Reklama
Reklama
Reklama

Warszawa zacieśniania współpracę z Londynem. „Dzieli z nami teatr działań”

TYLKO NA
wspolpraca_wojskowa-jedynka-desktop-2
Wizualizacja Miecznika (fot. PGZ Stocznia Wojenna) (fot. PGZ Stocznia Wojenna/Shutterstock / Shutterstock)
Dodaj do ulubionych źródeł w Google

Ministrowie obrony narodowej Polski i Wielkiej Brytanii podpisali w Warszawie trzyletni Plan Współpracy Obronnej. – Budowanie silnego filaru bezpieczeństwa wewnątrz kontynentu europejskiego, nawet z partnerem funkcjonującym poza strukturami UE, jest dywersyfikowaniem bezpieczeństwa i opieraniem go na wielu stabilnych filarach – mówi w rozmowie z Zero.pl ekspert ds. wojskowych dr Artur Nowak z Instytutu Studiów Wschodnich.

  • – Wielka Brytania jest dla nas bardzo ważnym partnerem, jeżeli chodzi o produkcję zbrojeniową. Program Miecznik, którego kolejne etapy idą zgodnie z planem, budowa zintegrowanej obrony powietrznej – program Narew, Pilica, Pilica Plus, program budowy niezależnej linii produkcyjnej amunicji 155 mm, a to tylko część naszych wspólnych inicjatyw – zaznaczył szef MON Władysław Kosiniak-Kamysz w czasie spotkania z brytyjskim odpowiednikiem.
  • W programie Miecznik mowa o trzech fregatach budowanych na bazie brytyjskiego projektu Arrowhead-140, a w przypadku obrony powietrznej systemów rakietowych CAMM.
  • Główne założenia podpisanego we wtorek porozumienia to rozwój współpracy wojskowej w duchu artykułu 5 Traktatu Waszyngtońskiego, kooperacja technologiczna i przemysłowa, przeciwdziałanie operacjom hybrydowym i ochrona cyberbezpieczeństwa, a także wspólne operacje oraz szkolenia. Dokument ten jest rozwinięciem podpisanego przez premiera Donalda Tuska strategicznego Traktatu z Northolt w maju.

Czytaj także: Ołeszki umierają z głodu. Zawieszenie broni, aby ratować dzieci, a nie negocjacje

– Więzi przyjaźni i solidarności między Zjednoczonym Królestwem a Polską sięgają głęboko, ale nie chodzi tu wyłącznie o naszą wspólną historię, chodzi także o naszą wspólną ocenę zagrożeń, przed którymi stoimy dzisiaj, oraz o naszą wspólną determinację, że w tym starciu między wolnością a tyranią Zjednoczone Królestwo i Polska nie będą biernymi obserwatorami – powiedział sekretarz obrony Wes Streeting.

Ostatnie lata obfitują w zacieśnianie polsko-brytyjskich relacji na niwie wojskowej. Przyszłościowe projekty dla Wojska Polskiego korzystają z brytyjskich rozwiązań. Flagowy program Miecznik dla Marynarki Wojennej oraz obrona powietrzna Narew i Pilica opierają się m.in. na brytyjskiej technologii zbrojeniowej.

Symboliczne wodowanie kadłuba ORP Wicher w sierpniu było debiutem pierwszej z serii trzech fregat z programu Miecznik (po Wichrze służyć będą ORP Burza oraz ORP Huragan). Okręty powstają w Polsce z udziałem brytyjskich rozwiązań projektu Arrowhead 140 firmy Babcock powiązanych z duńskimi okrętami typu Iver Huitfeldt. Dla Royal Navy buduje się na tym projekcie fregaty rakietowe typu 31.

Reklama
Reklama

Na okręcie znajdą się pionowe wyrzutnie VLS Mk41 (cztery ośmiokomorowe moduły) uzbrajane w brytyjskie pociski CAMM (zasięg 25 km). Niestety nie ma pewności czy polscy marynarze dostaną także pociski CAMM-ER o dłuższym zasięgu (45 km) i nieznana jest przyszłość CAMM-MR (o zasięgu 100 km). Wywołało to dużo kontrowersji, ponieważ ogranicza potencjał Miecznika w rywalizacji na Morzu Bałtyckim. Ale bezsprzecznie, w domenie morskiej postawiliśmy na Brytyjczyków.

Okręty i rakiety z Londynu

Pociski CAMM nie są wyłącznie domeną morza. Polska opiera na nich dwie ze swoich warstw obrony powietrznej. W najwyższej – Wiśle – mówimy o bateriach systemu Patriot (zasięg 100 km), ale w niższych 25 km i 45 km są to analogicznie brytyjskie CAMM i CAMM-ER, w programach Pilica+ i Narew.

– Oparcie modernizacji Sił Zbrojnych RP niemal wyłącznie na dwóch pozaeuropejskich kierunkach to strategiczny hazard, który w godzinie próby może uczynić z nas zakładnika cudzych interesów geopolitycznych. Jeśli w Cieśninie Tajwańskiej lub na Półwyspie Koreańskim padną pierwsze strzały, amerykańskie i azjatyckie łańcuchy dostaw dla Europy zostaną zamrożone w ciągu jednej doby, bo dla obu tych stolic bezwzględnym priorytetem zawsze będzie Pacyfik, a nie przesmyk suwalski – zaznacza dr Artur Nowak.

Reklama
Reklama

Kolejnym z projektów zbrojeniowych Warszawy i Londynu jest produkcja amunicji. Współpraca z BAE Systems ma rozwiązać „głód amunicyjny” w postaci produkcji kluczowej amunicji 155 mm. Współpraca ta jest bezterminowa i zakłada, że polskie zakłady będą mogły produkować amunicję także na eksport.

Polska ma produkować 130 tys. pocisków rocznie. Jest to o tyle kluczowe, że wnioski z wojny rosyjsko-ukraińskiej wyraźnie wskazują, że artyleria musi strzelać na dłuższy dystans (np. 30 km), ponieważ drony stworzyły tzw. strefę śmierci ciągnącą się w pasie między 10-20 km.

Zwiększenie produkcji amunicji 155 mm stało się kluczowym wnioskiem z wojny, a wojna dronów, która obnażyła słabości dużych platform, nie osłabiła potencjału precyzyjnych nowoczesnych armatohaubic (AHS Krab), ponieważ nie muszą one operować w strefie śmierci.  

– Prawdziwa suwerenność obronna nie polega na posiadaniu najdroższego katalogu uzbrojenia z dwóch przeciwległych krańców globu, lecz na dywersyfikacji ryzyka i posiadaniu sojuszników, którzy dzielą z nami dokładnie ten sam teatr działań wojennych – zaznacza dr Nowak.

Ukraina i USA także na agendzie

Tematem wtorkowych rozmów MON z brytyjskim sekretarzem obrony była także Ukraina oraz fakt, że oba kraje chcą umacnianie sojuszu transatlantyckiego z USA.

Reklama
Reklama

Władysław Kosiniak-Kamysz uważa, że europejskie zdolności do produkcji obronnej, kolektywnej obrony oraz współdziałania muszą być większe. Stąd partnerstwo z Londynem ocenia jako istotne. Przedmiotem rozmów były także drony i antydrony, a także wykorzystanie AI w uzbrojeniu. MON stoi na stanowisku, że Brytyjczycy i Polacy mogą produkować taką broń w spółkach joint-venture.

Ponadto w Polsce odbędą się ćwiczenia wojskowe tzw. Koalicji Chętnych. Poza polskimi i brytyjskimi żołnierzami wezmą w niej udział także oddziały z Francji i Niemiec. Brytyjscy żołnierze są obecni w Polsce. Zostali oficjalnie włączeni do pomocy przy projekcie „Tarczy Wschód” jako wsparcie inżynieryjne.

– Czas zerwać z dogmatem, który przez lata paraliżował polską myśl strategiczną, głoszącym, że każda próba budowy autonomii obronnej na Starym Kontynencie to zdrada NATO i wbijanie klina w relacje transatlantyckie. Prawda jest dokładnie odwrotna: to wyłącznie silna i samowystarczalna zbrojeniowo Europa jest w stanie utrzymać zainteresowanie Waszyngtonu naszą częścią świata, bo mocarstwa szanują tylko podmioty sprawcze, a nie wiecznych petentów – zaznacza rozmówca Zero.pl

 

Reklama
Reklama