Donald Trump zgodził się na dwutygodniowe zawieszenie broni kilkadziesiąt minut przed upływem ultimatum. Rozejm zaakceptowały również Izrael i Iran, a jego warunkiem było otwarcie cieśniny Ormuz. Ekspert Jacek Raubo z defence24.pl ostrzega jednak, że zakończenie fazy aktywnej konfliktu nie oznacza rozwiązania głębszych sporów – w tym kwestii irańskiego programu rakietowego i zbrojeń jądrowych.

- Trump zgodził się na dwutygodniowy rozejm tuż przed upływem ultimatum – warunkiem było natychmiastowe otwarcie cieśniny Ormuz.
- Ekspert Jacek Raubo ocenia, że Iran może coraz uważniej przyglądać się modelowi północnokoreańskiemu i rozwijać zdolności odstraszania oparte na broni jądrowej.
- Zdaniem Raubo nie należy spodziewać się przełomowego traktatu pokojowego – pola sporu, takie jak zbrojenia rakietowe i dronowe, pozostaną aktualne.
Kilkadziesiąt minut przed upływem ultimatum prezydent Stanów Zjednoczonych Donald Trump zgodził się na dwutygodniowe zawieszenie broni. Zgodę na rozejm wydały również Iran i Izrael. Warunkiem postawionym przez Trumpa było natychmiastowe i bezpieczne otwarcie cieśniny Ormuz.
Rozejm na Bliskim Wschodzie. „Długotrwała wrogość”
Na temat sytuacji w Zatoce Perskiej portal Zero.pl rozmawiał z Jackiem Raubo z defence24.pl.
– Wydarzenia na linii Iran-Stany Zjednoczone rozpatruję nie w kategorii konwencjonalnej wojny, tylko długotrwałej wrogości między państwami. Jest przy tym wiele punktów spornych, stąd uważam, że samo zakończenie operacji militarnych niewiele tu może zmienić. Przykładem jest kwestia zbrojeń Iranu czy tajnego programu zbrojeń jądrowych – ocenił ekspert.
Raubo zwrócił uwagę na sytuację Korei Północnej, w której reżim Kim Dzong Una od lat opiera się mocarstwom światowym. – Uważam, że Iran po doświadczeniach dwóch operacji powietrznych (Midnight Hammer oraz Epic Fury) będzie uważniej przyglądał się modelowi północnokoreańskiemu. Pomimo słabości w konwencjonalnym obszarze wojskowym, Korea Północna ma zdolność odstraszania państw bogatszych od siebie i w epicentrum są jej zdolności jądrowe – zauważył.
W ocenie eksperta nie wszystkie punkty sporne pomiędzy Stanami Zjednoczonymi i Izraelem a Iranem uda się rozwiązać w najbliższym czasie.
Wojna Iran-Izrael-USA. „Mamy do czynienia z długofalowym sporem”
– Nie sądzę, żeby Iran odpuścił, jeśli chodzi o zbrojenia rakietowe. Dla wszystkich państw z nim sąsiadujących może to być jeden z najważniejszych problemów, podobnie jak rozwój technologii dronowych. Możemy mówić o uzgodnieniach w zakresie zwolnienia blokady Cieśniny Ormuz, o uwolnieniu handlu, ale istniejące pola konfliktu mogą pozostać aktualne. Nie wierzę, by te pola sporu pomiędzy państwami dało się zakopać przy obecnych negocjacjach – wskazał.
– Dlatego nie używam słowa „wojna”, bo wojnę można wygrać, przegrać, podpisać traktat. Tu mamy do czynienia z długofalowym sporem. Faza aktywna konfliktu zaczęła ciążyć obu stronom, dlatego zgodzili się na mediację państw trzecich – dodał Raubo.
Amerykańska dziennikarka porwana w Bagdadzie. Media informują o jej uwolnieniu
Autor defence24.pl nie sądzi, aby stronom udało się zawrzeć „przełomowy traktat pokojowy”. – Zakładam, że teraz dojdzie do dużej presji państw Zatoki – przede wszystkim państw arabskich czy zainteresowanych przerzutem surowców energetycznych, takich jak te z Azji. Moim zdaniem nie dojdzie do podpisania przełomowego traktatu pokojowego. Jeśli już, to do uzgodnienia warunków dalszych działań o bardzo pragmatycznym charakterze uzgodnień – ocenił.
– Uważam, że Izrael podszedł do tego konfliktu bardzo operacyjnie. Udało się porazić część potencjału militarnego Iranu. Wiele krajów arabskich zostało zaatakowanych, co może sprzyjać pogorszeniu stosunków w regionie, a jednocześnie ułatwiać zakulisowe rozmowy z nimi. Iran musiał wystrzelić dużą liczbę swych zasobów rakietowo-dronowych w różne cele w regionie (a nie tylko sam Izrael), co obniżyło jego zdolności bojowe. Część uderzeń dokonano rękami Amerykanów, co też sprzyja Izraelowi – zauważył Raubo.
I dodał: – Myślę, że Izrael nie może czuć się zawiedziony. Obecnie Izrael skupi się na działaniach wymierzonych w Hezbollah ewentualnie w przyszłości w Huti w Jemenie, w innych sojuszników Iranu. W moim odczuciu kanały, które budowały narrację o zmianie reżimu w Iranie, nie były kluczowym celem.

