Reklama
Reklama
Reklama

„Czerwone lampki ostrzegawcze”. Kontrwywiad sprawdził ministra

TYLKO NA
Wojciech Balczun
Minister aktywów państwowych Wojciech Balczun. (fot. Rafał Guz / PAP)

Wojciech Balczun poinformował, że po poszerzonym postępowaniu ABW otrzymał dostęp do informacji objętych najwyższymi polskimi i międzynarodowymi klauzulami tajności. – To nie jest glejt nieskazitelności – podkreśla w rozmowie z Zero.pl Stanisław Żaryn, były zastępca ministra koordynatora służb specjalnych. Wskazuje jednocześnie na kontakty ministra, które wymagały szczególnie dokładnego sprawdzenia.

  • Wojciech Balczun poinformował, że po poszerzonym postępowaniu ABW uzyskał dostęp do informacji objętych najwyższymi klauzulami polskimi, NATO, UE i ESA.
  • Stanisław Żaryn podkreśla, że wydanie poświadczenia oznacza pozytywną ocenę rękojmi zachowania tajemnicy, ale nie stanowi ogólnego „certyfikatu nieskazitelności” ani rozstrzygnięcia wszystkich pytań dotyczących przeszłości ministra.
  • Były zastępca ministra koordynatora służb uważa, że wcześniejsze kontakty Balczuna wymagały szczególnie dokładnej analizy kontrwywiadowczej.

Minister aktywów państwowych Wojciech Balczun poinformował w środę, że Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego zakończyła wszczęte na jego wniosek poszerzone postępowanie sprawdzające. Jak przekazał, otrzymał dostęp do informacji oznaczonych klauzulami „ściśle tajne”, „cosmic top secret”, „très secret ue/eu top secret” oraz „esa top secret”.

„To była długa i bardzo wymagająca procedura, szczególnie dla osoby w moim wieku i z tak dużym doświadczeniem zawodowym” – napisał Balczun. Minister stwierdził również, że prawdopodobnie jest pierwszym szefem Ministerstwa Aktywów Państwowych, który otrzymał całościowy dostęp do informacji objętych najwyższymi klauzulami.

Balczun kieruje Ministerstwem Aktywów Państwowych od 2025 r. Wcześniej był m.in. prezesem PKP Cargo, kierował Kolejami Ukraińskimi, a w 2025 r. objął kierownictwo Agencji Rozwoju Przemysłu.

Uzyskanie poświadczeń następuje po miesiącach publikacji dotyczących wcześniejszej działalności biznesowej i zawodowych kontaktów ministra. „Newsweek” opisywał m.in. jego zasiadanie w 2015 r. w radzie dyrektorów Far East Land Bridge Limited, spółki zarejestrowanej na Cyprze. Według dokumentów przywołanych przez tygodnik ponad 75 proc. udziałów w tej spółce należało wówczas do grupy RŻD, czyli rosyjskich kolei państwowych.

Reklama
Reklama

Balczun tłumaczył później, że do rady został zaproszony przez mniejszościowego udziałowca, nie uczestniczył w żadnym jej posiedzeniu i nie pobierał wynagrodzenia.

Media opisywały również jego działalność biznesową na Ukrainie oraz znajomość z Mykołą Niemcowem, byłym podpułkownikiem ukraińskiej milicji, który później odpowiadał za bezpieczeństwo w Kolejach Ukraińskich. Balczun podkreślał, że nie współpracuje obecnie z Niemcowem.

Żaryn: Poświadczenie nie jest „glejtem nieskazitelności”

O znaczenie zakończenia postępowania ABW Zero.pl zapytało Stanisława Żaryna, eksperta ds. bezpieczeństwa i byłego zastępcę ministra koordynatora służb specjalnych. Żaryn przestrzega przed interpretowaniem decyzji służby jako generalnego „oczyszczenia” ministra ze wszystkich pytań dotyczących jego przeszłości.

Reklama
Reklama

– Służby specjalne, wydając poświadczenie bezpieczeństwa, nie wystawiają certyfikatu świętości. Nie potwierdzają, że dana osoba jest uczciwa, nieskazitelna, rzetelna, merytorycznie przygotowana czy właściwa do pełnienia danego stanowiska – mówi w rozmowie z Zero.pl.

Jak tłumaczy, istotą postępowania jest ustalenie, czy w życiorysie, aktualnej działalności, kontaktach lub środowisku osoby sprawdzanej występują okoliczności mogące podważyć rękojmię zachowania tajemnicy.

– Nie jest więc tak, że osoba posiadająca poświadczenie bezpieczeństwa otrzymuje jakiś glejt nieskazitelności. Kluczowe pytanie brzmi: czy dana osoba stwarza ryzyko dla systemu bezpieczeństwa i systemu ochrony informacji niejawnych, czy takiego ryzyka nie stwarza – podkreśla Żaryn.

Dodaje jednak, że skoro poświadczenie zostało wydane, należy zakładać, iż ABW dokonała odpowiedniej weryfikacji. – Jeżeli ktoś otrzymuje poświadczenie bezpieczeństwa, to należy zakładać, że służba uznała, iż takiego ryzyka nie ma, a osoba została odpowiednio głęboko sprawdzona – zaznacza.

„Powinny zapalać się czerwone lampki”

Były zastępca ministra koordynatora służb specjalnych zwraca jednak uwagę, że informacje dotyczące niektórych wcześniejszych kontaktów Balczuna powinny zostać przez kontrwywiad potraktowane ze szczególną uwagą.

Reklama
Reklama

Żaryn wskazuje przede wszystkim na relację z Mykołą Niemcowem. – W jego drodze zawodowej pojawiało się wiele osób i środowisk, które mogą budzić pytania o to, czy nie funkcjonował on w otoczeniu ryzykownym z punktu widzenia interesów państwa polskiego – mówi.

Jak zaznacza, Niemcow był związany z ukraińskimi strukturami mundurowymi, dlatego charakter jego kontaktów powinien być przedmiotem analizy kontrwywiadowczej.

– Jeżeli osoba o takim życiorysie ma wpływ na ministra zajmującego się aktywami państwowymi, to jest to sytuacja, która powinna zostać potraktowana z najwyższą uwagą – ocenia Żaryn.

– Mówimy przecież o ministrze odpowiedzialnym za jeden z kluczowych sektorów państwa. Z jednej strony mamy więc bardzo ważny obszar państwa i osobę mającą dostęp do wrażliwych informacji, a z drugiej – człowieka głęboko osadzonego w systemie bezpieczeństwa obcego państwa. Taki układ powinien w każdej służbie kontrwywiadowczej zapalać czerwone lampki ostrzegawcze – dodaje.

Przeczytaj też: Poseł KO do wynajęcia? Samochody, wycieczki, dom, łapówki i kasowanie dowodów

Obawa nacisków

Żaryn formułuje również dalej idącą ocenę dotyczącą samego przebiegu postępowania. Podkreśla jednak, że nie posiada informacji świadczących o tym, że na ABW rzeczywiście wywierano naciski.

Reklama
Reklama

– Mam obawę, czy w tej sprawie nie mogliśmy mieć do czynienia z pewnymi naciskami albo politycznymi oczekiwaniami, aby ministra potraktować łagodniej, niż należałoby to zrobić w standardowym postępowaniu – mówi.

I od razu zastrzega: – Nie mam wiedzy, że takie naciski miały miejsce. Mówię o ryzyku, które trzeba brać pod uwagę, szczególnie w sytuacji, gdy postępowanie dotyczy członka rządu, a służby znajdują się w strukturze nadzorowanej przez władzę wykonawczą.

Zdaniem Żaryna problem ma także wymiar systemowy. Uważa on, że przy obecnych zagrożeniach katalog osób, które z racji pełnionych funkcji nie muszą przechodzić standardowego postępowania sprawdzającego, jest zbyt szeroki.

– Każdy minister zajmujący się szczególnie wrażliwymi obszarami, bezpośrednio związanymi z bezpieczeństwem narodowym, powinien przechodzić postępowanie sprawdzające – przekonuje.

Według niego kwestia dotyczy nie tylko członków rządu, ale również innych grup objętych szczególnymi regulacjami, m.in. części najważniejszych funkcjonariuszy publicznych.

Może zainteresuje Cię także:

Źródło: Zero.pl
Filip Baczkura
Filip BaczkuraDziennikarz
Reklama
Reklama