Akcje Microsoftu zanotowały największy jednodniowy spadek od czasów pandemicznego krachu, tracąc ponad 12 proc. Wszystko mimo tego, że wyniki finansowe okazały się lepsze, niż prognozowane. Co pogrążyło informatycznego giganta? Wyjaśnia Maciej Kietliński, ekonomista ze Szkoły Głównej Handlowej w Warszawie.

- 29 stycznia wartość akcji Microsoftu spadła o ponad 12 proc. To największa przecena od 2020 roku.
- Microsoft odpowiadał za ponad dwie trzecie dziennego spadku indeksu S&P 500 tego dnia.
- Spółka jest w dobrej kondycji – przychody i zysk netto przebiły prognozy, ale rynek skupił się na kosztach i przyszłych zwrotach z AI.
- Co więc poszło nie tak? Inwestorów niepokoją nakłady inwestycyjne spółki. Wzrosły o 66 proc. rok do roku i osiągnęły 37,5 mld dol. To efekt strategii związanej z rozwojem AI.
29 stycznia akcje Microsoftu spadły o ponad 12 proc., do poziomu około 430 dol. W trakcie jednej sesji z wyceny spółki zniknęło około 10 mld. dol. Był to największy jednodniowy spadek od pandemicznego krachu w 2020 r.
Microsoft jako największa spółka w indeksie S&P 500 odpowiadał za ponad dwie trzecie dziennego spadku całego indeksu. NASDAQ stracił blisko 2 proc., mimo że wcześniej notował historyczne maksima.
Wyniki finansowe lepsze od prognoz, ale niewystarczające
Microsoft zaprezentował wyniki finansowe, które na pierwszy rzut oka były bardzo dobre. Przychody wzrosły do około 81,3 mld dol. i przebiły prognozy. Zysk netto wyniósł około 38,5 mld. dol.
– Patrząc na szybko, same wyniki Microsoftu wyglądały bardzo dobrze – ocenił w w komentarzu dla Kanału Zero Maciej Kietliński, ekonomista ze Szkoły Głównej Handlowej w Warszawie.
Co zatem spowodowało spadek? Kietliński ocenił, że rynek tym razem nie zareagował na same liczby, lecz na strukturę kosztów i oczekiwania dotyczące przyszłości.
Kluczowym problemem okazała się skala inwestycji w sztuczną inteligencję. Nakłady inwestycyjne wzrosły rok do roku o 66 proc. i osiągnęły rekordowy poziom 37,5 mld. dol. Te pieniądze spółka przeznacza na centra danych, infrastrukturę AI oraz procesory graficzne.
– Rynek nagle zdał sobie sprawę, że nie wiadomo, czy te pieniądze w ogóle się zwrócą. A jeżeli tak, to kiedy? – mówił ekonomista w Kanale Zero.
Chmura, popyt i ograniczenia infrastrukturalne
Kietliński zwrócił uwagę, że inwestorów mogło zawieść także tempo rozwoju segmentu chmurowego. Według przytoczonych przez niego danych segment chmurowy zanotował wzrost przychodów na poziomie około 38 proc. I choć to duża dynamika, okazała się poniżej oczekiwań.
Zarząd Microsoftu przyznał, że popyt na usługi AI przewyższa obecnie dostępne moce infrastrukturalne. Oznacza to, że firma nie jest w stanie w pełni monetyzować zainteresowania klientów, co dodatkowo utrudnia ocenę, kiedy realne zyski z AI się pojawią.
Efekt domina w sektorze technologicznym
Problematyczna dla inwestorów mogła być też struktura portfela zamówień Microsoftu. Współpraca z OpenAI odpowiada za około 45 proc. portfela zamówień. Kietliński wskazywał, że tak duża koncentracja na jednym partnerze zwiększa ryzyko, zwłaszcza w przypadku zmian regulacyjnych, presji konkurencyjnej lub osłabienia popytu.
Wyprzedaż akcji Microsoftu rozlała się na cały sektor technologiczny. Oracle tracił ponad 6 proc., spadając do poziomu blisko 160 dol. za akcję, mimo zapowiedzi nowej platformy AI dla branży biomedycznej.
