
Ministrowie obrony narodowej Polski i Wielkiej Brytanii podpisali w Warszawie trzyletni Plan Współpracy Obronnej. – Budowanie silnego filaru bezpieczeństwa wewnątrz kontynentu europejskiego, nawet z partnerem funkcjonującym poza strukturami UE, jest dywersyfikowaniem bezpieczeństwa i opieraniem go na wielu stabilnych filarach – mówi w rozmowie z Zero.pl ekspert ds. wojskowych dr Artur Nowak z Instytutu Studiów Wschodnich.
- – Wielka Brytania jest dla nas bardzo ważnym partnerem, jeżeli chodzi o produkcję zbrojeniową. Program Miecznik, którego kolejne etapy idą zgodnie z planem, budowa zintegrowanej obrony powietrznej – program Narew, Pilica, Pilica Plus, program budowy niezależnej linii produkcyjnej amunicji 155 mm, a to tylko część naszych wspólnych inicjatyw – zaznaczył szef MON Władysław Kosiniak-Kamysz w czasie spotkania z brytyjskim odpowiednikiem.
- W programie Miecznik mowa o trzech fregatach budowanych na bazie brytyjskiego projektu Arrowhead-140, a w przypadku obrony powietrznej systemów rakietowych CAMM.
- Główne założenia podpisanego we wtorek porozumienia to rozwój współpracy wojskowej w duchu artykułu 5 Traktatu Waszyngtońskiego, kooperacja technologiczna i przemysłowa, przeciwdziałanie operacjom hybrydowym i ochrona cyberbezpieczeństwa, a także wspólne operacje oraz szkolenia. Dokument ten jest rozwinięciem podpisanego przez premiera Donalda Tuska strategicznego Traktatu z Northolt w maju.
Czytaj także: Ołeszki umierają z głodu. Zawieszenie broni, aby ratować dzieci, a nie negocjacje
– Więzi przyjaźni i solidarności między Zjednoczonym Królestwem a Polską sięgają głęboko, ale nie chodzi tu wyłącznie o naszą wspólną historię, chodzi także o naszą wspólną ocenę zagrożeń, przed którymi stoimy dzisiaj, oraz o naszą wspólną determinację, że w tym starciu między wolnością a tyranią Zjednoczone Królestwo i Polska nie będą biernymi obserwatorami – powiedział sekretarz obrony Wes Streeting.
Ostatnie lata obfitują w zacieśnianie polsko-brytyjskich relacji na niwie wojskowej. Przyszłościowe projekty dla Wojska Polskiego korzystają z brytyjskich rozwiązań. Flagowy program Miecznik dla Marynarki Wojennej oraz obrona powietrzna Narew i Pilica opierają się m.in. na brytyjskiej technologii zbrojeniowej.
Symboliczne wodowanie kadłuba ORP Wicher w sierpniu było debiutem pierwszej z serii trzech fregat z programu Miecznik (po Wichrze służyć będą ORP Burza oraz ORP Huragan). Okręty powstają w Polsce z udziałem brytyjskich rozwiązań projektu Arrowhead 140 firmy Babcock powiązanych z duńskimi okrętami typu Iver Huitfeldt. Dla Royal Navy buduje się na tym projekcie fregaty rakietowe typu 31.
Na okręcie znajdą się pionowe wyrzutnie VLS Mk41 (cztery ośmiokomorowe moduły) uzbrajane w brytyjskie pociski CAMM (zasięg 25 km). Niestety nie ma pewności czy polscy marynarze dostaną także pociski CAMM-ER o dłuższym zasięgu (45 km) i nieznana jest przyszłość CAMM-MR (o zasięgu 100 km). Wywołało to dużo kontrowersji, ponieważ ogranicza potencjał Miecznika w rywalizacji na Morzu Bałtyckim. Ale bezsprzecznie, w domenie morskiej postawiliśmy na Brytyjczyków.
Okręty i rakiety z Londynu
Pociski CAMM nie są wyłącznie domeną morza. Polska opiera na nich dwie ze swoich warstw obrony powietrznej. W najwyższej – Wiśle – mówimy o bateriach systemu Patriot (zasięg 100 km), ale w niższych 25 km i 45 km są to analogicznie brytyjskie CAMM i CAMM-ER, w programach Pilica+ i Narew.
– Oparcie modernizacji Sił Zbrojnych RP niemal wyłącznie na dwóch pozaeuropejskich kierunkach to strategiczny hazard, który w godzinie próby może uczynić z nas zakładnika cudzych interesów geopolitycznych. Jeśli w Cieśninie Tajwańskiej lub na Półwyspie Koreańskim padną pierwsze strzały, amerykańskie i azjatyckie łańcuchy dostaw dla Europy zostaną zamrożone w ciągu jednej doby, bo dla obu tych stolic bezwzględnym priorytetem zawsze będzie Pacyfik, a nie przesmyk suwalski – zaznacza dr Artur Nowak.
Kolejnym z projektów zbrojeniowych Warszawy i Londynu jest produkcja amunicji. Współpraca z BAE Systems ma rozwiązać „głód amunicyjny” w postaci produkcji kluczowej amunicji 155 mm. Współpraca ta jest bezterminowa i zakłada, że polskie zakłady będą mogły produkować amunicję także na eksport.
Polska ma produkować 130 tys. pocisków rocznie. Jest to o tyle kluczowe, że wnioski z wojny rosyjsko-ukraińskiej wyraźnie wskazują, że artyleria musi strzelać na dłuższy dystans (np. 30 km), ponieważ drony stworzyły tzw. strefę śmierci ciągnącą się w pasie między 10-20 km.
Zwiększenie produkcji amunicji 155 mm stało się kluczowym wnioskiem z wojny, a wojna dronów, która obnażyła słabości dużych platform, nie osłabiła potencjału precyzyjnych nowoczesnych armatohaubic (AHS Krab), ponieważ nie muszą one operować w strefie śmierci.
– Prawdziwa suwerenność obronna nie polega na posiadaniu najdroższego katalogu uzbrojenia z dwóch przeciwległych krańców globu, lecz na dywersyfikacji ryzyka i posiadaniu sojuszników, którzy dzielą z nami dokładnie ten sam teatr działań wojennych – zaznacza dr Nowak.
Ukraina i USA także na agendzie
Tematem wtorkowych rozmów MON z brytyjskim sekretarzem obrony była także Ukraina oraz fakt, że oba kraje chcą umacnianie sojuszu transatlantyckiego z USA.
Władysław Kosiniak-Kamysz uważa, że europejskie zdolności do produkcji obronnej, kolektywnej obrony oraz współdziałania muszą być większe. Stąd partnerstwo z Londynem ocenia jako istotne. Przedmiotem rozmów były także drony i antydrony, a także wykorzystanie AI w uzbrojeniu. MON stoi na stanowisku, że Brytyjczycy i Polacy mogą produkować taką broń w spółkach joint-venture.
Ponadto w Polsce odbędą się ćwiczenia wojskowe tzw. Koalicji Chętnych. Poza polskimi i brytyjskimi żołnierzami wezmą w niej udział także oddziały z Francji i Niemiec. Brytyjscy żołnierze są obecni w Polsce. Zostali oficjalnie włączeni do pomocy przy projekcie „Tarczy Wschód” jako wsparcie inżynieryjne.
– Czas zerwać z dogmatem, który przez lata paraliżował polską myśl strategiczną, głoszącym, że każda próba budowy autonomii obronnej na Starym Kontynencie to zdrada NATO i wbijanie klina w relacje transatlantyckie. Prawda jest dokładnie odwrotna: to wyłącznie silna i samowystarczalna zbrojeniowo Europa jest w stanie utrzymać zainteresowanie Waszyngtonu naszą częścią świata, bo mocarstwa szanują tylko podmioty sprawcze, a nie wiecznych petentów – zaznacza rozmówca Zero.pl

