Erę neoliberalizmu charakteryzują nacjonalizm, chciwość i własność. Będą one również cechować okres, który na potrzeby tej książki nazwałem „narodowym liberalizmem rynkowym”, i to nawet w dużo większym stopniu, ponieważ wszystkie trzy zjawiska, a zwłaszcza nacjonalizm, stają się coraz silniejsze na całym świecie. Ich genezę należy poddać analizie w zupełnie innej kolejności niż ta, w której je wymieniłem. Oznacza to, że powinniśmy zacząć od własności.
Im trudniej chronić własność, tym silniejsza staje się jej ochrona
Bezpieczeństwo własności prywatnej stało się wartością nadrzędną dzięki dwóm zjawiskom – wzrostowi produkcji i zwiększeniu utowarowienia nowych wyrobów. Jak wspomniałem w rozdziale pierwszym, nastąpił ogromny wzrost produkcji dóbr i usług: w ciągu ostatnich dwudziestu lat światowy PKB uległ podwojeniu. Oznacza to, że istnieje o wiele więcej „rzeczy”, które można posiadać (w tym rozdziale słowo „rzeczy” należy rozumieć nie tylko jako przedmioty fizyczne, ale i usługi – to również pojemny termin, bo obejmuje praktycznie wszystko – które są albo mogą być utowarowione; tak naprawdę nawet definicja „usługi” jest płynna, a staje się usługą dopiero po utowarowieniu).
Większa ilość dóbr i usług sama w sobie nie przekłada się bezpośrednio na zwiększenie potrzeby ochrony własności prywatnej, ale tu w grę wchodzi drugi element – utowarowieniu podlega coraz więcej rzeczy produkowanych czy powstających (czyli takich, które wcześniej nie istniały). Dzieje się tak dlatego, że wiele nowych towarów jest produktami niemającymi postaci fizycznej (stanowią tak zwaną „gospodarkę nieważką”), więc w porównaniu ze staromodnymi towarami fizycznymi należy dołożyć większych starań, żeby je utowarowić i chronić swoją własność.
Trzeba wzmocnić ochronę własności prywatnej, co jednocześnie staje się trudniejsze do wykonania. Kiedy wyprodukuje się stół, jego własność i posiadanie go są dość oczywiste. Posiadacz może być inną osobą niż właściciel, ale te osoby da się w miarę łatwo ustalić, a prawo własności – jeżeli zostało zdefiniowane w obowiązujących przepisach – można łatwo wyegzekwować.
Jeżeli jednak chodzi o wiele nowo powstałych towarów (oprogramowanie, dostęp do platform internetowych, reklamy w internecie, książki elektroniczne, sztuczna inteligencja i tak dalej), niełatwo jest ustalić ich posiadanie, zdolność dostępu do nich i do korzystania z nich. Należałoby opracować nowe zasady ochrony własności. Własność jest ustanawiana nawet na tym, co dana osoba może powiedzieć, a czego nie może, w drodze tak zwanych umów o zachowaniu poufności. Dzięki nim własnością prywatną stają się nawet zdarzenia z przeszłości (ponieważ tego typu umowy dotyczą zazwyczaj przeszłych zdarzeń, o których strony zgadzają się nie rozmawiać otwarcie).
Ochrona własności nowych produktów niematerialnych wymaga dużo więcej wysiłku, lecz z nowych towarów przenosi się na inne obszary, prowadząc do przypisywania praw własności wszystkiemu. Na pierwszy rzut oka paradoksalne wydaje się to, że większy stopień trudności ochrony własności niematerialnej doprowadził do zwiększenia ochrony każdej własności. W rzeczywistości jednak właśnie tak jest – trzeba wykazać się większą pomysłowością, żeby móc chronić własność prywatną nowych produktów i pilnować egzekucji tego prawa, a pomysłowość ta przenosi się na inne obszary. Większy koszt egzekucji praw do nowych rzeczy o charakterze niematerialnym skutkuje w rezultacie ściślejszą ochroną własności wszystkich rzeczy, również tych, które wcześniej nie istniały.
Kapitalizm rozwija się poziomo i pionowo
Kapitalizm rozwija się w płaszczyznach poziomej i pionowej. Rozwój horyzontalny polega na ekspansji tego ustroju i utowarowienia na nowe obszary geograficzne, w których istniały kiedyś inne tryby produkcji (tradycyjny, półfeudalny czy socjalistyczny). Obejmując nowe terytoria, kapitalizm odwraca tendencję spadkową stopy zysku i poszerza swoje pole działania, co skutkuje utowarowieniem rzeczy, które przedtem były wspólne albo publiczne. Było to najbardziej wyraźne w XIX wieku. W Europie przejawiało się to jako proces odgradzania pól w Anglii czy też zagarniania na użytek prywatny lasów, prawa do polowania, zbierania drewna na opał i tak dalej w Europie Środkowej.
Przed rozwinięciem się kapitalizmu prawa te przynależały wspólnocie. Taki sam proces miał miejsce w Afryce, gdzie wspólne grunty zostały utowarowione, a osoby, które przekazały je obcokrajowcom, rzekomo podpisując dokumenty podsuwane im przez Europejczyków, nie były świadome tego, co się tak naprawdę dzieje (ponieważ panowało tak silne przekonanie o wspólnej własności ziemi). W niedalekiej przeszłości natomiast fala prywatyzacji, która objęła byłe kraje komunistyczne oraz wybrane sektory gospodarki w krajach kapitalistycznych, rozszerzyła zakres kapitalizmu i własności prywatnej.
Czytaj również: Tusk o miejscu pobytu Romanowskiego. „Na 99 proc.”
Kapitalizm rozbudowuje się w płaszczyźnie wertykalnej przez rozwój technologiczny i tworzenie nowych towarów, a co za tym idzie nowych pragnień. Jak już wspomniałem, wiele nowych towarów trudno jest objąć ochroną, ponieważ wymagają stworzenia nowych zasad dotyczących tego, co stanowi ich konsumpcję na potrzeby prywatne, jak to ustalić, zmierzyć i kontrolować oraz jak na tym zarobić.
Przykładem nowych towarów może być obserwowane w wielu krajach odejście od sprzedaży jako jednorazowego zdarzenia w kierunku kwaziautomatycznej sprzedaży usług co miesiąc. Zamiast sprzedać program komputerowy raz, użytkownicy są zmuszani do comiesięcznego opłacania subskrypcji, co gwarantuje przedsiębiorcom stabilny strumień przychodów. Niedługo może nadejść dzień, w którym również ubrania nie będą sprzedawane, a płatność będzie pobierana po ich założeniu – wbudowany w but czip będzie przekazywał informacje o tym, jak często jest noszony, a klient będzie otrzymywał stosowną fakturę do zapłacenia. Jasne jest jednak, że w takim przypadku, jak i przy korzystaniu z oprogramowania, trudno jest monitorować korzystanie z rzeczy, więc potrzeba kontrolowania i ochrony własności staje się jeszcze bardziej paląca.
Sprawdź także: Oni powalczą o prezydenturę w Krakowie. Zgłoszono 24 komitety
Innymi słowy, trzeba wymyślić nowe, sprytniejsze sposoby ochrony praw własności, zwłaszcza intelektualnej, właśnie dlatego, że ich egzekucja jest taka trudna. Rozwój technologii sprawił, że ochrona własności prywatnej oraz definicja tego, czym ona tak naprawdę jest, stały się jeszcze ważniejszymi zagadnieniami. To jedna z kluczowych cech narodowego liberalizmu rynkowego.
Pragnienie posiadania coraz większej liczby rzeczy
Zwiększenie liczby rzeczy, które mają właścicieli (czyli obdarzonych przymiotem ekskluzywnego używania i wykluczenia innych użytkowników), w naturalny sposób wywołuje u ludzi pragnienie posiadania ich większej liczby. Skoro prawo własności jest tak restrykcyjne, to jedynym sposobem na to, żeby mieć dostęp do jakiejś cennej rzeczy, jest nabycie jej na własny użytek. Zasięg własności się zwiększa, a co za tym idzie każdy właściciel chce rozszerzyć swój udział w tym rosnącym dominium.
Wartość kontroli właścicieli nad rzeczami wykracza poza ich bezpośrednie przeznaczenie. Rzeczy posiadają też przeznaczenie pośrednie, polegające na ukazywaniu innym ich właściciela jako osoby majętnej i wpływowej. Obraz bogactwa i władzy nie zna granic – czyli nie ma żadnych ograniczeń o charakterze fizycznym (w przeciwieństwie na przykład do żywności czy ubrań, których konsumpcja może nastąpić w konkretnym czasie) – więc przeradza się w to, co potocznie nazywamy chciwością, a Platon i Grecy mianowali pleoneksją: niepohamowaną i nienasyconą zachłanność.
Może Cię zainteresować: Jest stanowisko prokuratora ws. Marcina Romanowskiego. Wydano komunikat
Chciwość ma charakter zewnętrzny
Chciwość ma charakter zewnętrzny. Nie da się jej odnaleźć ani ocenić ze swojego wnętrza, czyli nie da się w obiektywny sposób stwierdzić, że wzrost liczby posiadanych towarów ponad pewną określoną granicę nie przynosi dodatkowych efektów. Ich przydatność ocenia pozostający na zewnątrz widz, który uświadamiając sobie lub zauważając to, że jesteśmy właścicielami jakichś rzeczy, wyraża swoje uznanie, potwierdza, że są one nam potrzebne, i sprawia, że pragniemy mieć ich więcej, żeby jeszcze silniej odczuć uznanie z jego strony.
Ciągłe korzystanie ze smartfonów, żeby robić sobie zdjęcia podczas najbanalniejszych czynności czy zdarzeń, służy właśnie temu – utowarowieniu czasu, a nowy towar nabiera wartości jedynie w wymiarze zewnętrznym, kiedy zostanie pokazany innym. Robienie zdjęć podczas obiadu czy spaceru w lesie, żeby je zatrzymać dla siebie, to strata czasu. Nic albo prawie nic nam to nie daje, chyba że przyjemność sprawia nam sama czynność jedzenia czy spacerowania. Dzielenie się jednak fotografiami z innymi przynosi nam uznanie dla naszego bogactwa czy może, co ważniejsze, szczęścia.
Szukanie u innych potwierdzenia własnego szczęścia to jeden z elementów chciwości. Przyjemność nie wypływa już wyłącznie z jakiejś czynności czy dobra, ale z uznania szczęścia, jakie ta czynność czy to dobro rzekomo nam przynosi, przez innych. Można też posunąć się jeszcze dalej: czynności nieprzynoszące nam satysfakcji, a nawet przykre obowiązki, można przedstawić jako szczęście i czerpać wartość wyłącznie z ich prezentacji, a nie z czynności samej w sobie. Mogę nie przepadać za muzyką klasyczną albo słuchając jej, nudzić się jak mops, ale gdy opublikuję zdjęcie zrobione podczas ważnego koncertu, na który bilety wstępu kosztowały krocie (ukazujące mnie jako osobę zadowoloną, chociaż w głębi duszy cierpię katusze), przyjemność płynąca z przekonania, że inni postrzegają mnie jako osobę zadowoloną, przeważy nad dojmującym uczuciem nudy podczas występu.
Sprawdź również: „Nie zauważył grupy 30 osób z kamerami”. Kto pomaga poszkodowanym na Węgrzech?
Chciwość podporządkowuje sobie wszystkie nasze działania. Jest motorem napędzającym naszą obsesję posiadania na własność nieruchomości, ponieważ jej zakup jest postrzegany jako ostateczny cel życiowy, i to nie tylko dlatego, że sprawia nam to hedonistyczną przyjemność, ale i dlatego, że dowodzi naszej wartości. Marks definiował chciwość jako „abstrakcyjny hedonizm”. Wzrost produkcji rzeczy szybko osiągnąłby pewien pułap, gdyby nie nasza zachłanność, ale ona nie zna granic. Nie istnieje więc pułap produkcji, nawet w obszarach, w których uznajemy nasze pragnienia za ograniczone, a więc możliwe do zaspokojenia. Bez chciwości nie byłoby niekończącej się produkcji, a niekończąca się produkcja jest niezbędna, żeby nieustannie „karmić” naszą zachłanność, mimo że nie da się jej zaspokoić. Zaspokojona zachłanność przestałaby być chciwością.
Skąd się bierze nacjonalizm? Z chciwości
Skąd się bierze nacjonalizm? Z chciwości. Rodzi się z lęku, że jeżeli nie będziemy w dostateczny sposób chronić naszych dóbr, to przejmą je inni, którzy mogą nas w końcu oszukać i ich pozbawić. Bardziej prawdopodobne jest natomiast, że ci „inni” okażą się bardziej biegli w produkcji, a skoro własność rzeczy często zależy od przynależności do jakiejś społeczności lub nacji (w bogatych krajach mieszkają przecież zamożni ludzie), to możliwość, że inne państwo prześcignie nasze i wyprodukuje więcej rzeczy oznacza, że jego obywatele będą koniec końców mieli więcej niż my. Narzędziem mającym zapobiec takiej sytuacji jest państwo narodowe. Musimy się bronić przed „innymi”.
Czytaj także: Ponad 600 dronów nad Moskwą. Zmasowany atak Ukrainy
Stają się oni problemem, bo mogą być zwyczajnie lepsi pod względem produkcji. Mogą też przybyć do nas: w postaci migranta, który „ukradnie” nam pracę, pozbawiając nas w ten sposób rzeczy, pod postacią towaru zagranicznego, który został wyprodukowany taniej, przez co tracimy klientów, w postaci pracownika zdalnego z innej części świata, który będzie wykonywał naszą pracę za mniejsze wynagrodzenie, albo pod postacią narodu, który w naszej ocenie nie przestrzega w pełni podlegającego ochronie prawa własności i chce je obejść, żeby „ukraść" to, co wyprodukowaliśmy.
„Innym” może być również ktoś, kogo nie da się łatwo skasować za korzystanie z dóbr niematerialnych, co jest możliwe jedynie na terytorium naszego kraju, ponieważ nasze prawo nie obowiązuje na całym świecie. Nacjonalizm rozwija się więc na płaszczyźnie niedającego się zaspokoić pragnienia zbiorowej obfitości i chciwości, a także chęci, aby obfitość – która przez chciwość zawsze pozostaje relatywną obfitością (czyli dostatkiem w porównaniu z sytuacją innych) – pozostała z nami już na zawsze. Wojny natomiast stanowią sposób na to, abyśmy mogli zachować tę obfitość po wsze czasy.
Tekst jest fragmentem książki „Wielka transformacja. Narodowy liberalizm rynkowy w świecie wielobiegunowym” Branko Milanovića (wyd. Port).


