Kilkadziesiąt osób zostało zatrzymanych w Moskwie za udział w antyrządowym proteście. Sąd Najwyższy podtrzymał dziś decyzję o zakazie udziału opozycyjnego Jabłoka w wyborach do parlamentu. Jak przekonuje Robert Pszczel, dyplomata i były szef biura informacji NATO w Moskwie, rosyjski system jest od dłuższego czasu „impregnowany na przejawy opozycjonizmu”.

- – Nawet jeśli kolejna partia zostałaby zarejestrowana, system pozostaje impregnowany zastraszaniami czy represjami administracyjnymi – Robert Pszczel, dyplomata i były szef biura informacji NATO w Moskwie komentuje antyrządowe protesty w Rosji i zakaz udziału w wyborach dla kandydatów partii Jabłoko.
- Rosyjski Sąd Najwyższy odrzucił w poniedziałek apelację Jabłoka. Partia nie weźmie udziału w wyborach do Dumy Państwowej zaplanowanych na 18-20 września.
- Jabłoko pozostaje ostatnim aktywnym ugrupowaniem opozycyjnym. Wcześniej wzywało do partnerstwa z NATO i zawieszenia broni na froncie ukraińskim.
– System jest od dłuższego czasu impregnowany na przejawy opozycjonizmu. Dotyczy to wyborów w ogóle, a zwłaszcza tych, które mają nastąpić – mówi Zero.pl Robert Pszczel, dyplomata i były szef biura informacji NATO w Moskwie. Pszczel przekonuje, że Kreml prowadzi z opozycją pewnego rodzaju grę.
– Teoretycznie Kreml mógłby pozwolić na rejestrację dla pokazówki, aby pokazać, że w Rosji może wystąpić jakaś partia opozycyjna – ocenia. Według Pszczela, takie działania „mają pewne tradycje w Rosji”, ale są sprawą „raczej drugorzędną”. Jak przekonuje ekspert, nie można wykluczyć pewnych fermentu w Rosji, ale niekoniecznie z powodu represji wobec opozycji.
Przeżyli katastrofę na Węgrzech. 21 poszkodowanych wróciło do Polski
Protest przed Sądem Najwyższym w Rosji
Policja zatrzymała w poniedziałek kilkadziesiąt osób przed Sądem Najwyższym Rosji w Moskwie, gdzie rozpatrywano apelację antywojennej partii Jabłoko w sprawie zakazania jej udziału we wrześniowych wyborach do Dumy Państwowej (niższej izby parlamentu) – podał rosyjski niezależny portal Meduza.
Ostatecznie sąd podtrzymał decyzję o zakazie udziału Jabłoka w wyborach.
Partia Jabłoko poinformowała o zatrzymaniu co najmniej 35 osób. „Ludzi zatrzymywano bezpodstawnie, bez powodu” – podkreślił przewodniczący moskiewskiego oddziału ugrupowania, Kiriłł Gonczarow. Według rosyjskiego projektu monitorującego sprawy sądowe „Słowo dla obrony”, są to osoby, które przyszły wyrazić wsparcie dla Jabłoka wobec pozbawienia tej partii prawa do startu w wyborach.
Również w poniedziałek serwis informacyjny Mediazona poinformował, że sąd w Pskowie skazał wiceprzewodniczącego Jabłoka Lwa Szlosberga na 11 lat i miesiąc pozbawienia wolności w kolonii karnej za krytyczne wypowiedzi na temat wojny na Ukrainie.
Reżim ma problem, który nazywa się wojna
W ocenie Roberta Pszczela, mówiąc o Rosji nie wystarczy wskazywać na deficyty demokracji czy wysoko posunięty autokratyzm. – To system stojący wręcz na granicy totalitaryzmu – przekonuje. Jak zauważa, w wyborach do parlamentu mogą startować byli członkowie partii Żyrynowskiego czy komuniści. Tyle że, jak zauważa, „startują i co z tego”?
– Nawet jeśli kolejna partia zostałaby zarejestrowana, system pozostaje impregnowany zastraszaniami czy represjami administracyjnymi – podkreśla Pszczel. Jak przekonuje, w takim kraju jak Rosja nie należy zapomnieć o kwestii samego liczenia głosów.
Jednak ten reżim ma problem, bo mimo zamordyzmu sytuacja jest inna niż kiedyś. Chodzi o problem z wojną. Dzięki Ukraińcom coraz mocniej dotyka ona społeczeństwo.
Robert Pszczel
Jak przekonuje Pszczel, w polityce Rosji „liczą się tylko Moskwa i Petersburg”. – Gdy wojna zaczyna dotykać mieszkających tam ludzi, mamy do czynienia z pewnym fermentem. Również fatalna sytuacja gospodarcza i naciski sankcyjne wywierają wpływ na elity – ocenia.
Stanowski odpowiedział organizatorom festiwalu. „To wszystko kłamstwa, zmyślona historia”
Z jednej strony zamordyzm, z drugiej pasywne społeczeństwo
Robert Pszczel przyznaje, że protesty w Rosji zaczynają być słyszalne. – Tyle że są ograniczone, a system póki co jest na nie przygotowany – podkreśla. Jak zauważa, aparat bezpieczeństwa jest aktualnie większy nawet niż za czasów stalinowskich. – Pamiętam jeszcze okres, kiedy byłem w Rosji. Były publiczne wystąpienia organizacji matek żołnierzy z czasów pierwszej czy drugiej wojny czeczeńskiej. Z nimi się trochę liczono. Dzisiaj, gdy dwie matki żołnierzy zaprotestują, nic z tego nie wynika – ocenia.
Teraz z jednej strony mamy zamordyzm, z drugiej pasywność społeczeństwa. Bo to jest społeczeństwo, które niektórzy nazywają stadem owiec. Ci mądrzejsi i aktywniejsi wyjechali, ale nawet opozycja za granicą nie jest zjednoczona i nie ma programu.
Robert Pszczel
W ocenie Roberta Pszczela, z pewnością wielu Rosjan życzyłoby sobie zakończenia wojny, czy nawet zakończenia rządów Władimira Putina. – Nie można wykluczyć, że dojdzie do jakichś zajść, ale czy miałoby to nastąpić z powodu aresztowań ludzi, których większość Rosjan nawet nie kojarzy? – pyta. – Mówiąc cynicznie: myślę, że więcej reakcji wywołuje to poza Rosją niż wewnątrz kraju – dodaje.
Jak przekonuje ekspert, impuls zmian może nadejść, ale musiałby masowo oddziaływać na społeczeństwo. – Grigorij Jawliński (były lider partii Jabłoko - red.) powiedział mi kiedyś, że jeśli ktoś twierdzi, iż potrafi przewidzieć, co dokładnie się stanie w Rosji, na ogół nie należy go traktować poważnie – podsumowuje.

