Donald Tusk rządzi Koalicją Obywatelską twardszą ręką niż Jarosław Kaczyński rządził PiS-em, ale traci dotychczasowe instynkty – ocenił Paweł Piskorski w Porannych Rozmowach Zero. Współzałożyciel dawnego PO krytycznie patrzy na ostatnie decyzje szefa rządu, w tym na reakcje na głośne afery oraz plan wysłania Macieja Berka do Trybunału Konstytucyjnego.

- Na antenie Kanału Zero Paweł Piskorski skrytykował niektóre ostatnie decyzje Donalda Tuska.
- Premier planuje wysłać Macieja Berka do Trybunału Konstytucyjnego. Piskorski nazwał ten ruch zupełnym absurdem. Zauważył, że decyzja ta osłabi koordynację prac rządu na rok przed wyborami.
- Jego zdaniem, nadchodzące wybory będą wyjątkowo trudne dla KO.
Urzędnik na trzech etatach. „Praca wymaga ode mnie żelaznej dyscypliny”
Na początku Porannych Rozmów Zero Agnieszka Burzyńska przytoczyła wypowiedź Piskorskiego z 2023 r. Polityk mówił wówczas: „Tusk wykazał bardzo dużą bezwzględność. Doprowadził do tego, że w pewnym momencie został jednowładcą, a potem już dyktatorem”.
– Gdy to mówiłem, to dla kogoś to mogła być nowość, a teraz wydaje mi się, że to jest powszechnie przyjęte – skomentował Piskorski.
– Donald Tusk rządzi Platformą jeszcze twardszą ręką niż Jarosław Kaczyński rządził PiS-em. Wydaje mi się, że on nawet nie robi z tego żadnej tajemnicy – dodał.
Premier „pewne instynkty traci”
Zdaniem jednego z założycieli dawnej Platformy Obywatelskiej, „problem Donalda Tuska na tym etapie nie polega na tym, czy jest dyktatura, tylko czy ona jest skuteczna”. A to już nie jest takie oczywiste, ponieważ premier „pewne instynkty traci”.
– Reakcje zarówno na aferę w Szpitalu Południowym, jak i na aferę z funduszami dla powodzian wydają mi się bardzo słabe. A to, że on chce – cenionego przeze mnie – pana Berka uczynić członkiem Trybunału Konstytucyjnego, to jest w ogóle dla mnie jakiś absurd zupełny – powiedział Piskorski.
I wyjaśnił powody, dlaczego krytycznie ocenia zmiany związane z Maciejem Berkiem.
– Załóżmy, że on wchodzi do TK i naprawdę jakościowo zmienia tam sytuację, to znaczy, że ci, którzy tam teraz są ze strony demokratycznej, to są lebiegi, które sobie nie potrafią poradzić – mówił Piskorski.
– To jest absurdalne też na poziomie komunikacji zewnętrznej, skoro Platforma przez lata mówi stop zawłaszczaniu przez polityków Trybunału Konstytucyjnego, a teraz wysyła tam najbliższego, najbardziej zaufanego swojego współpracownika – dodał.
Polityk wskazał też na trzeci aspekt – po odejściu Berka w rządzie zabraknie kogoś, kto „zastępował Donalda w koordynacji ministrów”. – To jest olbrzymia strata dla rządu na rok przed wyborami, gdy powinno się podkręcić tempo pracy – podkreślił.
I wyliczył powody, dla których nadchodzące wybory będą wyjątkowo trudne dla KO.
– Wszystko będzie na włosku. Jest kwestia pozbierania elektoratów małych partii, które zanikają albo już zanikły (…) Obawiam się też, że to chybotanie polską łódką będzie jeszcze intensywniejsze i tak, jak jacyś ludzie teraz uciekają, typu Ziobro do Stanów, to może być podobnie z niektórymi politykami z Platformy, którzy będą ścigani przez rząd prawicowy – ocenił.