Niemiecko-brytyjska firma Hypersonica twierdzi, że podczas testów jej pocisk hipersoniczny przekroczył prędkość sześciu machów. To pierwszy taki sukces europejskiego przedsiębiorstwa. – Stary Kontynent się obudził i goni konkurencję – podkreśla w rozmowie z Zero.pl Maciej Szopa, ekspert serwisu Defence24.

- W rozmowie z Zero.pl Maciej Szopa podkreśla, że sukces europejskiej firmy to potwierdzenie potencjału Starego Kontynentu do produkcji najnowocześniejszego uzbrojenia.
- Brytyjsko-niemiecka firma przeprowadziła udaną próbę pocisku hipersonicznego.
- Projekt sfinalizowano w dziewięć miesięcy. Zdaniem jego twórców pozwala to zrewidować dotychczasowe wyobrażenia o tempie pracy nad podobnymi technologiami.
– To, że Europa przetestowała swoje pociski, oznacza, że Stary Kontynent się obudził i goni konkurencję. Mamy duży potencjał, który do tej pory spał – mówi w rozmowie z Zero.pl Maciej Szopa, dziennikarz serwisu Defence24, ekspert tematyki lotniczej, obrony powietrznej i systemów bezzałogowych.
Chodzi o udane testy pocisku hipersonicznego brytyjsko-niemieckiej firmy Hypersonica – poinformowano o nich 10 lutego.
Projekt zakończony w dziewięć miesięcy
Hypersonica przeprowadziła testy na wyspie Andøya w Norwegii. To pierwszy taki sukces europejskiego przedsiębiorstwa. Jak czytamy na jego stronie internetowej, prototyp osiągnął prędkość przekraczającą sześć machów, a jego zasięg wyniósł ponad 300 km. Firma deklaruje, że podczas wznoszenia i późniejszego opadania przez atmosferę wszystkie systemy działały prawidłowo.
– Firma Hypersonica osiągnęła ważny kamień milowy na drodze do opracowania do 2029 r. pierwszej w Europie suwerennej zdolności do przeprowadzania ataków hipersonicznych – powiedzieli współzałożyciele firmy dr Philipp Kerth i dr Marc Ewenz (cyt. za stroną internetową Hypersonica).
Zwrócili uwagę, że projekt zakończono w ciągu zaledwie dziewięciu miesięcy. Kerth i Ewenz ocenili, że powinno to zrewidować oczekiwania dotyczące kosztów i czasu potrzebnego do opracowania podobnych technologii.
Dlaczego pociski hipersoniczne są ważne na współczesnym polu walki
Maciej Szopa z Defence24 wyjaśnia, że intensywna praca nad zdolnościami bojowymi to efekt wojny na Ukrainie i amerykańskiej presji na rozwój. – Prędzej czy później przyniesie to kolejne efekty – ocenia.
Szopa podkreśla, że broń hipersoniczna jest ważna na współczesnym polu walki, ponieważ wszystkie istniejące systemy obrony przeciwrakietowej nie zostały zaprojektowane do zwalczania celów poruszających się z taką prędkością.
– Wszystko, co przekracza prędkość pięciu-sześciu machów, jest ekstremalnie trudne do przechwycenia – konwencjonalne pociski przechwytujące nie są w stanie zareagować na czas, a klasyczne głowice odłamkowe tworzące stożek odłamków okazują się nieskuteczne – wyjaśnia.
Szopa dodaje, że pocisk hipersoniczny nie musi nawet posiadać klasycznej głowicy wybuchowej, ponieważ sama energia kinetyczna uderzenia wystarcza do zniszczenia celu.
Konkurencyjne programy broni hipersonicznej
Stany Zjednoczone pracują teraz nad trzema rodzajami broni hipersonicznej: bronią dalekiego zasięgu armii lądowej, programem marynarki wojennej oraz programem lotnictwa. Żaden z nich nie jest jeszcze gotowy do użycia na polu walki – wszystkie są w fazie testów i rozwoju.
– Dopiero 10-12 lat temu Chińczycy podnieśli poprzeczkę i wprowadzili broń hipersoniczną do użytku – zauważa Maciej Szopa. – Później obudzili się też inni – m.in. Korea Południowa i Korea Północna. Skoro ktoś ma, inni chcą dotrzymać tempa – wyjaśnia.
Szopa zwraca uwagę również na rosyjskie projekty jak pocisk Kindżał. Jak ocenia rozmówca Zero.pl, Rosja chwali się nim na wyrost. – Kindżał to trochę przerobiony pocisk Iskander. Osiąga czasowo prędkość hipersoniczną dopiero krótko przed osiągnięciem celu – tłumaczy. Dodaje jednak, że Rosja wprowadziła niedawno pocisk hipersoniczny Cyrkon. – On już jest realną bronią hipersoniczną – podkreśla ekspert.