W Armenii rozpoczęły się wybory parlamentarne, które mogą zadecydować o dalszym kierunku politycznym kraju. Faworytem sondaży pozostaje partia premiera Nikola Paszyniana, opowiadająca się za zacieśnianiem współpracy z UE i USA oraz normalizacją relacji z Azerbejdżanem.

- Do głosowania uprawnionych jest blisko 2,5 mln obywateli Armenii.
- Sondaże wskazują na prowadzenie partii Umowa Społeczna premiera Nikola Paszyniana.
- Wybory są postrzegane jako referendum nad prozachodnim kursem władz i polityką wobec Azerbejdżanu.
W niedzielę rano w Armenii rozpoczęły się wybory parlamentarne. Lokale wyborcze zostały otwarte o godz. 8 czasu lokalnego i będą czynne do godz. 20. Pierwsze częściowe oficjalne wyniki powinny zostać opublikowane jeszcze tego samego dnia.
Do udziału w głosowaniu uprawnionych jest blisko 2,5 mln obywateli. Wyborcy wybierają przedstawicieli spośród kandydatów startujących z 19 list wyborczych do jednoizbowego parlamentu – Zgromadzenia Narodowego.
Nowo wybrany parlament będzie liczył co najmniej 101 deputowanych. Kadencja posłów trwa pięć lat, jednak zgodnie z armeńskim prawem liczba mandatów może zostać zwiększona dzięki mechanizmom wyrównawczym mającym zapewnić stabilną większość parlamentarną. W obecnej kadencji zasiada 107 parlamentarzystów.
Paszynian faworytem sondaży
Według przedwyborczych badań opinii publicznej największe szanse na zwycięstwo ma centrowa partia Umowa Społeczna, kierowana przez premiera Nikola Paszyniana.
Głównymi rywalami ugrupowania rządzącego są dwa bloki opozycyjne. Pierwszy z nich to Silna Armenia, związana z przebywającym w areszcie domowym biznesmenem Samwelem Karapetianem. Drugim jest Blok Armenia, kierowany przez byłego premiera Roberta Koczariana.
Ostateczny wynik pozostaje jednak trudny do przewidzenia. W sondażach znaczną część respondentów stanowiły osoby niezdecydowane lub odmawiające wskazania swojego wyboru.
Wybory w Armenii. Polityczna kontynuacja czy zmiana?
Wybory są postrzegane jako ważny sprawdzian dla polityki prowadzonej przez Paszyniana po utracie kontroli nad Górskim Karabachem. Premier od kilku lat konsekwentnie zabiega o pogłębianie współpracy z Zachodem, w tym ze Unią Europejską i Stanami Zjednoczonymi.
Jednocześnie rząd w Erywaniu dąży do zawarcia trwałego porozumienia pokojowego z Azerbejdżanem po zakończeniu wieloletniego konfliktu o Górski Karabach.
Opozycja krytykuje ten kurs. Największe ugrupowania przeciwników rządu opowiadają się za utrzymaniem ścisłych relacji politycznych i gospodarczych z Rosją oraz oskarżają premiera o nadmierne ustępstwa wobec Azerbejdżanu.
Kampania w cieniu dezinformacji Rosji
Przedwyborcza kampania przebiegała w atmosferze silnych napięć politycznych. Armeńskie media informowały o działaniach dezinformacyjnych przypisywanych Rosji, które miały być wymierzone w obóz rządzący.
Dodatkowe kontrowersje wywołały działania władz wobec osób związanych z opozycją. W ostatnich tygodniach zatrzymano dziesiątki osób podejrzewanych o kupowanie głosów. Przeciwnicy rządu twierdzą jednak, że część działań organów ścigania miała charakter polityczny.
Według informacji podawanych przez agencję Reuters, powołującą się na źródła wywiadowcze, na Kremlu rozważano możliwość zorganizowania przyjazdu do Armenii nawet 100 tys. obywateli tego kraju mieszkających na stałe w Rosji. Zgodnie z obowiązującymi przepisami w wyborach mogą jednak uczestniczyć wyłącznie osoby przebywające na terytorium Armenii w dniu głosowania.