Komisja Transportu i Turystyki Parlamentu Europejskiego niemal jednogłośnie opowiedziała się za wdrożeniem cyfrowych dowodów rejestracyjnych. Wola polityczna jest, teraz przyjdzie nam poczekać na realne wprowadzenie tego w życie, co znając Unię Europejską, może sporo potrwać.

- Cyfrowy dowód rejestracyjny dla samochodu zarejestrowanego w Unii Europejskiej miałby pomóc w przekazywaniu nabywcom wiarygodnej historii pojazdu.
- Obecnie po przerejestrowaniu samochodu między krajami stosunkowo łatwo dokonać różnych manipulacji – od zwykłego cofania licznika po stworzenie „klona”.
- W Polsce mamy już rodzaj cyfrowego dowodu w aplikacji mObywatel, ale nie jest on uznawany w innych krajach.
Niedawno kontaktowałem się z Ministerstwem Infrastruktury ws. informacji co do planowanych prac nad zmianami w badaniach technicznych. Dowiedziałem się, że faktycznie, coś tam się dzieje, ale jest za wcześnie, by ministerstwo mogło przedstawić publicznie jakiś projekt ustawy.
Rząd pracuje nad wdrożeniem dyrektywy Parlamentu Europejskiego z roku 2014, co tylko pokazuje, jak powoli mielą tryby unijnego prawodawstwa. Trochę się martwię, że w sprawie tak dobrego pomysłu, jak cyfrowy dowód rejestracyjny pojazdu, będziemy też musieli czekać kilkanaście lat.
Podatek od każdego kilometra autem elektrycznym jest pewny. W Europie już to robią
Jak jest teraz?
Każde państwo wydaje swój własny dokument o rejestracji pojazdu. Nazywa się on i wygląda zupełnie inaczej w zależności od państwa. Jadąc samochodem z jednego kraju do drugiego musimy ten „papier” mieć przy sobie, natomiast przemieszczając się po danym państwie autem tam zarejestrowanym – raczej mieć go nie trzeba (tak jest przynajmniej w Polsce).
Problem pojawia się, gdy chcemy samochód przerejestrować między krajami. Musimy wtedy dokonywać tłumaczenia przysięgłego, żeby polski urząd wiedział, że auto było legalnie zarejestrowane np. w Niemczech czy Hiszpanii i znał dokładną treść każdej z rubryk. Ktoś jednak zauważył, że istnieje taki niesamowity wynalazek jak internet, który pozwala zweryfikować dowolne dane z każdego miejsca na świecie.
Stąd był już tylko krok od wynalezienia cyfrowego dowodu rejestracyjnego – elektronicznego certyfikatu z kodem QR, który byłby taki sam dla wszystkich krajów UE i pozwalałby sprawdzić auto zarówno urzędnikom, jak i potencjalnym nabywcom.
Przede wszystkim zminimalizowałoby to manipulację licznikami
Wciąż cofa się liczniki, choć już nie na taką skalę jak kiedyś. Wyobraźmy sobie jednak sytuację, że w każdym kraju podczas każdego badania technicznego przebieg wpisuje się do cyfrowego dowodu, a ten cyfrowy dowód można w każdej chwili sprawdzić. Potencjalna manipulacja byłaby niebywale łatwa do wykrycia.
Obecnie importując np. auto z Holandii możemy cofnąć licznik przed polskim badaniem technicznym i jest duża szansa, że ten manewr nie wyjdzie na jaw. Chyba, że ktoś zacznie kupować raporty o przeszłości tego egzemplarza, a te raporty będą faktycznie przygotowywane z z użyciem wiarygodnych danych.
Ale przy cyfrowym dowodzie szanse na „pchanie szafy” będą znikome, bo dane (przynajmniej w teorii) będą się same zaciągały z jednego kraju do drugiego i diagnosta na badaniu technicznym będzie wiedział, ile faktycznie miał na liczniku pojazd w momencie przekraczania granicy. Brzmi wspaniale, a przy tym tak prosto, że pozostaje tylko się dziwić, czemu to jeszcze nie funkcjonuje?
Unia Europejska planuje wiedzieć trochę za dużo. Twój samochód na ciebie doniesie
System ma także wyeliminować przypadki rejestrowania aut skradzionych w innym kraju lub klonowania numeru VIN, przez co istnieją dwa identyczne pojazdy w dwóch różnych państwach – jeden legalny, drugi „zalegalizowany” przez zmianę numeru nadwozia.
W dodatku wcale nie wiadomo, w jakiej postaci cyfrowy dowód wejdzie w życie
Ponoć Komisja Europejska rozważa różne warianty, a opisane przeze mnie powyżej rozwiązanie z pełną wymianą danych między krajami jest tylko jednym z możliwych. Może też się skończyć na certyfikacie wyjazdowym na wzór belgijskiego dokumentu Car-Pass.
Belgia ma rozbudowany system zbierania informacji o pojazdach, a przy wywozie pojazdu z tego kraju lub zmianie właściciela sprzedający musi dać kupującemu „Car-Pass” dla danego auta, gdzie wpisany jest m.in. przebieg. Od 2020 r. Car-Pass zbiera też dane gromadzone przez producentów samochodów w sposób zdalny, aktualizując informacje o przebiegu cztery razy w roku, a od 2024 r. zawiera także opisy napraw prowadzonych przy samochodzie.
Założeniem Car-Pass jest stworzenie aktualnego kompendium wiedzy o każdym zarejestrowanym w Belgii samochodzie.
Cyfrowy dowód ma się wiązać ze zmianami w badaniach technicznych
Chodzi o zmiany, o których zakres próbowałem się ostatnio dowiedzieć w ministerstwie i jednocześnie te, na temat których inne media już pisały artykuły w alarmującym tonie. „Stracisz dowód rejestracyjny!” – i tak dalej, co zapewne nie jest w ogóle prawdą. Na temat szeroko opisywanych rzekomych „czujników cząstek stałych” nikt na razie nic nie wie.
W tych samych artykułach pojawiają się zresztą wyjątkowe „opowieści dziwnej treści”, jak na przykład to, że w Polsce tylko 2 proc. aut nie przechodzi badania technicznego, a w Niemczech – 15 proc., ale bez podkreślenia, że badanie w Niemczech jest wykonywane dwukrotnie rzadziej.
Różnice w ważności badań technicznych to kolejna przeszkoda na drodze do wprowadzenia cyfrowych dowodów rejestracyjnych, podobnie jak kwestia obowiązkowości ubezpieczenia OC.
Życzyłbym sobie, żeby ten system powstał jak najszybciej
Mamy 2026 r., a nadal wyjazd bez dowodu rejestracyjnego za granicę to proszenie się o kłopoty. W razie kontroli poza granicami Polski musimy mieć papierowy dokument, inaczej zostaniemy potraktowani jakbyśmy jechali niezarejestrowanym pojazdem, choć wszystkie dokumenty można pobrać online.
Tak więc mój apel to: zagęszczajcie ruchy, kierowcom można w końcu coś ułatwić zamiast utrudniać.
