Reklama

„Więcej szczęścia niż strategicznego planowania”. Gen. Andrzejczak ocenia program SAFE

Reklama

Czy Polska powinna skorzystać z funduszu SAFE? Jak rozpatrywać tę kwestię z punktu widzenia strategii rozwoju polskiej armii i wydarzeń politycznych w regionie? Gen. Rajmund Andrzejczak przedstawia swoje obszerne stanowisko.

Rajmund Andrzejczak
Generał Rajmund Andrzejczak (fot. Kanał Zero)
  • W komentarzu dla Kanału Zero gen. Rajmund Andrzejczak analizuje ostatnie lata polskiej debaty o zakupach dla armii. Wyjaśnia, co zmieniło się po napaści Rosji na Ukrainę.
  • Generał tłumaczy, jak przebiegała modernizacja sił zbrojnych. Mówi, jaka jest wartość bojowa sprzętu, którym dziś dysponuje lub niedługo będzie dysponować polska armia.
  • Andrzejczak wyjaśnia, co gwarantuje istniejący teraz Fundusz Wsparcia Sił Zbrojnych. Mówi o jego ograniczeniach. W programie widzi SAFE możliwość dywersyfikacji źródeł finansowania zbrojeń, uznaje go za szansę dla Polski.
  • Według generała w dyskusji o SAFE pojawia się wiele niewiadomych – wylicza, które kwestie wymagają dodatkowych wyjaśnień.

Reklama

12 lutego Sejm zdecydował o przyjęciu ustawy o Finansowym Instrumencie Zwiększenia Bezpieczeństwa. To ramy prawne dla wdrożenia unijnego programu pożyczkowego SAFE. Polska otrzyma z programu 43,7 mld euro na zbrojenia: obronę powietrzną, amunicję i Tarczę Wschód. Głosowanie poprzedziła burzliwa dyskusja.

Minister finansów Andrzej Domański przekonywał, że dzięki niskiemu oprocentowaniu pożyczki i długiemu okresowi spłaty, Polska zaoszczędzi od 36 do 60 mld zł w porównaniu do alternatywnych źródeł finansowania. Program umożliwi błyskawiczne zakupy sprzętu.

Posłowie opozycji oceniali, że SAFE to „polityczna smycz”, która pogorszy relacje Polski ze Stanami Zjednoczonymi oraz innymi dostawcami uzbrojenia. Program zakłada zakupy u dostawców europejskich – w tym polskich.

Gen. Rajmund Andrzejczak przysłuchiwał się sejmowej debacie wokół ustawy. W Kanale Zero obszernie przedstawił swoje stanowisko.

Jak przebiegały dyskusje o zakupach uzbrojenia w 2018 r.? Andrzejczak: Sam byłem sceptyczny

Generał przypomniał polskie rozmowy o strategii rozwoju armii z 2018 r. On sam przejmował wówczas obowiązki Szefa Sztabu Generalnego Wojska Polskiego. – Świat wyglądał kompletnie inaczej – mówił. – Wtedy ciągle jeszcze dyskutowaliśmy, jak wielkie mają być siły zbrojne, jakie nabywać zdolności operacyjne, jakie przeznaczać na to pieniądze – wyjaśniał.

Andrzejczak wspominał obchody święta Wojska Polskiego. 15 sierpnia prezydent Andrzej Duda mówił o ambicjach zwiększenia wydatków na zbrojenia do 2,5 proc. budżetu. – Sam byłem sceptyczny, wydawało mi się to politycznie ciężkie do wykonania – powiedział.
Przypomniał, że armia dysponowała wówczas starym postsowieckim wyposażeniem, coraz trudniejszym w utrzymaniu. – Ci, którzy uważają się dzisiaj za autorów największej modernizacji, sami chcieli inwestować w nasze krajowe produkty, na przykład w czołgi T-72, które już wtedy były przestarzałe – mówił.
– 24 lutego 2022 roku wszystko się zmieniło – zauważył generał.

Jak siły zbrojne zareagowały na pełnoskalową napaść na Ukrainę?

– Nie tylko strategia, nie tylko polityka, ale również zmieniło się nasze podejście – mówił gen. Rajmund Andrzejczak. Przypomniał, że w pierwszym roku rosyjskiej wojny w Ukrainie często podnoszono, że Polsce niepotrzebne jest uzbrojenie, które spełniało swoje zadania w operacjach ekspedycyjnych w Iraku czy w Afganistanie. – Akcentowano potrzebę zakupu ciężkiego sprzętu, czołgów, bojowych wozów piechoty, artylerii – wymieniał generał.

– Po czterech latach wojny właściwie jedynym słowem, które jest odmieniane przez wszystkie przypadki, są drony – mówił Andrzejczak.
W ocenie generała rzeczywistość całkowicie przemodelowała polskie wyobrażenia z 2018 r. Strategia Bezpieczeństwa Narodowego przygotowana w 2020 r. dla prezydenta Dudy okazała się „kompletnie nieaktualna”.

Andrzejczak: modernizacja w największym tempie od tysiąclecia

Gen. Andrzejczak wymieniał dalej, jakie uzbrojenie Polska przekazała walczącej Ukrainie. W większości były to sprzęty, które lata świetności miały już za sobą. Odesłanie ich otworzyło armii nowe możliwości. Rozpoczęła się era wielkich zakupów. – Ta modernizacja była spektakularna. Pozwolę sobie zaryzykować takie twierdzenie, że w tysiącletniej historii Rzeczypospolitej w tak krótkim czasie nie zmodernizowaliśmy sił zbrojnych w takiej skali, jak teraz – powiedział generał.
– Na każdym dokumencie, który był kierowany przeze mnie do dedykowania tego sprzętu (do przekazania Ukrainie – red.), oczywiście była moja prośba i adnotacja, żeby jak najszybciej ten sprzęt uzupełnić. Będąc uczciwym, muszę powiedzieć, że te moje prośby, te żądania zostały spełnione – wspominał.
– Dzisiaj mamy 250 Abramsów zakontraktowanych w najnowszej wersji M1A2 SEP-3. Kolejna kompania pancerna do pierwszej brygady tydzień temu już przybyła, uzupełniając i zwiększając jej zdolności bojowe. Pojawiły się również wozy K2 – wyliczał Andrzejczak.

Jakie jest znaczenie F-35 i Abramsów na współczesnym polu walki?

Dalej generał Andrzejczak mówił w Kanale Zero o konsekwencjach modernizacji polskiej armii. Podał przykład F-35 – polska armia zamówiła 32 takie myśliwce. Osiem jest teraz wykorzystywanych do szkolenia polskich pilotów w Stanach Zjednoczonych. Pierwsze dostawy planowane są na maj tego roku.
Powołał się na przykład 12-dniowej wojny izraelsko-irańskiej w czerwcu 2025 roku. – W ciągu 12 dni izraelskie siły powietrzne, wykonując operacje na ponad 1 tys. km, uderzyły w kilkaset celów operacyjnych bez straty żadnego myśliwca, bez widzialności. Irańska obrona przeciwlotnicza, która bazuje na rosyjskich systemach, nie była w stanie zareagować na F-35 – mówił generał.
– Jeśli Polska potrzebuje dzisiaj samolotów, które są w stanie w sposób niewidzialny dla rosyjskich radarów i systemów przeciwlotniczych wejść w przestrzeń operacyjną, wykonać zadania, wyrąbać korytarz, zniszczyć obronę przeciwlotniczą i wytworzyć możliwości, żeby inne samoloty, takie jak polskie F-16, które nie mają takiej zdolności utrudnionej wykrywalności, mogły wejść, takie zadanie mogą zrobić tylko F-35 – powiedział.
Podał również przykład zamówionych przez Polskę amerykańskich czołgów Abrams. Zwrócił uwagę, że kosztują ok. 20 mln dol. za sztukę. W porównaniu np. do rosyjskich T-90M to kilka razy więcej. – Ale nasze Abramsy wyposażone są we wszystko, czego rosyjskie wozy nie mają – powiedział generał Andrzejczak.
– Sądzę, że 40-milionowe państwo jest w stanie uzupełnić i wyposażyć swoje siły zbrojne w taki sprzęt, który wytworzy przewagę w sytuacji, gdyby nasi żołnierze musieli stanąć do obrony tych wartości, które zapisaliśmy sobie w Konstytucji – skwitował.

Jak finansować zakupy uzbrojenia? Generał: Jedyne, co nam pozostaje, to zdywersyfikować

Mówiąc dalej o ogromnych kosztach zakupów nowoczesnego uzbrojenia, generał zwrócił uwagę na ryzyka związane z zaciąganiem kredytów. Obecnie działa Fundusz Wsparcia Sił Zbrojnych (FWSZ) – pozabudżetowy fundusz utworzony w Banku Gospodarstwa Krajowego na podstawie ustawy o obronie Ojczyzny z 11 marca 2022 r. Środki pochodzą przede wszystkim z emisji obligacji skarbowych.
– Obsługa z Funduszu Sił Zbrojnych oczywiście jest trudna, bo kosztuje to duże pieniądze – ocenił Rajmund Andrzejczak. – Nie wraca to specjalnie, jeżeli chodzi o kwestie offsetowe do naszego kraju. Nie wraca know-how, nie wraca technologia. No i nie mogą w tych procesach uczestniczyć polscy przedsiębiorcy, polskie firmy – zauważył.
– Jak rozstrzygnąć ten problem? Jedyne, co nam pozostaje, to zdywersyfikować i oprócz kanału amerykańskiego mieć kanał europejski – ocenił generał. – I o tym jest cała historia z funduszem, czyli z finansowym instrumentem zwiększenia bezpieczeństwa SAFE – powiedział generał.
– Jeżeli nie będziemy w tym brali udziału, pozostanie nam tylko bardzo dobry, wysokiej jakości, prawdopodobnie trudny do zmitygowania (skutecznego zneutralizowania – red.) przez Rosjan system uzbrojenia, ale obarczony tymi wszystkimi ryzykami, których mitygowaniem muszą zająć się politycy – ocenił.

Jakie są problemy z SAFE? Jaka praca czeka wojskowych, polityków i przedsiębiorców?

W ocenie generała Andrzejczaka, finansowanie uzyskane z SAFE jest szansą dla polskiego przemysłu zbrojeniowego oraz przedsiębiorców, którzy na co dzień nie biorą udziału w produkcji czołgów, samolotów czy śmigłowców.
– Nie wiemy natomiast, jaka jest pełna lista (zakupów uzbrojenia w ramach programu – red.) i myślę, że komunikowanie przez polityków, że ta lista jest dobra, jest właściwa (…) to jest najwłaściwsza z decyzji. – Wtedy, kiedy ta lista zostanie opublikowana, będzie można się w detalach do tego odnieść – podkreślał.
Andrzejczak zwrócił dalej uwagę na pojawiające się w internecie komentarze o nieudolności polskiej armii czy o niezdolności przygotowania listy beneficjentów programu SAFE.
– Teraz, kiedy już ta lista jest, okazuje się, że chcemy dać za dużo i na pewno wszystkie pieniądze dostaną Niemcy – zauważył. Podobne komentarze uznał za społecznie szkodliwe i nieobywatelskie. – Czasem po prostu zwyczajnie głupie – powiedział.

Jakie są znaki zapytania w sprawie SAFE? Jakie wyzwania czekają wojskowych, polityków i przedsiębiorców?

Generał zwrócił dalej uwagę na szereg białych plam w dyskusjach o SAFE. Jak podkreślił, armia to przede wszystkim ludzie. A Polska zamierza znacząco zwiększyć zatrudnienie w armii. A im korzystniejsza jest sytuacja ekonomiczna kraju, tym trudniej pozyskać ludzi do służby.
– Nie jestem przekonany, czy uwzględniony jest ten element. Każdy czołg, każdy bojowy wóz piechoty, każda wyrzutnia, każda haubica to ludzie – podkreślił. Dodał, że wyzwaniem jest nie tylko rekrutacja, ale zmotywowanie, wyszkolenie i pozwolenie na nabycie doświadczenia. – Potrzebna jest do tego infrastruktura, potrzebne są koszary, potrzebne są nowe poligony, potrzebne są nowe symulatory – mówił.
W tym kontekście przypomniał, że od dawna jest zwolennikiem obowiązkowej służby zasadniczej. – Jaka ma być jej forma? Jaka ma być jej długość, intensywność i co ma się składać na szkolenie? Zostawmy to siłom zbrojnym. Jeżeli będzie decyzja polityczna, że tak się właśnie dzieje, to wtedy siły zbrojne przygotują takie propozycje – podkreślił.

Wyzwania dla firm i kwestia AI. Sztuczna inteligencja może kilkukrotnie zwiększyć potencjał armii

Andrzejczak zauważa ponadto, że nikt nie zdefiniował, co oznaczają zapowiedzi przeznaczenia 80 proc. finansowania z programu SAFE dla polskich firm. – Myślę, że wymagałoby to precyzyjnego komentarza tych, którzy zdefiniowali te 80 proc. i którzy chcą również politycznie skonsumować ten element – wskazał.
– Czy jest to szansa dla polskich firm? Moim zdaniem jedyna, która nam się nadarzyła. Czasami myślę, że mamy w tych ostatnich latach więcej szczęścia niż strategicznego planowania, więc nie zmarnujmy tej szansy – powiedział.
Na koniec Andrzejczak zwrócił uwagę na rzadko poruszany w dyskusjach wokół SAFE problem wykorzystania sztucznej inteligencji. – To może być nie tylko przyspieszacz czy akcelerator zdolności sił zbrojnych, ale również potężny motor napędowy polskiej gospodarki – ocenił.
– Gdybyśmy w tych pieniądzach, w tym myśleniu, w tej strategii rozumieli istotę sposobu poszukiwania, gromadzenia, zarządzania informacjami w odpowiednim czasie, to moglibyśmy zwiększyć zdolność wszystkich platform kilkukrotnie – ocenił.

Reklama