Reklama
Reklama
Reklama

Ponad cztery godziny przed ekranem. Przerażający raport o dzieciach w sieci

Ponad 4 godziny i 25 minut – tyle wynosi średni dzienny czas online polskich dzieci w wieku 7–14 lat. Najnowszy raport „Internet dzieci”, bazujący na realnych danych behawioralnych, obnaża fikcję regulaminów wiekowych, bezradność szkół oraz zatrważającą skalę kontaktu najmłodszych z reklamami alkoholu i pornografią.

Przerażony mały chłopiec używający telefonu na ciemnym tle.
Przerażony mały chłopiec używający telefonu na ciemnym tle (fot. New Africa / Shutterstock)
  • Aż 55 proc. dzieci w wieku 7–12 lat regularnie korzysta z platform społecznościowych, a ponad milion najmłodszych to aktywni użytkownicy TikToka, Facebooka czy Instagrama.
  • Ponad 1,2 mln dzieci styka się w aplikacjach z reklamami piwa, a 32 proc. badanych w wieku 7–14 lat trafia na strony z treściami pornograficznymi.
  • Telefon towarzyszy dzieciom non stop – 56 proc. z nich uruchamia go już między 6 a 8 rano, a zakazy używania urządzeń w szkołach redukują czas online o zaledwie kilkanaście procent.

Śledź z nami DZIEŃ NA ŻYWO

W Polsce z internetu korzysta 2,6 miliona dzieci w wieku 7–14 lat, co stanowi 81 proc. tej grupy wiekowej. Najnowsza edycja raportu „Internet dzieci” pokazuje jednak, że problemem jest sposób korzystania z sieci. Średni dzienny czas online w tej grupie wynosi aż 4 godziny i 25 minut. To absolutny rekord – pod tym względem najmłodsi wyprzedzają już wszystkie inne kategorie wiekowe, włącznie z dorosłymi.

Co gorsza, internetowe życie dzieci w dużej mierze toczy się w miejscach, w których formalnie nie powinno ich być. Aż 40 proc. czasu online dzieci w wieku 7–14 lat spędzają w serwisach społecznościowych. Sam TikTok pochłania 29 proc. ich uwagi, a YouTube – kolejne 22 proc. Dla porównania, udział witryn i aplikacji o charakterze edukacyjnym w całym budżecie czasowym najmłodszych wynosi zaledwie 1 proc.

Reklama
Reklama

Smartfon stał się dla dzieci pierwszym i ostatnim punktem każdego dnia. Ponad połowa z nich (56 proc.) uruchamia telefon zaraz po przebudzeniu, między godz. 6 a 8 rano. Jedna trzecia od razu włącza TikToka, a podobny odsetek uruchamia komunikator Messenger. W czasie lekcji szkolnych aktywność ta naturalnie spada, ale nie znika całkowicie – w każdej godzinie trwania zajęć po smartfon i tak sięga ponad milion uczniów w całym kraju.

Smartfon w ławce i martwe przepisy

Debata o zakazie używania telefonów w szkołach może okazać się bezprzedmiotowa bez głębszych zmian systemowych. Na godziny lekcyjne przypada bowiem zaledwie około 13 proc. całego miesięcznego czasu korzystania z urządzeń przez dzieci. Eksperci ostrzegają, że wprowadzenie mechanicznych zakazów bez zaoferowania realnej alternatywy oraz edukacji cyfrowej zmniejszy ogólną aktywność online jedynie o kilkanaście procent, nie rozwiązując fundamentalnych problemów.

Większość platform społecznościowych stawia formalną granicę dostępu od 13. r.ż. Z danych behawioralnych wynika jednak, że te obostrzenia istnieją tylko na papierze. Mimo miesięcy publicznych debat, odsetek dzieci w wieku 7–12 lat aktywnie korzystających z TikToka, Facebooka czy Snapchata utrzymuje się na poziomie 55 proc. To ponad 1,3 mln najmłodszych użytkowników, którzy bez przeszkód omijają cyfrowe filtry.

Reklama
Reklama

Wstrząsające są statystyki dotyczące ekspozycji dzieci na treści niedozwolone. Serwisy pornograficzne należą obecnie do najpopularniejszych stron odwiedzanych przez grupę 7–14 lat na smartfonach. Kontakt z nimi ma 32 proc. dzieci (około miliona użytkowników), co jest wynikiem niemal identycznym jak w przypadku dorosłych internautów. Równie bezradne okazuje się prawo zakazujące reklamowania alkoholu nieletnim. Ponad 1,2 mln dzieci widziało w social mediach reklamy piwa, a 700 tys. – mocnych alkoholi.

Czas na radykalne zmiany systemowe

Raport „Internet dzieci” nie tylko diagnozuje sytuację, ale przynosi też konkretne rekomendacje. Autorzy badania podkreślają, że w ciągu ostatniego roku żadna z wcześniejszych propozycji naprawczych nie została wdrożona przez państwo. Tymczasem środowisko cyfrowe dynamicznie się zmienia – nowym wyzwaniem staje się sztuczna inteligencja. Już teraz 43 proc. dzieci w wieku 7–14 lat regularnie korzysta z narzędzi takich jak ChatGPT.

ROBERTEX. Najbardziej udany produkt polskiego wczesnego kapitalizmu

Reklama
Reklama

Eksperci postulują stworzenie europejskiego systemu klasyfikacji produktów cyfrowych według poziomu ryzyka, co zmusiłoby producentów do poddawania się zewnętrznym audytom. Wpływ algorytmów powinien być traktowany jako kluczowa kwestia zdrowia publicznego i ochrony praw dziecka. Istotnym krokiem ma być też całkowite przeniesienie odpowiedzialności za weryfikację wieku użytkowników z rodziców i dzieci bezpośrednio na dostawców usług i właścicieli platform.

Równie ważne jest uderzenie w tzw. addictive design, czyli mechanizmy projektowania aplikacji tak, by uzależniały i maksymalnie zatrzymywały uwagę. Usługi cyfrowe, z których korzystają najmłodsi, powinny mieć odgórnie zablokowane funkcje takie jak nieskończone przewijanie (infinite scroll), automatyczne odtwarzanie kolejnych filmów (autoplay) oraz agresywne systemy powiadomień.

Reklama
Reklama