Reklama
Reklama
Reklama

Sukces Lwów Atlasu. Maroko demoluje Kanadę i wchodzi do ćwierćfinału mundialu

Reprezentacja Maroka pokonała Kanadę 3:0 w meczu 1/8 finału piłkarskich mistrzostw świata w Houston. Choć pierwsza połowa starcia z współgospodarzami turnieju nie zwiastowała pogromu, po przerwie mistrzowie Afryki dali popis skuteczności. Lwy Atlasu są pierwszym zespołem, który zameldował się w ćwierćfinale.

Mundial 2026. Kanada-Maroko
Azzedine Ounahi z Maroko zdobywa bramką na 2:0 w meczu z Kanadą. (fot. SAM WASSON / PAP / EPA)
  • Azzedine Ounahi zdobył dwie kluczowe bramki, pieczętując awans swojej drużyny do czołowej ósemki globu.
  • Marokańczycy w 22. minucie stracili z powodu kontuzji swojego asa, Ismaela Saibariego, ale zmiennik Soufiane Rahimi ustalił wynik meczu w doliczonym czasie.
  • W walce o półfinał mistrzowie Afryki zmierzą się ze zwycięzcą starcia pomiędzy Francją a Paragwajem.

Śledź z nami DZIEŃ NA ŻYWO

Mecz w Houston od samego początku przyniósł ogromne emocje, choć pierwsza odsłona mogła rozczarować kibiców liczących na festiwal strzelecki. Spotkanie niespodziewanie lepiej rozpoczęli Kanadyjczycy, którzy od pierwszego gwizdka sędziego Michaela Olivera ruszyli do odważnych ataków. Już w 4. minucie przed znakomitą szansą stanął Jonathan David, jednak napastnik współgospodarzy turnieju zbyt długo zwlekał z oddaniem strzału, co pozwoliło marokańskim obrońcom na skuteczną interwencję i ratowanie się rzutem rożnym.

Kilka minut później koszmarny błąd przy wyprowadzaniu piłki popełnił Neil El Aynaoui. Piłkę przejął Tani Oluwaseyi i znalazł się w sytuacji sam na sam z bramkarzem, jednak Yassine Bounou popisał się genialną paradą i obronił ten strzał nogą.

Reklama
Reklama

Dla drużyny z Afryki pierwsza połowa była pasmem problemów. Poza optyczną przewagą rywali, aktualni mistrzowie Afryki już w 22. minucie musieli poradzić sobie z ogromnym ciosem taktycznym. Boisko z powodu kontuzji opuścić musiał Ismael Saibari – lider formacji ofensywnej, który w fazie grupowej zdobył trzy bramki, a w 1/16 finału przypieczętował awans w karnych z Holandią. Na murawie zastąpił go Soufiane Rahimi. Gra do przerwy była niezwykle szarpana i agresywna. Sędzia musiał temperować zapędy zawodników aż sześcioma żółtymi kartkami, z czego cztery obejrzeli Marokańczycy. Choć reprezentanci Kanady kontrolowali piłkę przez 67 proc. czasu gry, nie potrafili przekuć tego na realne zagrożenie.

Mundial 2026. Marokański walec rusza po przerwie

Druga odsłona spotkania miała już zupełnie inny przebieg i bezdyskusyjnie należała do Lwów Atlasu. Marokańczycy wyszli z szatni niezwykle zmotywowani i potrzebowali zaledwie pięciu minut, by otworzyć wynik spotkania. W 50. minucie sprytem wykazał się Achraf Hakimi – zamiast tradycyjnego dośrodkowania z rzutu wolnego, zagrał płaską piłkę przed pole karne. Tam zupełnie bez opieki zostawiony został Azzedine Ounahi, który mierzonym, technicznym uderzeniem nie dał najmniejszych szans Maxime Crepeau.

Reklama
Reklama

Stracona bramka zmusiła Kanadyjczyków do postawienia wszystkiego na jedną kartę, co otworzyło Marokańczykom przestrzeń do zabójczych kontrataków. W 82. minucie kapitalną akcją popisał się Brahim Diaz, który po dynamicznym rajdzie idealnie obsłużył w polu karnym Ounahiego, a ten bez problemów po raz drugi wpisał się na listę strzelców.

Trzy minuty później mogło być 3:0, lecz uderzenie głową Rahimiego zatrzymało się na poprzeczce. Co się jednak odwlekło, to nie uciekło – w ósmej minucie doliczonego czasu gry podłamani Kanadyjczycy całkowicie się pogubili, co bezlitośnie wykorzystał Rahimi, wykańczając kolejną asystę Diaza i pieczętując historyczny awans Maroka do ćwierćfinału mistrzostw świata.

Reklama
Reklama