
Kamil Klonek, Polak od lat mieszkający w Anglii, został skazany na dwa lata i sześć miesięcy więzienia za udział w zamieszkach w Southampton po zabójstwie Henry'ego Nowaka. Polak rzucił pustą puszką po piwie w kierunku policjantów. Jego bliscy apelowali o pomoc i przekonywali, że zarzuty wobec niego nie uzasadniają tak surowego traktowania. – Brytyjski wymiar sprawiedliwości potraktował go w sposób pokazowy i bezwzględny – przekazała partnerka Polaka.
- Wyrok zapadł 4 listopada przed sądem w Southampton. Klonek ma spędzić za kratami dwa i pół roku.
- Na nagraniach zabezpieczonych przez policję widać go w tłumie. Według prokuratury krzyczał do policjantów i podburzał innych uczestników demonstracji.
- Do zatrzymania doszło 6 czerwca. Według relacji przyjaciół rodziny sześciu funkcjonariuszy przyszło po niego do domu, gdy kąpał dziecko.
- – Trudno ocenić, jakimi przesłankami kierował się sędzia, podejmując decyzję o długości kary oraz o tym, czy istniały podstawy do jej ewentualnego zawieszenia – mówi Zero.pl polsko-brytyjski adwokat i kierownik departamentu karnego w kancelarii prawnej, Maciej Dadyński.
Kamil Klonek pochodzi z Katowic, a w Wielkiej Brytanii mieszka od około 15 lat. Osiedlił się w Southampton, gdzie pracował jako operator koparki. Ma status osoby osiedlonej (settled status), który pozwala mu legalnie mieszkać i pracować w Wielkiej Brytanii. Jest ojcem małego dziecka, a przed zatrzymaniem utrzymywał rodzinę – jego narzeczona Marta przebywała na urlopie macierzyńskim i opiekowała się również dwójką nastolatków.
Anglia po zabójstwie Henry'ego Nowaka. Ekspertka: to jakiś obłęd
2,5 roku za rzut puszką
Polak został skazany na dwa lata i sześć miesięcy pozbawienia wolności za udział w zamieszkach w Southampton, podczas protestu po śmierci 18-letniego Henry’ego Nowaka doszło do starć z policją. Został zatrzymany w czerwcu, gdy – według relacji rodziny kąpał dziecko. Wyrok zapadł 4 listopada. Jak informuje „Daily Echo”, Klonek po kilku miesiącach aresztu przyznał się do winy. Wyraził skruchę, przepraszał, a obrona mówiła o „pijackiej błazenadzie”. Sąd zdecydował jednak o karze bezwzględnego pozbawienia wolności.
Z relacji policji nagrania z demonstracji pokazały Klonka w pierwszym szeregu protestujących. Mężczyzna rzucił puszką w kierunku funkcjonariuszy. Według prokuratora krzyczał do policjantów, nazywał ich „zdrajcami” i zachęcał innych uczestników do przyłączenia się do protestu. Obrona wskazywała na to, że puszka była pusta i nie została rzucona bezpośrednio w policjantów, tylko upadła kilka metrów przed nimi, nie raniąc nikogo.
„Osoby oskarżone o brutalne przestępstwa czy posiadanie broni odpowiadają z wolnej stopy”
– Kamil nie jest przestępcą. W emocjach rzucił pustą puszką, nikomu nie robiąc krzywdy. Mimo to brytyjski wymiar sprawiedliwości potraktował go w sposób pokazowy i bezwzględny – jako kryminalistę najgorszego sortu. Podczas masowej rozprawy, gdzie sądzono hurtowo kilkadziesiąt osób, Kamilowi odmówiono wyjścia za kaucją. Został osadzony w areszcie. Dla porównania – w tym samym kraju osoby oskarżone o brutalne przestępstwa czy posiadanie broni odpowiadają z wolnej stopy – relacjonowała jego partnerka, Agnieszka.
Wielka Brytania. Kontrowersyjne zatrzymanie nastolatka przez policję stało się viralem
Kobieta zorganizowała zbiórkę na adwokata, koszty prawne i utrzymanie dzieci. „Kamil, kochający ojciec i partner, został nam odebrany. Jego obrońca, doświadczony prawnik i były funkcjonariusz policji, wprost mówi o rażącej niesprawiedliwości i dyskryminacji. Moja sytuacja jest dramatyczna – nie mam z czego żyć, Kamil był głównym żywicielem naszej rodziny. Ja obecnie jestem na urlopie macierzyńskim i nie pracuję” – napisała.

Zdjęcie upublicznione przez partnerkę Kamila Klonka dokumentujące zbiórkę (fot. Agnieszka Stachura / Zrzutka.pl)
„Ta puszka jest symbolem”
Zdaniem ekspertki ds. Wysp Brytyjskich, dr Wioletty Wilk-Turskiej sprawa skazanego Polaka jest w pewien sposób symptomatyczna dla współczesnej Anglii.
– W Londynie w wielu miejscach nie ma koszy na śmieci, bo boją się zamachów terrorystycznych. Śmieci na ulicach jest więc pełno. Ta puszka jest zatem dla mnie symbolem czegoś niezrozumiałego. Gdyby to był rzut kamieniem, cegłą, pierwsza byłabym za tym, by karać i chronić policję – mówi.
– Co jednak może zrobić pusta puszka w pełni uzbrojonym funkcjonariuszom? Podejrzewam, że był to raczej swego rodzaju gest rozpaczy po zabójstwie Nowaka. Władze brytyjskie zdają się nie rozumieć, że ludzie obawiają się podwójnych standardów traktowania obywateli – dodaje dr Wilk-Turska.
Ekspert: Za tego typu przestępstwo sądy z reguły orzekają karę więzienia
O sprawę Polaka zapytaliśmy polsko-brytyjskiego prawnika specjalizującego się w prawie karnym, Macieja Dadyńskiego.
– Z dostępnych informacji medialnych wynika, że pan Klonek został uznany za winnego przestępstwa Violent Disorder (co na język polski można przetłumaczyć jako zakłócanie porządku publicznego z użyciem przemocy lub udział w zamieszkach o charakterze przemocowym). Jest to poważne przestępstwo zagrożone karą do pięciu lat pozbawienia wolności. Zgodnie z angielskimi wytycznymi wymiaru kary (sentencing guidelines), za tego typu przestępstwo sądy z reguły orzekają karę więzienia – mówi Zero.pl.
– Bez pełnego wglądu w akta sprawy oraz pisemne uzasadnienie wyroku nie jest jednak możliwe jednoznaczne stwierdzić, czy zasądzony wymiar kary jest rażąco surowy, co stanowiłoby podstawę do wniesienia apelacji. Trudno również ocenić, jakimi przesłankami kierował się sędzia, podejmując decyzję o długości kary oraz o tym, czy istniały podstawy do jej ewentualnego zawieszenia – dodaje prawnik.
Kiedy Polak wyjdzie na wolnosć?
Miesiące spędzone w areszcie zostaną zaliczone na poczet kary. Polak wyjdzie na wolność najpewniej w październiku przyszłego roku. Wówczas zostanie objęty specjalnym nadzorem. Sprawa Kamila Klonka wywołała duże poruszenie na Wyspach Brytyjskich. O jego aresztowaniu i sytuacji rodziny rozpisywały się polonijne media w Anglii.
Do zamieszek po których aresztowano 34-letniego Polaka doszło 2 czerwca przy Belmont Road w Southampton. Demonstracja była reakcją na śmierć 18-letniego Henry’ego Nowaka, który został zasztyletowany przez sikhijskiego napastnika. Emocje wzbudziło również opublikowane nagranie, na którym widać policjantów zakuwających młodego mężczyznę w kajdanki przed jego śmiercią. Podczas protestu doszło do aktów przemocy i starć z funkcjonariuszami.
Może Cię zainteresować:

