Reklama
Reklama
Reklama

Więcej samolotów niż pilotów. Polskie wojsko ma problem z brakami kadrowymi

Warsaw,,Poland,—,August,15,2025:,F-16,Fighting,Falcon,Jet
F-16 - zdjęcie ilustracyjne (fot. Shutterstock / Shutterstock)
Dodaj do ulubionych źródeł w Google

Polskie Siły Powietrzne mają kłopot z niedoborem wyszkolonych pilotów F-16. Obecna liczba pilotów to 40, gdy potrzeba ich 70 – informuje „Rzeczpospolita”. Wyszkolenie profesjonalnego pilota wojskowego to proces pochłaniający lata i generujący wysoki koszt finansowy. Paradoksalnie równocześnie problemem w Wojsku Polskim jest brak etatów dla chętnych do zawodowej służby wojskowej.

  • Siły Zbrojne RP dysponują flotą 47 samolotów wielozadaniowych F-16, przy liczbie zaledwie 40 pilotów wyszkolonych do tych maszyn – alarmuje „Rzeczpospolita”. Na jednomiejscowy samolot bojowy powinno przypadać minimum średnio 1,5 pilota, bo potrzebna jest także rotacja i rezerwy.
  • Jak informuje „Business Insider”, system szkolenia jest problematyczny. Oprócz wieloletniej nauki w Polsce obejmuje on szkolenie specjalistyczne w USA. Daje to kilku pilotów samolotów odrzutowych rocznie.
  • Jedną z przyczyn tego stanu są rezygnacje kandydatów w trakcie nauki, wymagania medyczne oraz ograniczony dostęp do zagranicznych szkoleń.

Czytaj także: Były pilot F-16: Nasze samoloty bojowe konstruowano nie do ścigania dronów

Nowoczesne lotnictwo, oprócz maszyn, potrzebuje odpowiednio przygotowanych wojskowych kadr. Polska inwestuje w swoje lotnictwo, nabywając najnowsze samoloty bojowe 5. generacji, jak F-35, użytkując F-16, a w przyszłości operując także z użyciem 96 śmigłowców AH-64E Apache.

Jeden Apache wymaga dwóch pilotów. Oznacza to, że do 2032 r. Polska będzie musiała przygotować prawie 200 pilotów tylko do tych śmigłowców. A do tego potrzebna jest także rezerwa do rotacji załóg. O personelu technicznym zabezpieczającym służbę pilotów nawet nie wspomnę.

Lotnictwu wojskowemu doskwierają podobne problemy jak w innych służbach mundurowych – wakaty. Jedną z koncepcji, by temu zaradzić, jest uproszczenie szkolenia pilotów wojskowych. Obecni absolwenci Lotniczej Akademii Wojskowej są wszechstronnymi pilotami, także ze znajomością sfery lotnictwa cywilnego. Polska zawsze słynęła z dobrych pilotów i ich szkolenia. Uznano wszelako, że ten program szkolenia utrudnia uzyskanie dużej liczby pilotów. W szkoleniu pilotów wojskowych ma dojść do zmian.

Reklama
Reklama

Tok studiów uznano za zbyt przeładowany aspektem wiedzy z lotnictwa cywilnego. Obecna koncepcja szkolenia ma polegać na tym, by absolwent był żołnierzem-pilotem skoncentrowanym na wiedzy wojskowej. Przy czym ma to być wiedza praktyczna, a nie sięgająca lat PRL, gdy pilot musiał być także ekspertem z materiałoznawstwa i wiedzieć, jak dokładnie nastawić zapalnik w bombie, którą zrzuci. Komputeryzacja lotnictwa wojskowego zmienia szkolenie.

Ryzykowny program szkolenia pilotów

Celem nowego programu szkolenia w Lotniczej Akademii Wojskowej i 4. Skrzydle Lotnictwa Szkolnego ma być przyspieszenie tempa szkolenia oraz zwiększenie liczby pilotów dostępnych dla eskadr.

Oczywiście niesie to ze sobą ryzyko. Elitę buduje się latami, poprzez wysokie wymogi. Zaniedbania w postaci braku kadr wymuszają otwarcie zawodu pilota wojskowego. Zaznaczmy, że może to być kosztem jakości. Przez lata przecież odrzucano chętnych, bo nie spełniali wymogów.

Szkolenie specjalistyczne pilotażu F-16 trwa dwa lata. Koszt takiego szkolenia estymuje się na ponad 5 mln dol. (ponad 20 mln zł).

Zauważmy, że w międzyczasie w Wojsku Polskim dochodzi do paradoksalnej sytuacji braku etatów dla żołnierzy chcących podjąć służbę zawodową. Oczywiście trudno sobie wyobrazić, że po ukończeniu Dobrowolnej Zasadniczej Służby Wojskowej, Ministerstwo Obrony Narodowej dostrzeże w żołnierzu potencjał na wojskowego pilota. Piloci samolotów bojowych zazwyczaj są odrębnym elitarnym korpusem w każdej armii, ze stopniami oficerskimi.

Rzecz w tym, że każdy wojskowy pilot potrzebuje wsparcia personelu naziemnego oraz obsługi technicznej. Szkolenie tej części kadr wojskowych również kosztuje i wymaga lat. Wojsko może szukać specjalistów na rynku cywilnym, przegrywając wyścig w wysokości zarobków, albo dać etaty żołnierzom chętnym do służby i szkolić ich także na potrzeby lotnictwa wojskowego jako wsparcie pilotów. A kandydatom marzącym o karierze pilota wojskowego dać szansę. Nawet tym, którzy nie przeszli egzaminów, można dać szansę na służbę w personelu wspierającym lotników.

Reklama
Reklama