
Fascynacja barwnikiem w kolorze krwi doprowadziła starożytnych Majów do katastrofy ekologicznej. Nowe badania wykazały, że intensywne używanie cynobru w okresie klasycznym skaziło glebę oraz akweny wodne półwyspu Jukatan. Toksyczna rtęć wniknęła w środowisko na skalę, jakiej dotąd nie podejrzewano.
- Czerwony pigment stosowany przez Majów w celach kultowych i dekoracyjnych doprowadził do groźnego zanieczyszczenia rtęcią nawet tych rejonów Jukatanu, które uważano za wolne od toksyn.
- Wymywana przez deszcze rtęć trafiała do jezior i rzek, niszcząc wodne łańcuchy pokarmowe.
- Skażenie wody neurotoksyną stanowiło dla społeczności Majów dodatkowy, przez lata bagatelizowany, element kryzysu środowiskowego obok zmian klimatu.
Naukowcy o tajemnicach Wielkiej Piramidy. Jak Egipcjanie przenosili wielotonowe bloki?
Współczesna nauka rzuca nowe światło na mroczną stronę osiągnięć architektonicznych i dekoracyjnych Majów. Miasta oraz monumentalne budowle tej dawnej kultury mieniły się intensywną czerwienią. Źródłem uwielbianego przez ten lud pigmentu był cynobr – minerał stanowiący w rzeczywistości siarczek rtęci. W wierzeniach Majów barwa ta uosabiała krew, powstawanie życia oraz przejście w sferę śmierci. Z tego powodu proszkiem pokrywano budowle, płaskorzeźby, naczynia, a także obsypywano nim szczątki zmarłych członków elit.
Z biegiem wieków i wraz z rozwojem szlaków handlowych w okresie klasycznym (250–920 r. n.e.) dostęp do cennego minerału przestał być wyłącznym przywilejem władców. Zaczęły korzystać z niego uboższe grupy społeczne, co dramatycznie zwiększyło poziom emisji trującego pierwiastka do otoczenia.
Wypuszczają tygrysy na wolność. Ludzie mają dostawać specjalne alerty
Deszcz zmywał trujący pigment do ujęć wody
Jak wynika z artykułu zamieszczonego w naukowym czasopiśmie „Science Advances”, zjawisko to miało niszczący wpływ na ekosystem. Międzynarodowa grupa badaczy pod kierownictwem Matthew Neala Watersa przeprowadziła szczegółowe analizy osadów dennych z jeziora Cobá oraz wapiennej studni – cenote Xcach. Rezultaty okazały się alarmujące: stężenie rtęci na obszarach nizinnych Jukatanu przez wieki wielokrotnie przekraczało jakiekolwiek dopuszczalne współcześnie normy.
Gdy nad półwyspem przechodziły ulewne deszcze, woda zmywała cynobrowy pył ze ścian reprezentacyjnych budowli i placów. Toksyczna substancja przesiąkała głęboko do gleby oraz spływała bezpośrednio do naturalnych zbiorników pitnej wody. W warunkach beztlenowych, pod wpływem działających w wodzie mikroorganizmów, rtęć przekształcała się w metylortęć – niezwykle groźną dla zdrowia neurotoksynę. Substancja ta z łatwością kumulowała się w organizmach ryb, doprowadzając do postępującej degradacji biologicznej wodnej fauny i flory.
Niewidzialny wróg w codziennej diecie
Metylortęć stanowi zagrożenie dla ludzi i zwierząt nawet przy niewielkich stężeniach. Może wnikać do układu pokarmowego wraz ze skażoną wodą lub mięsem ryb stanowiących podstawę diety, a także przedostawać się przez skórę i drogą oddechową. U starożytnych mieszkańców Jukatanu stały kontakt z tą substancją musiał wywoływać poważne dolegliwości zdrowotne.
Odkrycie amerykańskich naukowców stawia w nowym świetle dotychczasowe teorie dotyczące przyczyn stopniowej degradacji cywilizacji Majów.
– O ile wiadomo, że zmniejszenie zasobów wody, spowodowane zmianami klimatycznymi, stanowiło dla starożytnych Majów istotny czynnik stresogenny, nasze wyniki sugerują, iż pogorszenie jakości wody wskutek skażenia rtęcią było dodatkowym, dotychczas niedocenianym zagrożeniem środowiskowym – wskazują autorzy publikacji.
Obejrzyj także: