Reklama

Szpitale odwołują zabiegi, NFZ bez pieniędzy. Pacjenci na końcu kolejki

Reklama

Narodowy Fundusz Zdrowia stoi w obliczu narastającego kryzysu finansowego, który już dziś przekłada się na realne ograniczenia w dostępie do leczenia, a w kolejnych latach może przybrać skalę systemową. Problemem są zaburzenia płynności finansowej NFZ. Skutek: opóźnienia w rozliczaniu świadczeń oraz coraz częstsze wstrzymywanie planowych zabiegów – przestrzega na Kanale Zero Jakub Kosikowski.

Jakub Kosikowski tłumaczy zapaść w NFZ.
Jakub Kosikowski tłumaczy zapaść w NFZ. (fot. Kanał Zero / Inne)

Mechanizm jest prosty: składka zdrowotna trafia do NFZ za pośrednictwem ZUS, a fundusz – uzupełniany dotacjami z budżetu państwa, kontraktuje leczenie ze szpitalami. Placówki otrzymują miesięczny ryczałt oraz rozliczają tzw. nadwykonania, czyli świadczenia wykonane ponad plan. Za te czynności medyczne NFZ coraz częściej płaci z opóźnieniem lub w niepełnej wysokości.


Reklama

Przy tym, należy podkreślić, że szpitale muszą regularnie opłacać pensje, koszty leków, energii i sprzętu. Natomiast nie mogą tych pieniędzy kredytować awansem z puli środków publicznych.

Stąd ograniczenia liczby przyjmowanych pacjentów, nawet w przypadku procedur dobrze wycenianych. W praktyce oznacza to odwoływanie zabiegów planowych i przesuwanie leczenia na kolejne miesiące.

– Szpitale nie są w stanie dłużej ponosić kosztów leczenia pacjentów. Mniejszą stratę mają dziś, nie lecząc pacjentów niż ich lecząc – przyznał ekspert Kanału Zero w materiale „NFZ, pieniądze, zadłużenie szpitali, pacjenci bez leczenia. Wyjaśniamy, jak to (nie) działa”. 


Reklama


Reklama

 

Za mało pieniędzy na zdrowie. Polska poniżej średniej UE

Źródła kryzysu są strukturalne. Choć wydatki na ochronę zdrowia wzrosły z ok. 4 proc. PKB do 6,5 proc., Polska nadal pozostaje poniżej średniej unijnej i OECD. Według szacunków w latach 2025-2027 w systemie zabraknie od 130 do 160 mld zł.

Po ostatnich szczytach – rządowym i prezydenckim – ustalono, że składka zdrowotna nie zostanie podniesiona. Jednocześnie nie będzie zgody na ograniczenie ustawowych podwyżek wynagrodzeń personelu medycznego, co dodatkowo usztywnia wydatki NFZ podkreśla w materiale Jakub Kosikowski.


Reklama

Limity świadczeń i cięcia wycen. Kontrowersyjne propozycje rządu

Ministerstwo Zdrowia zaproponowało oszczędności poprzez obniżenie wycen najbardziej opłacalnych procedur oraz wprowadzenie limitów m.in. na diagnostykę obrazową, operacje zaćmy czy wizyty u specjalistów. Choć resort częściowo wycofuje się z tych zapowiedzi, szpitale już dziś otrzymują propozycje mniejszych kontraktów.


Reklama

– Większe uzależnienie finansowania od nadwykonań, za które nie ma gwarancji zapłaty, oznacza w praktyce dalsze wydłużanie kolejek, selekcję pacjentów i pogłębianie zadłużenia szpitali, które już przekracza 25 mld zł – ocenia Kosikowski.

Starzenie się społeczeństwa oraz dynamiczny rozwój nowoczesnych, ale kosztownych terapii – zwłaszcza w onkologii – powodują, że wydatki będą rosły szybciej niż wpływy ze składki zdrowotnej.

Bez reformy systemu NFZ grozi zapaść ochrony zdrowia

Bez głębokiej reformy modelu finansowania ochrona zdrowia może w najbliższych dekadach zmierzać ku luce przekraczającej 300 mld zł. To ostatni moment, by zdecydować, czy NFZ ma jedynie bilansować budżet, czy realnie odpowiadać na potrzeby zdrowotne społeczeństwa.


Reklama

– To ostatni moment, żeby bić na alarm. Samo dosypywanie pieniędzy nie rozwiąże problemu: przy obecnym modelu finansowania system ochrony zdrowia po prostu się nie zepnie – przestrzega Kosikowski.

Źródło: Kanał Zero, Zero.pl


Reklama