
„Zdrajcy PiS”, „współpracownicy Tuska”, „szaleństwo i wariactwo” – tak politycy dwóch prawicowych ugrupowań mówią o swoich dawnych kolegach. W PiS zapowiadają marginalizację Mateusza Morawieckiego i powroty jego współpracowników do partii. Ludzie byłego premiera nie pozostają dłużni. – Nienawiść kolegów z PiS do Mateusza jest czymś niebywałym – mówi jeden z nich.
- Wybór Marcina Horały na wicemarszałka Sejmu ponownie zaostrzył konflikt między PiS a Rozwojem Plus i wywołał falę wzajemnych oskarżeń.
- Rozmówcy Interii z partii Jarosława Kaczyńskiego mówią o planach marginalizacji Mateusza Morawieckiego, nieudanych sondażach nowej formacji i możliwych powrotach jej polityków do PiS.
- Współpracownicy byłego premiera odpierają zarzuty, zapowiadają budowanie samodzielnej pozycji i przekonują, że agresywna retoryka dawnych kolegów może zniechęcać umiarkowanych wyborców.
Konflikt między Prawem i Sprawiedliwością a Rozwojem Plus nie słabnie. Politycy obu ugrupowań w nieoficjalnych rozmowach nie szczędzą sobie oskarżeń, a ostatni spór o stanowisko wicemarszałka Sejmu ponownie zaostrzył wzajemne relacje.
Bezpośrednim powodem kolejnej odsłony konfliktu był wybór Marcina Horały z Rozwoju Plus na wicemarszałka Sejmu. 18 września jego kandydaturę poparło 254 posłów, podczas gdy Marcin Ociepa, zgłoszony przez PiS, uzyskał 167 głosów. Horała zdobył poparcie m.in. parlamentarzystów koalicji rządzącej.
W PiS wybór Horały jest traktowany jako polityczna zdrada. Rozmówcy Interii przekonują, że Mateusz Morawiecki, wystawiając własnego kandydata, dał się wykorzystać Donaldowi Tuskowi i Włodzimierzowi Czarzastemu.
– Dali się rozegrać jak dzieci. Teraz już na zawsze zostaną nie tylko zdrajcami PiS, ale i współpracownikami Tuska i Czarzastego. To się już od nich nie odklei – mówi Interii anonimowy polityk PiS. Uważa, że do utrwalania takiego wizerunku Rozwoju Plus przyczynią się zarówno politycy PiS, jak i prawicowe media.
– Koledzy z Rozwoju Plus popełnili gigantyczny błąd, z którego konsekwencji chyba nie zdają sobie sprawy – ocenia inny przedstawiciel partii Jarosława Kaczyńskiego.
PiS chce marginalizacji Morawieckiego. Polityk mówi o celu Kaczyńskiego
Z relacji portalu wynika, że walka o stanowisko wicemarszałka jest jedynie częścią szerszego konfliktu. Jeden z posłów PiS twierdzi, że Jarosław Kaczyński chce doprowadzić do znacznego osłabienia nowej formacji.
– Celem prezesa jest dzisiaj całkowita marginalizacja Mateusza Morawieckiego i jego partii oraz sprowadzenie ich pod próg w ciągu najbliższych miesięcy, na jakieś 2–3 procent poparcia. Po głosowaniu w sprawie wicemarszałka jesteśmy bliżej tego celu – mówi.
Politycy PiS nie szczędzą też złośliwości pod adresem byłego premiera. Jeden z nich w obrazowy sposób komentuje próbę zbudowania przez Morawieckiego samodzielnej pozycji politycznej.
– Mateusz Morawiecki jest jak kierowca, który przez całe polityczne życie jechał z instruktorem jazdy, a dziś usiadł za kierownicą sam i rozbił się na pierwszym drzewie – stwierdza.
Ludzie Morawieckiego odpowiadają. „To jest szaleństwo i wariactwo”
W Rozwoju Plus politycy przedstawiają zupełnie inną ocenę sytuacji. Zarzucają dawnym partyjnym kolegom nieustanne atakowanie Mateusza Morawieckiego i obwinianie go o problemy PiS.
– Nienawiść kolegów z PiS do Mateusza jest czymś niebywałym i to, jak oni ciągle przekraczają kolejne granice w atakowaniu i obwinianiu go o wszystko, zaczyna trącić już groteską. Przecież każdy normalny wyborca widzi, że to jest szaleństwo i wariactwo i chce się od tego trzymać z daleka – mówi polityk Rozwoju Plus.
Przedstawiciele ugrupowania przekonują przy tym, że sami starają się unikać bezpośrednich ataków personalnych, choć mogliby odpowiadać dawnym kolegom równie ostrym językiem.
– Przecież moglibyśmy zacząć mówić o Ziobrze jako pluszowym szeryfie czy odważnym Romanowskim, który siedzi w Naddniestrzu czy nie wiadomo gdzie. Na razie tego nie robimy, bo nie chcemy zniżać się do tego poziomu – stwierdza jeden ze współpracowników Morawieckiego.
Jednocześnie politycy Rozwoju Plus bronią decyzji o wystawieniu własnego kandydata na wicemarszałka. Przyznają, że wybór Horały może obecnie wywoływać negatywne reakcje części prawicowych wyborców, ale podkreślają, że nowe stanowisko ma pomóc ugrupowaniu w budowaniu rozpoznawalności.
– Marcin nie będzie malowanym wicemarszałkiem, będzie aktywny, będzie zgłaszał inicjatywy, walczył o konkretne sprawy. Pokażemy, że potrafimy działać, a nie tylko krzyczeć, bo z samego krzyku niewiele wynika – deklaruje polityk Rozwoju Plus.
Współpracownicy byłego premiera przyznają również, że ugrupowanie musi dopiero uświadomić wyborcom, którzy parlamentarzyści zdecydowali się do niego dołączyć.
– Musimy promować nowe twarze, musimy cały czas docierać do wyborców z informacją, że ten i ten polityk jest teraz w Rozwoju Plus, bo na razie mało kto o tym wie. To jest praca na najbliższe miesiące, a rozgłos całej tej awantury w sprawie wicemarszałka pomoże nam budować odrębność – przekonuje rozmówca Interii.
Walka o wyborców. Rozwój Plus celuje w dwucyfrowe poparcie
Obie partie mają także odmienne oceny perspektyw wyborczych. Rozwój Plus prowadzi własne badania dotyczące potencjalnego elektoratu. Z deklaracji polityków ugrupowania wynika, że chcą przyciągać przede wszystkim byłych wyborców PiS, rozczarowanych obecną sytuacją w partii Jarosława Kaczyńskiego. Liczą również na wyborców innych formacji oraz młodsze pokolenie.
Jeden z polityków Rozwoju Plus wskazuje, że ambicją ugrupowania jest zdobycie poparcia na poziomie 10–15 proc. Przekonuje przy tym, że działania PiS mogą ułatwiać Morawieckiemu dotarcie do umiarkowanych wyborców.
W PiS obowiązuje jednak przeciwna interpretacja. Politycy tej formacji przekonują, że narastająca polaryzacja umacnia ich partię i utrudnia zdobywanie poparcia mniejszym ugrupowaniom.
„Będą powroty”
Przedstawiciel PiS idzie jeszcze dalej. Utrzymuje, że część parlamentarzystów Rozwoju Plus jest rozczarowana dotychczasowymi wynikami ugrupowania i zaczyna kwestionować decyzję o odejściu z macierzystej partii.
– Rozmawiam z kolegami z Rozwoju Plus i nastroje są tam średnie. Sami przyznają, że ich sondaże są poniżej oczekiwań, a skoro tak jest na starcie, to potem lepiej nie będzie. Do niektórych zaczyna docierać, że popełnili błąd. Będą powroty – twierdzi rozmówca Interii.
Współpracownicy Morawieckiego odpowiadają, że formacja znajduje się dopiero na początkowym etapie działalności, a jej priorytetem pozostaje obecnie budowa struktur.
– Mamy raptem trzy tygodnie od rozpoczęcia sezonu politycznego po wakacjach, jesteśmy na etapie budowy struktur, porządkowania pewnych procesów, układania tego, jak wszystko ma działać. A jeśli koledzy z PiS nas lekceważą, to niech lekceważą. My robimy swoje – zapewnia polityk Rozwoju Plus.