Polska będzie drugim na świecie użytkownikiem Apache'y. W Łodzi powstaje centrum serwisowe dla tych maszyn. 96 najnowocześniejszych amerykańskich śmigłowców to potencjał odstraszania, ale pojawiają się pytania o doświadczenia wojny rosyjsko-ukraińskiej, wojen na Bliskim Wschodzie oraz ceny za kontrakt. Co z polskimi Apache'ami?

- Polska będzie posiadać 96 Apache'y. Buduje dla nich centrum serwisowe w Łodzi.
- Jakie są doświadczenia z walki Apache'y oraz innych śmigłowców na różnych polach bitwy na całym świecie?
- Co jest przewagą tych maszyn, a słabością rosyjskich?
Wojskowe Zakłady Lotnicze nr 1 w Łodzi podpisały we wtorek umowy wykonawcze z Boeingiem, które dotyczą offsetu przy zakupie śmigłowców AH-64E. Oznacza to zwiększenie polskich kompetencji do eksploatacji śmigłowców, zdobycie wiedzy, przejęcie technologii, know-how, a także utworzenie autoryzowanego centrum serwisowego dla tych śmigłowców.
Wartość porozumienia szacuje się na ok. 440 mln zł (łączna wartość umów offsetowych to 1,2 mld zł). Jest to pokłosie kontraktu związanego z zakupem 96 śmigłowców AH-64E Apache, który finalnie sięga 40 mld zł. Mówimy o terminie dostarczenia śmigłowców do 2032 roku. Wspomniane porozumienie to kontynuacja podpisywania umów z WZL nr 1, bo wcześniej w porozumieniu z Lockheed Martin nabyto kompetencje do zdolności diagnozowania systemów kierowania uzbrojenia i radaru Longbow.
Podpisanie umów offsetowych
– Przez powstanie centrum serwisowego śmigłowców Apache Wojskowe Zakłady Lotnicze nr 1 w Łodzi podwoją zatrudnienie – zaznaczył premier Donald Tusk po podpisaniu kontraktów offsetowych pomiędzy WZL-1 a Boeingiem. Umowę z 2024 r. na zakup śmigłowców określił jako „kluczowy i przełomowy kontrakt, największy w historii Polski”. Premier stwierdził, że w WZL-1 powstaje największe centrum serwisowe dla Apache'y w Europie, a Polska będzie największym użytkownikiem tych śmigłowców, po Stanach Zjednoczonych.
– Gdyby Rambo mógł latać śmigłowcem, a nie z nim walczyć, to latałby oczywiście Apache - dodał wiceszef MON Cezary Tomczyk. _ Nie sztuką jest po prostu kupić, sztuką jest kupić mądrze – dodał. Obok Apache w hali stał także śmigłowiec Mi-24, który wiceminister wskazał jako dowód na „zmianę generacyjną” w Wojsku Polskim.
Z kolei wiceminister Magdalena Sobkowiak-Czarnecka, zaznaczyła że Polska chce kontynuować współpracę offsetową z USA.
– Polska chce być hubem dla amerykańskich firm zbrojeniowych w Europie. Dzisiaj potrzebujemy siebie wzajemnie. Wiemy, jak wiele obecna sytuacja geopolityczna wymaga od nas inwestycji w bezpieczeństwo i my jesteśmy gotowi, i to już dzisiaj realizujemy, współpracować z naszymi amerykańskimi partnerami – zaznaczyła.
Nawiązuje to w pewnym sensie do dyskusji o programie SAFE w Polsce, programie unijnym, który przez krytyków jest określany jako wykluczający amerykański przemysł obronny. Program ten stał się sztandarowym projektem obecnego rządu. SAFE był krytykowany przez opozycję w Polsce, właśnie z powodu tego, że wyklucza Waszyngton.
Obecny na podpisaniu ambasador USA w Polsce Tom Rose zaznaczył, że najlepsze śmigłowce bojowe na świecie będą pilotowane przez „najlepszych pilotów”. Podkreślił także wykwalifikowanie pracowników łódzkich zakładów lotniczych.
Co zyskuje Polska?
AH-64 Apache jest uznawany za najlepszy śmigłowiec szturmowy na świecie. Najnowsza wersja AH-64E Apache Guardian charakteryzuje się zaawansowanym systemem radarowym (radar Longbow FCR oraz AN/APR-48B MRFI). Wyróżnia się sieciocentrycznym systemem dowodzenia i kierowania walką. Pozwala załodze celnie zwalczać czołgi i pojazdy (za pomocą pocisków przeciwpancernych Hellfire, Hydra 70, działkiem o kalibrze 30 mm), razić cele przy pomocy Spike NLOS, oraz strącać wrogie samoloty i śmigłowce przy pomocy rakiet przeciwlotniczych AIM-92 Stinger.
Apache Guardian może służyć jako latające centrum zwiadu lotniczego, łączyć się z bezzałogowcami – od uderzeniowych po rozpoznawcze, przesyłać dane do centrów dowodzenia a także do pododdziałów operujących bezpośrednio na polu walki (do załóg Abramsów, obsługi HIMARS-ów, czy pilotów F-35 czy F-16). Apache Guardian jest jedną z najszybszych konstrukcji w tej klasie śmigłowca. Może się rozpędzić do ponad 300 km/h.
Choć nikt ma wątpliwości co do poziomu zaawansowania technicznego Apache'a, to polski kontrakt nie miał być pozbawiony kontrowersji dla nowego rządu, który odziedziczył go po Zjednoczonej Prawicy. W sierpniu 2025 r. serwis wnp.pl informował, że Ministerstwo Obrony Narodowej rozważa renegocjację umowy na Apache. Ostatecznie kontrakt pozostał w mocy, ale krytycy takiej ilości śmigłowców uderzeniowych i także ich ceny przywoływali doświadczenia z 2022 r,, gdy rosyjskie śmigłowce były skutecznie rażone nawet przy pomocy MANPADS-ów, czyli ręcznych wyrzutni przeciwlotniczych.
Współczesne doświadczenia
Problemem z takimi analizami jest pewna wybiórczość, ponieważ użycie śmigłowców na Ukrainie zmieniało się w różnych fazach wojny. W pierwszej fazie pełnoskalowej wojny, w 2022 r. rosyjskie śmigłowce wysyłano dosłownie na przysłowiowe „złamanie karku” na cele w głębi Ukrainy, co ułatwiało ich trafienie. Rajdy śmigłowcowe na tyły przeciwnika po prostu stały się szalenie ryzykowne. Ponadto były to starsze, rosyjskie maszyny. Doświadczenia śmigłowców z rodziny Apache w walkach z MANPADS-ami są inne.
Hamas próbował zestrzelić izraelski śmigłowiec Apache w toku walk nad Strefą Gazy, ale ataki z użyciem wyrzutni Igła-1 okazały się nieskuteczne. W listopadzie 2025 r. ukraińskim pilotom udało się wylądować pod Pokrowskiem przy pomocy Black Hawków, co zadało kłam hipotezie, że operowanie śmigłowcami blisko linii frontu nie jest możliwe. Udało się to dzięki osłonie dronowej i wywiadowi.
Problem w tym, że była to pojedyncza niebezpieczna operacja wywiadu wojskowego Ukrainy (HUR). Ryzyko uszkodzenia maszyny w pobliżu linii frontu jest wciąż wysokie, więc przyjęło się, że śmigłowce obu stron operują na tyłach. Tutaj też jest casus trafionego przez Iran amunicją krążącą Apache-a nad Cieśniną Ormuz, które w teorii operował w czasie rozejmu i blisko irańskiego wybrzeża, więc załoga dała się zaskoczyć. Śmigłowce na współczesnym polu walki są co do zasady wykorzystywane ostrożniej.
Nie jest tak, że nie śmigłowce są używane – Ukraińcy używają floty śmigłowców i starszych samolotów do pościgów za nadlatującymi dronami. Notabene, w sprawie MANPADS-ów, oprócz podpisania umów offsetowych premier Tusk zapowiedział także nowa dużą umowę na wyrzutnie PPZR Piorun.
Zasadniczym pytaniem jest, więc nie tyle koszt kontraktu, bo bezpieczeństwo jest bezcenne, ale czy Polska posiada doktrynę użycia Apache Guardian w razie konfliktu zbrojnego? Jaką rolę mają one dokładnie pełnić? Charakterystyka śmigłowca narzuca jego rolę jako łowcę czołgów nieprzyjaciela (ang. tank killer) uderzającego zza horyzontu, albo łowcę dronów. W tym pierwszym przypadku będziemy posiadali broń najlepszej klasy. W wojnie koszt-efekt, na tym drugim froncie są jednak tańsze rozwiązania w postaci antydronów, czyli przechwytujących bezzałogowców interceptorów.

