
– Złapałem swoje dzieci i żonę i uciekaliśmy. Schowaliśmy się za mur, widziałem błyski, słyszałem strzały – relacjonował w programie specjalnym Kanału Zero pan Michał, świadek strzelaniny w Krakowie. Mężczyzna widział samochód napastnika i ścigających go policjantów. Jego zdaniem to właśnie pościg zapobiegł jeszcze większej tragedii.
- W sobotnie popołudnie na krakowskim Rynku poruszający się samochodem sprawca otworzył ogień do przebywających tam ludzi.
- Są ofiary śmiertelne, a kilkanaście osób zostało rannych.
- W Zero.pl na bieżąco relacjonujemy wydarzenia w stolicy Małopolski. W Kanale Zero trwa program specjalny.
Śledź naszą relację na żywo. Najnowsze informacje o tragicznej strzelaninie w Krakowie.
Jednym ze świadków dramatycznych wydarzeń był pan Michał, który spacerował z żoną i dziećmi w centrum Krakowa.
– Szliśmy z Wawelu w kierunku rynku, usłyszałem strzały. Zobaczyłem, że część ludzi w ogóle nie reaguje, ale ja wiedziałem, że to są strzały. Złapałem swoje dzieci i żonę i uciekaliśmy. Schowaliśmy się za mur, widziałem błyski, słyszałem strzały. Ja widziałem ten samochód – opowiadał.
Jak relacjonował, za samochodem napastnika jechała policja. Zdaniem świadka to właśnie działania funkcjonariuszy mogły uratować życie kolejnym osobom.
– Za nim jechała policja, ten policjant to bohater. Gdyby nikt za nim nie jechał, to by się zatrzymał i wszystkich zastrzelił – ocenił.
– Gość strzelał na lewo i prawo – dodał.
Pan Michał przyznał, że widział również jedną z ofiar strzelaniny. Sam, jak podkreślił, zdołał uciec w ostatniej chwili.
– Ten mur, za którym się schowaliśmy, był ostrzelany – mówił.
Ludzie nie wiedzieli, co się dzieje. Niektórzy szli w kierunku strzałów
Świadek zwrócił uwagę na zachowanie innych osób przebywających w centrum Krakowa. Część przechodniów początkowo nie zdawała sobie sprawy z zagrożenia. Niektórzy myśleli, że słyszą fajerwerki.
– Schowaliśmy się i szukaliśmy informacji, co robić dalej. Nikt nikogo nie ostrzegał, część ludzi pytała, czy to fajerwerki. Ja mówiłem, że to gość strzelał – opowiadał.
Mężczyzna wraz z rodziną próbował znaleźć bezpieczne schronienie. W tym czasie w okolicy słychać było syreny służb ratunkowych.
– Cały czas gdzieś w tle jeździły karetki, policja – wspominał.
Jak podkreślił, nie wszyscy próbowali uciekać z miejsca zagrożenia. Niektórzy, zamiast oddalać się od strzelaniny, kierowali się w jej stronę.
– Część ludzi rzeczywiście była zaciekawiona, szła w tamtym kierunku. Starałem się ostrzegać, a ludzie szli po prostu zaciekawieni – relacjonował.
W Kanale Zero trwa program specjalny poświęcony wydarzeniom w Krakowie.