
Stany Zjednoczone, Dania i Grenlandia podpisały porozumienie, które znacząco rozszerza możliwości amerykańskiej obecności wojskowej na strategicznej wyspie. Umowa zamyka wielomiesięczny spór w tej sprawie, który wywoływał w Europie wielkie emocje. – Ta umowa – przy dobrym rządzie, otwiera dla Polski nowe możliwości – mówi Zero.pl politolog, prof. Przemysław Żurawski vel Grajewski.
- USA będą mogły rozbudować swoją obecność wojskową na Grenlandii.
Porozumienie przewiduje nowe obszary obronne w Narsarsuaq i Mestersvig oraz modernizację bazy Pituffik. - Dokument nie przekazuje Grenlandii pod amerykańskie zwierzchnictwo. – Trzeba odróżniać retorykę Trumpa od jego rzeczywistych posunięć – przekonuje ekspert ds. bezpieczeństwa międzynarodowego, prof. Przemysław Żurawski vel Grajewski z Uniwersytetu Łódzkiego.
- Państwa spoza NATO mają zostać pozbawione możliwości tworzenia na wyspie własnych instalacji wojskowych.
- Umowa wzmacnia znaczenie Grenlandii w rywalizacji USA z Rosją i Chinami w Arktyce.
„Ten dzień jest kamieniem milowym naszej długotrwałej współpracy”
Jeszcze na początku 2026 r. przyszłość Grenlandii była jednym z najbardziej zapalnych tematów w relacjach USA z europejskimi sojusznikami. Donald Trump wielokrotnie argumentował, że kontrola nad wyspą jest potrzebna ze względów bezpieczeństwa. Amerykański prezydent żartował z Duńczyków, że ci wzmacniają bezpieczeństwo wyspy poprzez dodanie dodatkowych psich zaprzęgów.
W styczniu nie wykluczał również użycia siły, a pytany, czy dla zdobycia Grenlandii byłby gotów nawet zrezygnować z NATO, nie zaprzeczał.
Grenlandia w centrum uwagi Europy. Macron podejmuje kluczowe rozmowy
W Europie wywołało to poważne obawy o przyszłość Sojuszu. Pojawił się scenariusz, w którym ewentualny konflikt USA z Danią – państwem NATO – uderzyłby w samą podstawę systemu zbiorowej obrony. Ostatecznie powstała umowa, która pozwala Waszyngtonowi na realizację celów dotyczących bezpieczeństwa bez zmiany przynależności Grenlandii.
– Stany Zjednoczone broniły wolnego świata i tworzyły dobrobyt i postęp, pokój i wolność. Z dumą mówię, że w Królestwie Danii Stany Zjednoczone mają przyjaciela, który zawsze dotrzymywał słowa, sojusznika, na którym zawsze można było polegać. Ten dzień jest kamieniem milowym naszej długotrwałej współpracy – mówiła premier Danii Mette Frederiksen podczas podpisywania umowy.
„Trzeba odróżniać retorykę Trumpa od jego rzeczywistych posunięć”
Politolog i ekspert ds. międzynarodowego bezpieczeństwa, prof. Przemysław Żurawski vel Grajewski, przekonuje w rozmowie z Zero.pl, że Duńczycy doskonale rozumieją powagę sytuacji i w przeciwieństwie do niektórych państw europejskich, nie obawiali się Amerykanów. – Dania zawsze obierała kurs „atlantycki”, orientowała się na Stany Zjednoczone. Rozumiała, gdzie znajduje się ośrodek siły militarnej. To zostało potwierdzone rozszerzeniem NATO na Szwecję i Finlandię, a więc państwa skandynawskie i nordyckie – mówi.
– Wiadomo było, że w istocie chodzi o zablokowanie możliwości penetracji militarnej przez Chiny, lub Rosję, a reszta to uzgodnienia techniczne. I uważam, że histeria wokół całej sprawy była robiona raczej przez „rdzeń Unii Europejskiej”, a państwo duńskie tej histerii nie powielało – dodaje ekspert.
Grenlandia między niepodległością a strachem przed USA. Jak Donald Trump zmienił politykę Arktyki
Zdaniem politologa, europejscy partnerzy błędnie interpretują niektóre posunięcia prezydenta USA. – Trzeba odróżniać retorykę Trumpa od jego rzeczywistych posunięć. Retoryka bywa czasem dla europejskich elit szokująca, natomiast my patrząc na to, co się dzieje, nie mamy powodu do narzekań i umowa z Danią jest potwierdzeniem tego – mówi Żurawski vel Grajewski.
– Całkowicie się zgadzam z panem profesorem – mówi Zero.pl prof. Paweł Bromski – Grenlandia jest bardzo ważnym dla Amerykanów punktem strategicznym ze względu na możliwość kontroli przelotów różnego rodzaju pocisków rakietowych itd. ze strony rosyjskiej – dodaje.
Umowa „otwiera dla nas nowe możliwości”
Podpisany 22 września w Nowym Jorku dokument aktualizuje porozumienie obronne USA i Danii z 1951 r. Najważniejsza zmiana dotyczy możliwości zwiększenia amerykańskiej obecności wojskowej.
USA będą mogły modernizować i rozbudowywać Pituffik Space Base, a także utworzyć dodatkowe obszary obronne w Narsarsuaq na południu oraz Mestersvig na wschodzie Grenlandii. Porozumienie umożliwia także tworzenie kolejnych obszarów obronnych, jeżeli strony uznają je za potrzebne dla bezpieczeństwa NATO, Grenlandii i Ameryki Północnej.
Dokument przewiduje ponadto możliwość stworzenia na Grenlandii systemu Golden Dome, czyli amerykańskiej tarczy obrony przeciwrakietowej. Zdaniem prof. Przemysława Żurawskiego vel Grajewskiego amerykańsko-duński deal jest również ważny dla Polski i wschodniej flanki NATO. – Ta umowa otwiera dla nas nowe możliwości. Zablokowanie Rosji wymaga współpracy skandynawsko-bałtycko-polsko-rumuńskiej, całego tego pasa wschodniego państw frontowych NATO – mówi.
– W związku ze wznowieniem bliskich, ciepłych stosunków skandynawsko-amerykańskich, otwiera to przed nami drogę do realizowania tego rozwiązania – dodaje ekspert ds. bezpieczeństwa międzynarodowego.
Politolog z Uniwersytetu Łódzkiego wskazuje przy tym na ciąg wydarzeń, które wpisują się w pozytywny dla Polski schemat. – Z jednej strony mamy decyzję o zwiększonej obecności wojskowej, amerykańskiej w Polsce, z drugiej rozwiązanie problemu Grenlandii dotyczące penetracji szlaków zachodnich w Rosji. To wszystko sprzyja Polsce – przekonuje.
Trump i „wielka słabość Europy”
USA, Dania i Grenlandia uzgodniły, że państwa spoza NATO nie będą mogły tworzyć na wyspie własnych instalacji wojskowych ani utrzymywać tam stałej obecności wojskowej bez zgody stron. – To, co pokazał Trump, to wielką słabość Europy. Pamiętamy te wycieczki dwudziestu paru żołnierzy niemieckich na Grenlandię, którzy dolecieli tam polskim samolotem. Do tego piętnastu francuskich wojskowych – mówi rektor Wyższej Szkoły Stosunków Międzynarodowych i Amerykanistyki w Warszawie, prof. Paweł Bromski.
– W gruncie rzeczy sytuacja jest taka sama jak ta, która została stworzona po II wojnie światowej – dodaje filozof.
Ograniczenia wynikające z amerykańsko-duńskiej umowy dotyczą także inwestorów z państw spoza NATO i UE, w szczególnie wrażliwych sektorach, jeżeli ich działalność mogłaby stanowić zagrożenie dla bezpieczeństwa lub porządku publicznego. W praktyce oznacza to ograniczenie możliwości budowania przez Pekin i Moskwę trwałych przyczółków na Grenlandii.
Dla USA jest to szczególnie istotne ze względu na położenie wyspy. Grenlandia znajduje się na strategicznej trasie między Ameryką Północną a Europą, a jej znaczenie rośnie wraz z militaryzacją Arktyki i rywalizacją o wpływy w regionie. Rosja posiada rozbudowaną infrastrukturę wojskową w Arktyce, natomiast Chiny zwiększają swoją aktywność gospodarczą i naukową w tym obszarze.

