To był jak do tej pory najciekawszy mecz mundialu – twierdzili kibice, gdy sędzia zakończył spotkanie Argentyny z Wyspami Zielonego Przylądka. O ile po mistrzach świata można się spodziewać tak wysokiego poziomu na mundialu, to ich rywal dopiero debiutuje na turnieju tej rangi. Reprezentacja maleńkiego kraju odpadła z MŚ, ale i tak zostanie zapamiętana na długo.

- Reprezentacja Wysp Zielonego Przylądka do drugiej połowy dogrywki stawiała się mistrzom świata. O jej porażce zadecydowała jedna bramka.
- Kabowerdeńczycy to zdecydowanie jedna z największych sensacji trwającego mundialu. Kraj, z którego pochodzi ta kadra, liczy zaledwie 500 tys. mieszkańców.
- Reprezentacja Wysp Zielonego Przylądka ma w składzie wielu zawodników, którzy urodzili się poza granicami kraju. Łącznie, to 15 piłkarzy.
Po meczu z Republiką Zielonego Przylądka komentująca spotkanie argentyńska prasa przyznała, że zwycięstwo nad mundialowym debiutantem kosztowało podopiecznych Lionela Scaloniego więcej wysiłków, niż się spodziewano.
„Argentyna się męczyła, rozegrała swój najgorszy mecz na turnieju, ale dzięki dumie wywalczyła zwycięstwo i utrzymała się w grze” – oceniła telewizja TN, dodając, że „ta historia mogła być horrorem, ale zakończyła się szczęśliwie”. „Lekcja ze zwycięstwa: Argentyna wie, że od tej pory tytuł mistrza nie wystarczy” – ocenił w nagłówku dziennik „La Nacion”. Według gazety „jeśli drużyna chce podtrzymać marzenia o obronie tytułu, nie może pozwolić sobie na kolejny taki występ”.
Pomimo porażki w 1/16 finału MŚ, reprezentanci Wyspy Zielonego Przylądka nie spuścili głów. Jak twierdził obrońca tej drużyny „Pico” Lopes, Kabowerdeńczycy stanowią wzór do naśladowania dla innych małych krajów.
– Chcieliśmy pokazać, co jest możliwe. Dzięki wielkim sercom można wierzyć i marzyć, że wszystko jest możliwe – powiedział dziennikarzom urodzony w Irlandii Lopes.
Dodał też, że sukces, jakim był awans Wysp do 1/16 finału i zacięta rywalizacja z Argentyną, może zachęcić młodych Kabowerdeńczyków do gry w piłkę. – Mam nadzieję, że ta drużyna zainspirowała Wyspiarzy z Wysp Zielonego Przylądka, by w przyszłości znaleźli się tutaj. Pokazaliśmy, co jest możliwe. Pokazaliśmy, co można osiągnąć, gdy dotrze się do tego etapu i zmierzy się z najlepszymi drużynami świata – podsumował Pico Lopes.
Wyspy Zielonego Przylądka największym zaskoczeniem mundialu
Wyspy Zielonego Przylądka, położone u zachodniego wybrzeża Afryki, liczą nieco ponad 500 000 mieszkańców. W fazie grupowej mundialu reprezentacja tego kraju zremisowała z Hiszpanią, Urugwajem i Arabią Saudyjską. Duża część kadrowiczów Cabo Verde powołanych na mundial urodziła się poza tym uroczym archipelagiem. Łącznie, w tej grupie jest 15 zawodników.
Jamiro Monteiro, Deroy Duarte, Laros Duarte, Garry Rodrigues, Dailon Livramento, Sidny Lopes Cabral urodzili się w Holandii i właśnie tam stawiali pierwsze piłkarskie kroki. Z Portugalii pochodzi Jovane Cabral, Helio Varela, Telmo Arcanjo i Wagner Pina, a z Francji Logan Costa, Willy Semedo oraz Steven Moreira. W Irlandii urodził się wspomniany Roberto „Pico” Lopes, a w USA CJ Dos Santos.
Dekada wstydu. Piłkarska potęga już na stałe poza elitą
Duża liczba reprezentantów WZP, którzy szkolili się w Portugalii to nie jedyny związek kadry z tym europejskim krajem. Afrykańską reprezentację prowadzi doświadczony szkoleniowiec Bubista, który wcześniej prowadził trzy portugalskie kluby.