Reklama

Wojsko nie wpuszcza na swój teren chińskich aut. W wojsku nie wiedzą, czym są chińskie auta

Reklama

Nowoczesne samochody to skomputeryzowane urządzenia pełne czujników, kamer i często również urządzeń rejestrujących. Sztab Generalny Wojska Polskiego uznał, że ich obecność na terenie jednostek wojskowych jest niepożądana, ale na celownik wziął głównie samochody z Chin. Dlaczego?

dacia-spring-wojskowy
(fot. Dacia / Dacia)
  • Sztab Generalny Wojska Polskiego zakazuje wjazdu chińskimi samochodami na teren jednostek.
  • Zakaz jest związany z możliwością rejestrowania dźwięku i obrazu przez nowoczesne samochody.
  • Dlaczego akurat chińskie i czym właściwie jest chiński samochód? To trudne pytania, na razie bez jasnej odpowiedzi. 

Reklama

W komunikacie Sztabu Generalnego Wojska Polskiego czytamy, że Sztab "podjął decyzję o wprowadzeniu zakazu wjazdu pojazdów mechanicznych wyprodukowanych w Chińskiej Republice Ludowej na tereny chronionych obiektów wojskowych". To dosyć ogólne stwierdzenie, które zakłada, że każdy wyprodukowany w Chinach samochód może służyć do przekazywania cennych danych wywiadowczych obcemu mocarstwu. Zapewne nie o to im chodziło, a decyzję podjęli na podstawie ogólnie panującego przeświadczenia. 

Samochód chiński chińskiemu nierówny

W Polsce zdarzają się starsze chińskie samochody, jak choćby sedany marki Brilliance z serii BS. One niczego nie rejestrują, a jednak w teorii też nie będzie wolno nimi wjeżdżać na teren jednostek wojskowych.

Z drugiej strony mamy elektryczną Cuprę Tavascan. Jest ona produkowana w Chinach, o czym jej użytkownicy często nawet nie wiedzą, ponieważ nikt się tym specjalnie nie chwali. Tavascanem zapewne na teren jednostki wojskowej będzie można wjechać. Inne media, które już podchwyciły temat, mówią, że zakaz obejmie Dacię Spring (jest produkowana w Chinach) i samochody Leapmotor.


Reklama

Możliwe, ale spośród nowych samochodów to Dacia Spring rejestruje względnie najmniej danych, ponieważ ma bardzo ubogie wyposażenie, które w kwestii wideo kończy się na kamerze cofania. 


Reklama

Zakaz obejmie też inne pojazdy i czynności

Nie będzie można łączyć się służbowym telefonem z systemem infotainment, ale tylko w samochodach wyprodukowanych w Chińskiej Republice Ludowej. Łatwo wyobrazić sobie sytuację, w której do Polski zaczną trafiać auta marki BYD wyprodukowane na Węgrzech albo Leapmotory z fabryki w Hiszpanii.

Oba te zakłady wprawdzie jeszcze nie działają, ale to kwestia pewnie 2-3 lat i będziemy mieli w Europie chińskie samochody nieprodukowane w Chinach. Zresztą już do pewnego stopnia je mamy: w dużych miastach widzi się sporo aut marki Geely z tablicami z Białorusi. Wiele z nich zmontowano na miejscu właśnie w tym kraju, więc czy są one chińskie? Jak widać definicja chińskiego samochodu może być bardzo różna, a komunikat SGWP nie do końca ją precyzuje. 

Podkreślono jednak, że zakaz jest szerszy i obejmuje również "pojazdy mechaniczne wyposażone w integralne lub dodatkowe urządzenia umożliwiające rejestrację położenia, obrazu lub dźwięku". Takie urządzenia będą musiały być wyłączone przed wjazdem na teren jednostki.


Reklama

Jest to interesujące założenie, że w samochodzie wyprodukowanym w Chinach (np. Dacii Spring) tych urządzeń wyłączyć się nie da, a w bardzo podobnym aucie produkcji europejskiej – już się da. Interesujące, aczkolwiek zupełnie błędne. W nowoczesnym aucie, zwłaszcza wyprodukowanym po 2021 r., kierowca nie ma zbyt wielkiego wpływu na działanie urządzeń rejestrujących.


Reklama

Nie wyłączymy guzikiem system kamer zewnętrznych czy lokalizacji położenia choćby w Tesli, nawet tej produkowanej w Berlinie. Samochody wyposażone w GPS czy moduły eSIM do połączenia z internetem przekazują informację o swojej lokalizacji nawet jeśli żadna ich część nigdy nie widziała Chin.

Wojsko pomieszało pochodzenie auta z jego funkcjami

Rozumiem w pełni wprowadzenie zakazu rejestrowania terenu jednostki wojskowej kamerami zamontowanymi w samochodzie – na przykład przez nakaz wyłączania rejestratora jazdy albo wręcz zaklejania go, jeśli jest zintegrowanym elementem przedniej szyby. Można to pojąć.

To, co trudno pojąć, to wrzucanie do jednego zakazanego worka chińskiego pochodzenia i obecności systemów rejestrujących położenie, obraz lub dźwięk. To dwie zupełnie różne rzeczy. Wojsku chyba przydałby się jakiś specjalista od motoryzacji, a dokładniej od elektroniki i zapisu danych w nowoczesnych samochodach. Natomiast osobom, które muszą na co dzień udawać się do jednostki wojskowej np. do pracy, radzę, żeby jeździły starymi samochodami.

Gorzej, gdy te jednostki znajdują się w strefie czystego transportu w Warszawie lub w Krakowie. Wtedy zbyt starym autem nie wjedziesz, ale i nowym ci nie wolno. 


Reklama

Źródło: Zero.pl

Reklama