
Spór o Trybunał Konstytucyjny trwa już ponad dekadę. Wszystko zaczęło się od decyzji koalicji PO-PSL, która w 2015 r. wybrała pięciu sędziów, w tym dwóch na stanowiska przypadające kolejnemu Sejmowi. Później PiS zakwestionowało cały wybór, a konflikt narastał przez następne lata. Dziś dotyczy już nie tylko obsady TK, ale także tego, kto ma prawo kierować instytucją. Wyjaśniamy, jak doszło do obecnego kryzysu.
- Spór o Trybunał Konstytucyjny rozpoczął się w 2015 r., gdy koalicja PO-PSL wybrała pięciu sędziów, w tym dwóch na stanowiska przypadające następnemu Sejmowi.
- PiS zakwestionowało wybór całej piątki, choć Trybunał Konstytucyjny uznał później, że trzech sędziów wybrano prawidłowo.
- Europejskie trybunały zakwestionowały prawidłowość obsady części stanowisk w polskim TK oraz jego niezależność w świetle prawa UE.
- W 2026 r. prezydent Karol Nawrocki odebrał ślubowania od trzech spośród ośmiu osób wybranych przez Sejm do Trybunału Konstytucyjnego.
- Anna Korwin-Piotrowska wydała zarządzenia o odsunięciu Bogdana Święczkowskiego i Bartłomieja Sochańskiego od obowiązków. Ich skuteczność prawna jest kwestionowana.
- Konflikt wokół TK doprowadził do protestów, interwencji policji i nocnej wizyty prezydenta Karola Nawrockiego w siedzibie Trybunału.
Spór o Trybunał Konstytucyjny wszedł w kolejną fazę. Po wieloletnim konflikcie dotyczącym wyboru sędziów, ich ślubowań i ważności orzeczeń pojawiło się pytanie, kto ma prawo kierować instytucją. Wydarzenia z końca października doprowadziły do interwencji policji, protestów i nocnej wizyty prezydenta Karola Nawrockiego w siedzibie TK. Aby zrozumieć, skąd wziął się obecny kryzys, trzeba cofnąć się do 2015 r.
Trybunał Konstytucyjny to jedna z najważniejszych instytucji w polskim systemie prawnym. Jego podstawowym zadaniem jest sprawdzanie, czy obowiązujące przepisy są zgodne z konstytucją. Może więc zakwestionować ustawę uchwaloną przez parlament, rozpatruje też skargi konstytucyjne obywateli, którzy uważają, że przepisy naruszyły ich konstytucyjne prawa lub wolności.
Zgodnie z konstytucją TK składa się z 15 sędziów wybieranych indywidualnie przez Sejm na dziewięcioletnie kadencje. Prezesa i wiceprezesa powołuje prezydent spośród kandydatów przedstawionych przez Zgromadzenie Ogólne Sędziów Trybunału.
Problem polega na tym, że od ponad dziesięciu lat trwa konflikt dotyczący obsady Trybunału i legalności części podejmowanych przez niego działań. Obejmuje on zarówno sposób wyboru sędziów, jak i ważność orzeczeń oraz granice kompetencji poszczególnych organów państwa.
Początki kryzysu sięgają ostatnich miesięcy rządów koalicji PO-PSL. W 2015 r. kończyły się kadencje pięciu sędziów Trybunału Konstytucyjnego. Trzech miało odejść 6 listopada, a dwóch kolejnych – 2 i 8 grudnia.
Dlaczego te daty były tak ważne? Ponieważ jesienią miały odbyć się wybory parlamentarne. O ile stanowiska zwalniane w listopadzie przypadały jeszcze na kadencję dotychczasowego Sejmu, o tyle dwa grudniowe wakaty miał już obsadzić parlament wyłoniony w wyborach.
Ówczesna większość PO-PSL postanowiła jednak wybrać wszystkich pięciu sędziów jeszcze przed wyborami.
Drogę do tego otworzyła ustawa o Trybunale Konstytucyjnym z 25 czerwca 2015 r. Jej projekt został wprawdzie zgłoszony do Sejmu, ale pierwotnie nie zawierał przepisu umożliwiającego wcześniejsze obsadzenie wszystkich pięciu stanowisk.
Kluczowa poprawka pojawiła się dopiero podczas prac parlamentarnych. 12 maja 2015 r. zgłosił ją poseł Platformy Obywatelskiej Robert Kropiwnicki.
Chodziło o przepis przejściowy, który ostatecznie znalazł się w ustawie jako art. 137. Pozwalał on zgłosić kandydatów na stanowiska wszystkich sędziów TK, których kadencje kończyły się w 2015 r. W praktyce umożliwiło to ustępującemu Sejmowi wybór również tych osób, które miały zastąpić sędziów odchodzących już podczas kolejnej kadencji parlamentu.
Robert Kropiwnicki uzasadniał zmianę koniecznością zapewnienia ciągłości pracy Trybunału. Przeciwko takiemu rozwiązaniu występowało PiS, które próbowało doprowadzić do usunięcia spornego przepisu. Ostatecznie poprawka pozostała w ustawie, a 21 lipca podpisał ją prezydent Bronisław Komorowski.
8 października 2015 r., na ostatnim posiedzeniu Sejmu VII kadencji, wybrano pięciu nowych sędziów TK. Byli to Roman Hauser, Andrzej Jakubecki, Krzysztof Ślebzak, Bronisław Sitek i Andrzej Sokala.
Tym samym koalicja PO-PSL, przed oddaniem władzy, obsadziła także dwa stanowiska, których wybór powinien przypaść następnemu Sejmowi. To właśnie ten ruch zapoczątkował konflikt, który trwa do dziś.
25 października wybory parlamentarne wygrało Prawo i Sprawiedliwość, zdobywając samodzielną większość. Nowa władza nie zamierzała uznać wszystkich decyzji poprzedników.
25 listopada Sejm zdominowany przez PiS przyjął uchwały stwierdzające brak mocy prawnej wyboru całej piątki sędziów. Tydzień później, 2 grudnia, wybrał pięć innych osób. Prezydent Andrzej Duda odebrał od nich ślubowania, choć wcześniej nie przyjął ich od sędziów wskazanych przez Sejm poprzedniej kadencji.
Problem polegał na tym, że PiS zakwestionowało nie tylko wybór dwóch sędziów na grudniowe wakaty, ale również trzech, których poprzedni Sejm miał prawo wybrać.
Ostatecznie sprawę rozstrzygnął Trybunał Konstytucyjny, kierowany wówczas przez Andrzeja Rzeplińskiego. W wyroku z 3 grudnia 2015 r. (sygn. K 34/15) uznał, że poprzedni Sejm mógł zgodnie z konstytucją wybrać trzech sędziów, których kadencje rozpoczynały się w listopadzie. Nie miał natomiast prawa obsadzać dwóch stanowisk zwalnianych w grudniu.
Innymi słowy, TK zakwestionował część decyzji koalicji PO-PSL, ale nie wszystkie. Wybór dwóch sędziów był oparty na niekonstytucyjnym przepisie, natomiast trzech pozostałych wybrano prawidłowo.
PiS, wybierając własną piątkę, obsadziło więc także trzy stanowiska, na które sędziowie zostali już wcześniej prawidłowo wybrani.
Tak narodził się spór o tak zwanych sędziów-dublerów. Początkowo chodziło o Henryka Ciocha, Lecha Morawskiego i Mariusza Muszyńskiego. Po śmierci dwóch pierwszych na ich miejsca wybrano Justyna Piskorskiego i Jarosława Wyrembaka.
Konfliktu nie rozwiązano. W kolejnych latach, szczególnie po objęciu funkcji prezesa TK przez Julię Przyłębską, narastały zarzuty dotyczące niezależności Trybunału i sposobu wyznaczania składów orzekających.
Europejskie oceniały sytuację w polskim TK
Z czasem sprawa wyszła poza polską politykę. Nieprawidłowości dotyczące obsady Trybunału stały się przedmiotem postępowań przed europejskimi sądami.
W maju 2021 r. Europejski Trybunał Praw Człowieka wydał wyrok w sprawie Xero Flor przeciwko Polsce. Uznał, że udział Mariusza Muszyńskiego w składzie orzekającym TK naruszył prawo do sądu ustanowionego ustawą. Powodem były nieprawidłowości przy obsadzaniu jego stanowiska.
Kolejne ważne orzeczenie zapadło 18 grudnia 2025 r. przed Trybunałem Sprawiedliwości Unii Europejskiej.
W sprawie C-448/23 TSUE stwierdził, że polski Trybunał Konstytucyjny nie spełnia wymogów niezależnego i bezstronnego sądu ustanowionego ustawą w rozumieniu prawa UE. Wskazał na poważne nieprawidłowości dotyczące powołania trzech sędziów oraz prezesa TK.
Trybunał w Luksemburgu uznał również, że Polska naruszyła zobowiązania wynikające z prawa unijnego. Chodziło między innymi o kwestionowanie przez polski TK części orzecznictwa TSUE, a tym samym zasad pierwszeństwa i skuteczności prawa Unii Europejskiej.
Przedstawiciele PiS i ówczesnego kierownictwa TK kwestionowali możliwość podważania przez europejskie trybunały pozycji polskiego sądu konstytucyjnego. Z kolei politycy koalicji rządzącej wskazują te orzeczenia jako jeden z argumentów przemawiających za koniecznością reformy.
Rząd Tuska zapowiedział reformę. Pojawił się spór o publikację wyroków
Po utworzeniu rządu Donalda Tuska w grudniu 2023 r. koalicja rządząca zapowiedziała przywrócenie prawidłowego funkcjonowania Trybunału Konstytucyjnego.
6 marca 2024 r. Sejm przyjął uchwałę dotyczącą usunięcia skutków kryzysu konstytucyjnego z lat 2015-2023. Zakwestionowano w niej status Mariusza Muszyńskiego, Justyna Piskorskiego i Jarosława Wyrembaka oraz prawidłowość części orzeczeń wydanych z ich udziałem.
Rozpoczęły się również prace nad nowymi przepisami. We wrześniu 2024 r. parlament uchwalił dwie ustawy dotyczące TK. Przewidywały one między innymi nowe zasady wyboru sędziów oraz rozwiązania odnoszące się do skutków wcześniejszych orzeczeń.
Prezydent Andrzej Duda nie podpisał ustaw i skierował je do Trybunału w trybie kontroli prewencyjnej, czyli przed ich wejściem w życie.
29 lipca 2025 r. TK wydał wyrok w sprawie Kp 3/24. Zakwestionował konstytucyjność szeregu przepisów obu ustaw, uznając przy tym, że wskazane regulacje są nierozerwalnie związane z całością przyjętych rozwiązań. Reforma nie weszła w życie.
Jednocześnie narastał konflikt dotyczący publikowania rozstrzygnięć TK.
Rząd, powołując się na wadliwy skład Trybunału, zaprzestał ogłaszania kolejnych orzeczeń w odpowiednich dziennikach urzędowych. W grudniu 2024 r. Rada Ministrów przyjęła uchwałę nr 162 dotyczącą przeciwdziałania negatywnym skutkom kryzysu konstytucyjnego w sądownictwie.
Przeciwnicy tej praktyki wskazują na art. 190 konstytucji, zgodnie z którym orzeczenia TK są ostateczne, mają moc powszechnie obowiązującą, a orzeczenia w sprawach wymienionych w art. 188 podlegają niezwłocznemu ogłoszeniu. Ich zdaniem władza wykonawcza nie może samodzielnie decydować, które wyroki opublikować.
Rząd argumentuje natomiast, że nie można nadawać skutków prawnych rozstrzygnięciom wydanym w wadliwie obsadzonych składach.
Rok 2026. Prezydent Nawrocki nie przyjął wszystkich ślubowań
W 2026 r. konflikt ponownie zaostrzył się przy okazji obsadzania wolnych stanowisk sędziowskich.
13 marca Sejm wybrał sześć osób: Magdalenę Bentkowską, Marcina Dziurdę, Annę Korwin-Piotrowską, Krystiana Markiewicza, Dariusza Szostka i Macieja Taborowskiego.
Prezydent Karol Nawrocki 1 kwietnia odebrał jednak ślubowania tylko od dwojga z nich – Magdaleny Bentkowskiej i Dariusza Szostka.
Kancelaria Prezydenta tłumaczyła, że dwa wakaty powstały już podczas kadencji Nawrockiego, rozpoczętej 6 sierpnia 2025 r. Pałac Prezydencki zgłaszał też zastrzeżenia dotyczące procedury wyboru pozostałych kandydatów.
Czwórka pominiętych nie otrzymała zaproszenia na ślubowanie. W tej sytuacji 9 kwietnia cała szóstka wybrana w marcu złożyła ślubowania podczas uroczystości w Sejmie, bez udziału głowy państwa. Na tym wybory się nie zakończyły.
Czytaj również: Sędziowie przyszli orzekać do TK. Ekspert: Nie robię sobie wielkich nadziei
11 czerwca Sejm wybrał Sławomira Patyrę, który 28 lipca złożył ślubowanie przed prezydentem. Kolejnym wybranym był Maciej Berek. Sejm powołał go 4 września, a 14 października złożył on ślubowanie w Sejmie.
W przypadku Macieja Berka Pałac Prezydencki podnosił dodatkowo wątpliwości dotyczące spełnienia ustawowych wymogów stażu zawodowego. Sam Berek oraz przedstawiciele większości parlamentarnej odrzucali te zarzuty.
Czytaj również: Wojna o TK. Prezydent jasno o ślubowaniu Berka
Bilans jest więc następujący: spośród ośmiu osób wybranych przez Sejm w 2026 r. prezydent osobiście odebrał ślubowania od trzech. Status pozostałej piątki pozostaje przedmiotem konfliktu.
Czy prezydent może odmówić przyjęcia ślubowania?
To jedno z kluczowych pytań w obecnym sporze.
Konstytucja stanowi, że sędziów Trybunału wybiera Sejm. Z kolei obowiązek złożenia przez nich ślubowania wobec prezydenta wynika z ustawy.
Zdaniem koalicji rządzącej oznacza to, że głowa państwa nie może blokować objęcia stanowiska przez osobę prawidłowo wybraną przez parlament. Prezydent ma obowiązek przyjąć ślubowanie, a jeżeli tego nie robi, możliwe jest dopełnienie tej czynności w innej formie, przy zachowaniu wymaganych warunków.

Warszawa, 01.11.2026. Policja przed Trybunałem Konstytucyjnym w Warszawie, 1 bm. Do kryzysu w TK doszło po tym, jak pojawiła się informacja o zarządzeniu przerwy w czynnościach prezesa TK Bogdana Święczkowskiego i wiceprezesa TK Bartłomieja Sochańskiego. Anna Korwin-Piotrowska, jako mająca najdłuższy staż sędziowski, została ogłoszona osobą kierującą TK. Prezydent Karol Nawrocki, który był w podróży do Senegalu, przerwał lot, wrócił do kraju i pojawił się w siedzibie TK. (mr) PAP/Paweł Supernak (fot. Paweł Supernak / PAP)
Innego zdania są Pałac Prezydencki i Bogdan Święczkowski. Uważają, że ślubowanie złożone bez osobistego udziału prezydenta nie spełnia ustawowych wymogów. W ich ocenie osoby, które zrobiły to w Sejmie, nie mogą rozpocząć wykonywania obowiązków sędziowskich.
Bogdan Święczkowski nie dopuszczał więc tych osób do orzekania.
Do sporu włączyła się Komisja Wenecka, organ doradczy Rady Europy. W opinii opublikowanej 13 października 2026 r. wskazała, że prezydent powinien bez zbędnej zwłoki przyjmować ślubowania od sędziów wybranych przez Sejm i nie przypisywać sobie prawa do kontrolowania procedury ich wyboru.
Komisja dopuściła też możliwość złożenia ślubowania bez fizycznej obecności prezydenta, jeżeli ten odmawia jego przyjęcia lub opóźnia procedurę. Zastrzegła jednak, że należy zachować wymaganą formę, odpowiednio zweryfikować złożenie ślubowania i przekazać je głowie państwa.
Opinia Komisji Weneckiej nie jest wyrokiem sądu i sama w sobie nie rozstrzyga wszystkich skutków prawnych konfliktu.
30 października. Spór przeniósł się do samego Trybunału
Kolejny etap sporu rozpoczął się 30 października 2026 r.
Tego dnia Anna Korwin-Piotrowska, wybrana przez Sejm na sędzię TK w marcu, wydała zarządzenia o natychmiastowej, miesięcznej przerwie w wykonywaniu czynności służbowych przez Bogdana Święczkowskiego i Bartłomieja Sochańskiego.
Powołała się na art. 130 Prawa o ustroju sądów powszechnych, który – według przyjętej przez nią interpretacji – może być odpowiednio stosowany również wobec sędziów Trybunału Konstytucyjnego.
Przepis pozwala w określonych sytuacjach na czasowe odsunięcie sędziego od obowiązków, jeżeli wymaga tego powaga sądu lub istotne interesy służby. Jednocześnie w przypadku prezesa sądu powszechnego decyzję w tej sprawie podejmuje minister sprawiedliwości.
Anna Korwin-Piotrowska zarzuciła Bogdanowi Święczkowskiemu i Bartłomiejowi Sochańskiemu między innymi niedopuszczanie do orzekania osób, które w jej ocenie zostały prawidłowo wybrane na sędziów TK. Wskazała też na nieprawidłowości przy wyznaczaniu składów orzekających oraz uniemożliwienie zwołania Zgromadzenia Ogólnego w sprawie projektu budżetu Trybunału na 2027 r.
Pojawia się jednak zasadnicze pytanie: czy przepisy dotyczące sądów powszechnych można w ten sposób wykorzystać do odsunięcia kierownictwa Trybunału Konstytucyjnego?
Prawnicy nie są w tej sprawie zgodni. Część dopuszcza odpowiednie stosowanie tych regulacji. Inni przekonują, że nie dają one pojedynczemu sędziemu TK prawa do odsunięcia prezesa instytucji, której niezależność gwarantuje konstytucja.
To jednak niejedyny problem. Sporne pozostaje również to, czy sama Anna Korwin-Piotrowska była uprawniona do wydania takich zarządzeń.
Powołała się na art. 12 ust. 4 w związku z art. 11 ust. 2 ustawy o organizacji i trybie postępowania przed TK. Przepisy te regulują zastępowanie prezesa przez sędziego o najdłuższym wymaganym stażu w określonych ustawą sytuacjach.
Samo posiadanie odpowiedniego stażu nie wystarcza jednak do automatycznego przejęcia kierowania Trybunałem. Muszą zostać spełnione również pozostałe warunki przewidziane w przepisach.
Święczkowski i przedstawiciele Pałacu Prezydenckiego nie uznają zarządzeń Korwin-Piotrowskiej. Kwestionują zarówno jej status sędziego TK, jak i podstawę prawną podjętych decyzji.
Policja przed TK. Prezydent Nawrocki wrócił do Polski
Z komunikatu Komendy Stołecznej Policji wynika, że funkcjonariusze podjęli działania po otrzymaniu pism dotyczących możliwych zagrożeń dla bezpieczeństwa sędziów i pracowników TK oraz porządku publicznego.
Podczas interwencji zatrzymano trzy osoby, które według policji przedostały się na teren TK przez ogrodzenie.
W związku z wydarzeniami prezydent Karol Nawrocki przerwał podróż do Senegalu i wrócił do Warszawy. Po powrocie spotkał się między innymi z Pierwszym Prezesem Sądu Najwyższego Zbigniewem Kapińskim.
W nocy z 30 na 31 października prezydent przyjechał do siedziby Trybunału. Przy wejściu doszło do przepychanek, a następnie do ostrej wymiany zdań między przedstawicielami Pałacu Prezydenckiego a osobami wybranymi przez obecny Sejm na sędziów TK.
Obie strony przedstawiają odmienne wersje wydarzeń.
Maciej Berek zarzucił prezydentowi fizyczne zaatakowanie sędziów. Podobne zarzuty formułowała Anna Korwin-Piotrowska. Z kolei rzecznik prezydenta Rafał Leśkiewicz oskarżył osoby blokujące wejście do budynku o naruszenie nietykalności głowy państwa.
Podczas nocnej wizyty doszło również do konfrontacji słownej. Prezydent zakwestionował status osób, które złożyły ślubowania w Sejmie. Korwin-Piotrowska odpowiadała, że są one sędziami Trybunału i że to ona kieruje instytucją.
Prokurator generalny wystąpił o uchylenie immunitetów
Równolegle 30 października minister sprawiedliwości i prokurator generalny Waldemar Żurek poinformował o skierowaniu do TK pięciu wniosków o zgodę na pociągnięcie sędziów Trybunału do odpowiedzialności karnej.
Cztery wnioski dotyczą Bogdana Święczkowskiego, a jeden Bartłomieja Sochańskiego. Jak przekazał Żurek, dokumenty liczą łącznie 224 strony. Do Trybunału trafiło również 50 tomów akt.
Złożenie wniosków nie oznacza jednak uchylenia immunitetów ani przesądzenia winy sędziów. Ich rozpatrzenie wymaga decyzji właściwego organu.
Dwa ośrodki decyzyjne w TK. Co dzieje się obecnie?
Po wydarzeniach z 30 października Anna Korwin-Piotrowska wydała kolejne zarządzenia dotyczące organizacji pracy Trybunału.
31 października poinformowała o ograniczeniu wykonywania obowiązków przez pracowników Kancelarii TK i Biura Służby Prawnej. Część pracowników została czasowo zwolniona z obowiązku świadczenia pracy, z zachowaniem prawa do wynagrodzenia.
Sędziom zalecono wykonywanie obowiązków poza budynkiem, a wstęp do siedziby Trybunału miał wymagać wcześniejszego uzgodnienia.
Decyzje te zakwestionował Bogdan Święczkowski, który nadal uważa się za prezesa TK. Także on wydawał komunikaty i polecenia dotyczące funkcjonowania instytucji.
W praktyce oznacza to powstanie dwóch konkurencyjnych ośrodków decyzyjnych. Jeden uznaje kierownictwo Święczkowskiego i Sochańskiego, drugi – uprawnienia Korwin-Piotrowskiej.
Co dalej z Trybunałem Konstytucyjnym?
Najbliższym ważnym terminem jest wtorek 3 listopada. Na ten dzień Anna Korwin-Piotrowska zwołała Zgromadzenie Ogólne Sędziów TK, które ma się zająć między innymi projektem planu finansowego Trybunału na 2027 r.
Nie wiadomo jednak, czy w posiedzeniu wezmą udział sędziowie uznający Bogdana Święczkowskiego za prezesa. Część z nich kwestionuje prawo Korwin-Piotrowskiej do zwołania zgromadzenia.
Problemem może okazać się również kworum. Zgodnie z ustawą do podejmowania uchwał Zgromadzenia Ogólnego potrzebna jest obecność co najmniej dwóch trzecich ogólnej liczby sędziów TK, czyli dziesięciu z piętnastu.

