. Internauci bardzo ostro odnosili się do tak radykalnej zmiany.
Były też przypadki tworzenia fałszywej afery. Niejaki Scott Rose-Marsh, mało znany brytyjski aktor, miał rzekomo uczestniczyć w castingach. Media ochoczo rozprzestrzeniły tę nieprawdziwą informację, a bukmacherzy mogli dodać nowe nazwisko do swoich notowań.
To on został nowym Bondem? Chce go Pierce Brosnan
Jeszcze niedawno do mediów przedostała się informacja, że duże szanse na zagranie Bonda ma Jacob Elordi. Potem jednak pojawiły się nowe doniesienia, z których wynika, jakoby o rolę walczyło czterech finalistów: Jack Lowden, Josh O’Connor, Callum Turner oraz niezidentyfikowany do tej pory aktor. Gorączka wokół tych osób tylko wzrosła. Teraz z kolei została tylko podbita, bowiem wedle informacji podanych przez serwis Showbiz411 to Turner został siódmym odtwórcą ikonicznego bohatera, wymyślonego przez Iana Fleminga.
„Jest wysoki, ale nie za wysoki. Potrafi grać, ale nie przesadza z aktorstwem. Reżyser Denis Villeneuve może go odpowiednio ukształtować” – napisano w serwisie o Turnerze. Gdyby spojrzeć czysto na umiejętności aktorskie, Callum nieco odstaje od Lowdena i O’Connora.
Ten drugi jest najbardziej utalentowany, ale z kolei nie wydaje się materiałem na Bonda, bowiem jest aktorem najlepiej sprawdzającym się w kinie artystycznym. Skądinąd bardzo sprawny warsztatowo Lowden z kolei w serialu „Kulawe konie” wciela się w byłego agenta MI5, co sprawia, że ma największe kwalifikacje ze znanej nam trójki finalistów.
Czytaj także: Bond, James Bond. Historia twórcy szpiega wszech czasów
Turner de facto jest jeszcze trochę niewiadomą, choć ma na koncie już doceniane przez krytyków role („Róża z Nevady”). Na pewno pod kątem fizycznym zdaje się pasować bardziej niż Lowden i Callum, co na pewno jest atutem nie do przecenienia.
Co więcej, aktor zyskał solidne wsparcie od byłego odtwórcy roli agenta 007 – Pierce’a Brosnana. W rozmowie z Vanity Fair Brosnan stwierdził, że podziwia wszystkich aktorów, którzy są na krótkiej liście.
– Wszyscy mają własny głos, odpowiednią sylwetkę i ekranową prezencję. Każdy z nich ma też przed sobą długą karierę – powiedział. Wskazał jednak Turnera jako „kogoś mocnego”. Brosnan zagrał z nim w 2017 r. w filmie „The Only Living Boy In New York”, więc to też może mieć wpływ na jego ocenę.

Producenci Bonda mogą dobić targu
W artykule Showbiz411 wspominany jest jeszcze jeden wątek, który mógł potencjalnie podbić atrakcyjność Turnera, jeśli ich informacja jest prawdziwa. Aktor jest bowiem od niedawna mężem Dua Lipy. Wokalistka o albańskich korzeniach jest w końcu szalenie popularna na świecie – na Instagramie śledzi ją 89 mln ludzi. Wiele jej utworów to hity. Jej ostatnia trasa składająca się z 81 koncertów przyciągnęła 1,8 mln osób. Nie trzeba zbytnio się wysilać, by wyobrazić sobie Dua Lipę śpiewającą bondowską piosenkę do czołówki. W tym przypadku ubito by dwie pieczenie na jednym ogniu.
Patrząc od tej strony, wypromowanie „Bonda 26” jest też wyraźne łatwiejsze z Turnerem w roli głównej, aniżeli z innymi kandydatami. Maszyna marketingowa w zasadzie napędzałaby się sama.
Wybór Turnera na pewno zostałby skrytykowany przez część fanów. Wystarczy przypomnieć sobie, co się działo, gdy ogłaszano Craiga jako nowego Bonda. W sieci nie brakowało słów o tym, że aktor jest „za niski” i „za mało przystojny”. Utyskiwano nawet na kolor włosów. A potem się okazało, że był to strzał w dziesiątkę.
Może cię także zainteresować:
Zamieszanie nie tylko z wyborem aktorem
Przypomnijmy, że opera mydlana z castingiem Bonda to jedno, ale też wielu wielbicieli serii wciąż obawia się również o kierunek artystyczny serii. To z uwagi na to, że w ubiegłym roku Amazon przejął kreatywną kontrolę nad franczyzą. Jeszcze przed przejęciem wytwórni Metro-Goldwyn Mayer gigant wszedł w konflikt z Barbarą Broccoli, wieloletnią producentką filmów o Bondzie. Broccoli miała nazywać szefostwo studia „pi***zonymi idiotami” po tym, jak usłyszała o pomysłach, by zamienić uniwersum Bonda w coś podobnego do Marvela, z filmami i serialami spin-offowymi koncentrującymi się na innych postaciach.
Czytaj także: Amerykanie nie dawali mu szans. Tak powstał pierwszy Bond
Nastroje trochę się uspokoiły po tym, jak poinformowano, że reżyserem 26. części z przygodami Bonda jest Denis Villeneuve. Kanadyjczyk wie bowiem, jak nakręcić widowisko z wyższej półki – wystarczy wspomnieć „Sicario” czy obie części „Diuny”. Z kolei scenarzystą jest Steven Knight, mający na koncie m.in. „Locke” z Tomem Hardym oraz „Peaky Blinders”. Nazwiska uznane i sprawdzone.
Na razie jednak wciąż mamy praktyczne same niewiadome i oczekujemy oficjalnej informacji, kto zostanie nowym Bondem. Jeśli będzie to 36-letni Turner, to możemy być więcej niż pewni, że w sieci na długo rozgorzeje dyskusja, czy wybór jest trafiony.
