
Takim jak on raczej się nie ufa. Wymuskany, z dobrego domu, z ładną buzią i dwadzieścia lat starszą kobietą u boku. Niesprawdzony, bez doświadczenia. Emmanuel Macron nie ma dziś najlepszej prasy, ale jego droga do Pałacu Elizejskiego musiała robić wrażenie. I pewnie tylko we Francji mogła mieć szczęśliwy finał.


























