Reklama

Trzy F-15E strącone przez Kuwejt. Polska rozważa zakup ich nowszej wersji

Reklama
TYLKO NA

Amerykanie poinformowali o utracie trzech myśliwców F-15E wskutek "friendly fire" nad Kuwejtem. Wpadka kuwejckiej obrony przeciwlotniczej to dobra okazja, aby przyjrzeć się tej legendarnej maszynie, którą zainteresowane są także polskie Siły Powietrzne.

nalezace-do-israel-air-force-mysliwce-f-15i-izrael-slynie-z-niezwykle-nowoczesnej-floty-maszyn-i-doskonale-wyszkolonych-pilotow-israeli-air-force
Należące do Israel Air Force myśliwce F-15I. Izrael słynie z niezwykle nowoczesnej floty maszyn i doskonale wyszkolonych pilotów. (fot. Israeli Air Force / Israeli Air Force)
  • Obrona przeciwlotnicza Kuwejtu zestrzeliła aż trzy amerykańskie myśliwce F-15E Strike Eagle, które brały udział w nalotach na Iran.
  • Zakup tych maszyn, choć w najnowszej wersji (F-15EX Eagle II), jest jednym z rozważanych przez Polskę.
  • W październiku 2025 r. próbny lot samolotem F-15EX odbył pełniący wtedy obowiązki Inspektora Sił Powietrznych gen. dyw. pil. Ireneusz Nowak.
  • Choć F-15 stały się królem przestworzy, to są jednocześnie owocem wielkiej pomyłki.

Reklama

Amerykanie tracą trzy samoloty wskutek… pomyłki?

W poniedziałek, 2 marca 2026 r. o godzinie 7:03 czasu lokalnego, nad terytorium Kuwejtu doszło do jednego z najbardziej dotkliwych zdarzeń w najnowszej historii amerykańskiego lotnictwa operacyjnego. To, czego nie potrafił Iran, udało się Kuwejtowi. Jak poinformowało U.S. Central Command (CENTCOM), w wyniku ostrzału ze strony sojuszników, Amerykanie utracili trzy samoloty F-15E Strike Eagle. Do zdarzenia doszło w trakcie lotów w ramach operacji Epic Fury. Wszystkie trzy samoloty F-15E Strike Eagle zostały trafione w osobnych, choć bliskich czasowo incydentach, co sugeruje systemowy błąd w rozpoznaniu swój-obcy na tym odcinku frontu.

Wydarzenie odbiło się szerokim echem w środowisku fanów lotnictwa bojowego, ponieważ F-15 to dziś latająca legenda. Pierwszy samolot tego typu wzniósł się w powietrze w 1972 r., a styczniu minęło 50 lat od osiągnięcia pełnej gotowości bojowej przez pierwsze skrzydło myśliwskie F-15 w 1976 r. Każdy fan lotnictwa wie, że maszyna może pochwalić się nieprawdopodobnym wręcz osiągnięciem zestrzeleniem 104 innych samolotów przy braku własnych strat w walkach powietrznych (czyli samolot kontra samolot).

Amerykański F-15E Strike Eagle w locie.

Amerykański F-15E Strike Eagle w locie. (fot. 100th Air Refueling Wing / 100th Air Refueling Wing)


Reklama

Mimo upływu ponad pół wieku od pierwszego oblotu, myśliwce F-15, są nadal zamawiane i produkowane (w wersji F-15EX Eagle II). Maszyną zainteresowane są także polskie Siły Powietrzne. Obok F-35 oraz Eurofightera, to właśnie F-15EX znajduje się na liście najbardziej prawdopodobnych zakupów dla lotnictwa taktycznego w Siłach Powietrznych RP. Co wiemy o tych maszynach i dlaczego Polska chce je zakupić?


Reklama

Polska potrzebuje więcej samolotów bojowych

Polskie samoloty MiG-29 oraz Su-22M4 kończą swoją długą służbę w Siłach Powietrznych. Po ich odejściu zostanie nam 47 F-16C/D Block 52+ (modernizowane do wersji Viper), 48 FA-50 (w tym 36 w wersji PL oraz 12 FA-50GF) oraz 32 F-35A Block 4. Łącznie 80 pełnoprawnych i nowoczesnych myśliwców wielozadaniowych oraz 48 mniejszych maszyn szkolno-bojowych o ograniczonych możliwościach.

F-35 zostały zaprojektowane tak, aby radzić sobie doskonale w środowisku nasyconym obroną przeciwlotniczą przeciwnika. (fot. USAF / USAF)

Siły Powietrzne deklarują, że potrzebują 10 eskadr, czyli 160 nowoczesnych maszyn bojowych, aby w razie konfliktu zbrojnego efektywnie bronić naszej przestrzeni powietrznej. Już dzisiaj, w czasach pokoju, polskie F-16 są zbyt intensywnie eksploatowane. Zmienić to może zakup kolejnych myśliwców lub przynajmniej pozyskanie latających tankowców (które pozwalają na zwiększenie czasu lotu, a co za tym idzie, zmniejszenia liczby par dyżurnych potrzebnych do kontrolowania przestrzeni powietrznej). Siły Powietrzne otwarcie mówią o potrzebie zakupu kolejnych 32 myśliwców (oraz 4 latających tankowców).


Reklama


Reklama

Na stole mamy trzy propozycje. Możemy dokupić więcej F-35. To najprostszy wybór. Unifikacja floty, więcej maszyn 5. generacji oraz wysoka interoperacyjność w ramach całego NATO. Wada? Maszyna nie jest typowym myśliwym do wywalczania przewagi powietrznej – lata niżej i wolniej niż F-15EX oraz Eurofighter Typhoon. Ograniczone są także możliwości podwieszenia uzbrojenia. F-35 nie został zaprojektowany, aby latać szybko, wysoko i przenosić tony bomb (choć jego zdolności także są imponujące). Największą zaletą F-35 jest oczywiście jego trudna wykrywalność i naprawdę potężne sensory, które sprawiają, że maszyna nadaje się np. do wskazywania celów dla innych samolotów, samej pozostając niewykrytą.

Izraelski myśliwiec F-15I Ra'am z trzema bombami szybującymi GBU-31 JDAM orza pociskiem powietrze-powietrze AIM-120 AMRAAM. (fot. Israeli Air Force / Israeli Air Force)

Zaprojektowane do tego zostały dwie pozostałe maszyny. Eurofighter oferuje nie tylko większy pułap oraz prędkość niż F-35, ale także bardzo wysoki stosunek ciągu do masy pozwala mu na przenoszenie ciężkiego uzbrojenia przy zachowaniu świetnej manewrowości. Plusem może być także bogaty pakiet przemysłowy, który umożliwiłby Polsce rozkręcenie produkcji lotniczej nad Wisłą.


Reklama

Mamy też F-15EX, czyli prawdziwego siłacza. Posiada on 23 punkty podwieszenia, czyli tyle ile F-35 oraz Eurofighter razem wzięte. F-35 może wziąć ok. 8 ton uzbrojenia, a Eurofighter ok. 9 ton. Orzeł (bo taką nazwę otrzymały samoloty F-15) jest w stanie polecieć z ponad 13 tonami bomb i rakiet. To więcej niż waży pusty F-35 czy Eurofighter!


Reklama

Izraelski myśliwiec F-15I Ra'am w trakcie przygotowania do misji. (fot. Israeli Air Force / Israeli Air Force)

To jeszcze nic. Maksymalna prędkość F-35 to Mach 1,6 (czyli 1,6 prędkości dźwięku). Eurofighter może uzyskać prędkość ok. Mach 2, a F-15EX Mach 2,5. Czyni to go, jedną z najszybszych maszyn myśliwskich świata. To istotne podczas wywalczania przewagi w powietrzu, ponieważ prędkość, którą samolot nadaje rakiecie oraz pułap, z którego jest wystrzelona, wpływa na zasięg pocisku. Eagle II jest silny niczym ciężarówka i szybki jak bolid jednocześnie. Wadą tej maszyny jest jednak większa skuteczna powierzchnia odbicia radarowego, co sprawia, że doskonale uzupełnia się z trudnowykrywalnymi maszynami – takimi jak F-35. To jeden z powodów, dla których Siły Powietrzne zastanawiają się nad zakupem F-15EX, choć to maszyna 4. generacji z ponad 50-letnim stażem w amerykańskich siłach powietrznych.

Załoga współczesnych F-15 składa się z dwóch osób - pilota i operatora uzbrojenia. (fot. Israeli Air Force / Israeli Air Force)


Reklama

Warto jednak w tym miejscu zaznaczyć dwie istotne kwestie. F-15EX to nowsza wersja niż zestrzelone przez Kuwejt F-15E. Technicznie rzecz biorąc, chcemy zakupić maszyny o niemal identycznym wyglądzie, choć znacznie większych możliwościach. Samo zestrzelenie niekoniecznie źle świadczy o samolocie. Przykład ognia "friendly fire" to specyficzna sytuacja, gdy nawet najdoskonalsze maszyny mogą okazać się bezbronne wobec systemów obrony przeciwlotniczej.


Reklama

F-15, czyli historia prawdziwego króla przestworzy

Historia samoloty F-15 Eagle rozpoczęła się wraz z odkryciem przez amerykański wywiad nowego radzieckiego samolotu – MiG-25. Analitycy Pentagonu, analizując zdjęcia nowej maszyny, byli przerażeni. Ogromne skrzydła sugerowały niesamowitą zwrotność, a potężne silniki (co oceniono na bazie wielkości wlotów powietrza) mówią jedno – maszyna potrzebuje dużo tlenu, więc musi być naprawdę szybka. Wnioski były jasne – Rosjanie posiadali samolot, który był supermyśliwcem – szybszym i zwinniejszym od wszystkiego, co ma Zachód.

W panice USA uruchomiło program F-X (Fighter Experimental). Wytyczne były bardzo klarowne: nowy samolot musi być potężniejszy niż to, co widzieli na zdjęciach satelitarnych z ZSRR. F-15 otrzymał ogromne silniki oraz duże skrzydła. Nad maszyną pracowali najlepsi amerykańscy inżynierowie. Stworzyli prawdziwego króla przestworzy. F-15 posiadał doskonały stosunek ciągu do masy. Był szybki, a dzięki dużym skrzydłom także niezwykle zwrotny.

Należący do U.S. Air Force (USAF) samolot F-15E Strike Eagle. Dokładnie takie maszyny zostały zestrzelone. (fot. USAF / USAF)


Reklama

O tym, jak wspaniała była to maszyna, może świadczyć fakt, że w 1983 r. izraelski myśliwiec F-15D Eagle po powietrznej kolizji zdołał nie tylko utrzymać się w powietrzu bez jednego skrzydła, ale także wrócić do bazy i bezpiecznie wylądować. Być może, gdyby pilot zdawał sobie sprawę, że nie ma jednego skrzydła, to od razu by się katapultował, ale wskutek chmury wyciekającego paliwa, nie miał pojęcia o zniszczeniach. Wyczyn był tak niesamowity, że początkowo nawet producent F-15 – firma McDonnell Douglas – nie wierzył w tę historię.


Reklama

Maszyna posiadała także potężne radary, co sprawiło, że była niepokonana zarówno w walce kołowej, jak i na dalsze dystanse. To właśnie te cechy sprawiły, że Orzeł zdominował niebo na dekady. Do dziś jego bilans walk powietrznych – 104 zwycięstwa i zero strat – jest dowodem słuszność legendy F-15. Następcą F-15 Eagle, miał zostać F-22 Raptor. Maszyna okazała się jednak tak zaawansowana (a co za tym idzie, także droga), że po upadku ZSRR, nie miała ona żadnego godnego przeciwnika, a jej produkcja została ograniczona do zaledwie 187 egzemplarzy (wobec 750 planowanych). Okazał się zbyt dobry, aby być przydatnym.

Wróćmy jednak do radzieckiego myśliwca MiG-25, który tak bardzo wystraszył Amerykanów, że stworzyli oni F-15 Eagle. Cóż – jego historia nie jest już tak imponująca. Gdy w 1976 r. radziecki pilot Wiktor Bielienko uciekł MiG-iem-25 do Japonii, maszyna dostała się w ręce amerykańskich inżynierów. Dopiero wtedy poznali oni upokarzającą prawdę.

MiG-25 nie był zwrotny. Myśliwiec nie nadawał się do walki kołowej. Wielkie skrzydła służyły do utrzymania tego stalowego giganta w powietrzu. Tak – stalowego, a więc bardzo ciężkiego. Jego jedynym celem było lecieć prosto i szybko, aby móc zestrzelić np. amerykańskie bombowce lub samoloty szpiegowskie SR-71. Z tym szybkim to też był problem, bo co prawda mógł lecieć z prędkością Mach 3, ale po takim wyczynie jego silniki stawały się cenne jedynie dla złomiarzy. Można więc powiedzieć, że F-15 jest nie tylko królem przestworzy, ale także jedną wielką pomyłką amerykańskiego wywiadu.


Reklama