Reklama

"Europa potrzebuje twardej siły". USA na Monachijskiej Konferencji Bezpieczeństwa

Reklama

– Europa potrzebuje siły, również tej twardej, wojskowej – mówi Zero.pl były ambasador Polski w Niemczech i USA, Janusz Reiter. Nasz rozmówca przebywa na trwającej Monachijskiej Konferencji Bezpieczeństwa. Reiter odnosi się do wypowiedzi amerykańskich polityków, w tym sekretarza stanu USA Marco Rubio, o nowej erze we wzajemnych stosunkach. Rubio także jest w Monachium.

Marco Rubio
Sekretarz stanu USA Marco Rubio w Monachium (fot. Johannes Simon / Getty Images)
  • – Europa ma prawo się obawiać, że stanie się popychadłem wielkich mocarstw – mówi Zero.pl były Janusz Reiter, były ambasador Polski w USA i Niemczech.
  • Amerykański sekretarz stanu przewodzi delegacji USA w Monachium, przekonuje, że trzeba się dostosować do nowej ery na świecie.
  • Relacje transatlantyckie pozostają napięte, a umowa handlowa z UE jest zamrożona.
  • Prezydent Francji dąży do strategicznej autonomii Europy i zmniejszenia zależności obronnej od Waszyngtonu.
  • Byli ambasadorzy i dowódcy NATO w liście otwartym ostrzegają administrację USA przed rezygnacją z sojuszu, nazywając go "mnożnikiem siły".

Reklama

Trwa Monachijska Konferencja Bezpieczeństwa. Jednym z jej uczestników jest sekretarz stanu USA Marco Rubio, który przewodzi amerykańskiej delegacji.

W sobotę wygłosił przemówienie w stolicy Bawarii, które było łagodniejsze, niż się spodziewali obserwatorzy. Jak donoszą światowe agencje, Rubio podkreślał wagę relacji transatlantyckich. Szef amerykańskiej dyplomacji skrytykował też Organizację Narodów Zjednoczonych, zarzucając nieumiejętność rozwiązywania konfliktów, mimo - jak zaznaczał - wielkiego potencjału, jaki ma ONZ.

W Monachium doszło do pierwszego dużego spotkania transatlantyckiego od momentu zagrożenia przez prezydenta Stanów Zjednoczonych aneksją Grenlandii.


Reklama

– Myślę, że Marco Rubio przyjechał na konferencję w Monachium z ofertą współpracy – tak wizytę amerykańskiej delegacji oceniał Janusz Reiter w rozmowie z Zero.pl jeszcze przed wystąpieniem amerykańskiego sekretarza stanu.


Reklama

"Stary świat odszedł w przeszłość". Marco Rubio w Monachium

Marco Rubio zabrał głos także jeszcze przed opuszczeniem Waszyngtonu. Powiedział, że "świat zmienia się bardzo szybko na naszych oczach".

Stary świat – szczerze mówiąc, świat, w którym dorastałem – odszedł w przeszłość, a my żyjemy w nowej erze geopolityki, która będzie wymagała od nas wszystkich ponownego przemyślenia, jak to wygląda i jaka będzie nasza rola – powiedział.

Sekretarz stanu USA dodał, że amerykańska administracja przeprowadziła wiele rozmów z sojusznikami i że te rozmowy muszą być kontynuowane. 


Reklama

– Mam nadzieję, że sobota i spotkania, które tam odbędziemy, posuną nas w tym kierunku – podsumował Rubio.


Reklama

Przewodniczący Rady Centrum Stosunków Międzynarodowych o stosunkach transatlantyckich

Słowa sekretarza stanu USA dla Zero.pl skomentował Janusz Reiter, przewodniczący Rady Centrum Stosunków Międzynarodowych i były ambasador w Niemczech i USA.

– Marco Rubio mówi to, co mówi wielu Amerykanów – to nie my wymyśliliśmy rywalizację wielkich mocarstw. My się tylko do niej dostosowujemy.


Reklama

– Ameryka nie chce bronić tego świata, który sama stworzyła po drugiej wojnie światowej, świata wspólnie uzgodnionych norm i instytucji. A Europejczycy mają powody, aby go bronić. Dla Europy to był, a raczej jest "złoty wiek". Polska jest w nim od 1989 roku – dodał nasz rozmówca.


Reklama

Były ambasador rozumie lęki Europejczyków.

Europa ma prawo się obawiać, że stanie się popychadłem wielkich mocarstw. To znaczy, że też się musi nauczyć żyć w świecie rządzącym się zasadami siły, ale nie musi i nie może ich przejmować. Europa potrzebuje siły, również tej twardej, wojskowej, chociażby dlatego, że tylko taki język rozumie Rosja. A więc siła na zewnątrz, ale współpraca wewnątrz, w samej Europie. Wojna między państwami europejskimi stała się niewyobrażalna i trzeba zrobić wszystko, żeby tak pozostało.

– Ameryka mówi Europejczykom, że muszą robić więcej niż dotychczas dla swego bezpieczeństwa i to jest zupełnie zrozumiałe. Ale kontynent, który się podzieli i skłóci, nie będzie silniejszy i to trzeba Amerykanom uświadamiać – dodał.


Reklama

Myślę, że Marco Rubio przyjechał na konferencję w Monachium z ofertą współpracy. Ameryka się stąd nie wycofuje, ale ogranicza swe zaangażowanie. Skoro mniej będzie zaangażowania amerykańskiego, więcej musi być europejskiego. Polityka międzynarodowa nie znosi próżni. Ameryka nie zrywa z Europą. Ameryka chce na nowo negocjować warunki współpracy – podsumował dyplomata w rozmowie z Zero.pl.


Reklama

Kryzys w stosunkach transatlantyckich

Stosunki transatlantyckie pogrążyły się w kryzysie w styczniu, po tym, jak prezydent Trump ponownie poruszył temat przejęcia będącej częścią Danii Grenlandii. Później zagroził nałożeniem ceł na europejskich sojuszników sprzeciwiających się temu planowi.

Lider Stanów Zjednoczonych wycofał się z tego 21 stycznia, podczas Światowego Forum Ekonomicznego w Davos. Zapowiedział, że nie użyje siły do przejęcia wyspy i anuluje cła. Napięcia pomiędzy Europą i USA osłabły, ale nie powstrzymało to Unii Europejskiej przed odłożeniem na czas nieokreślony głosowania nad zatwierdzeniem umowy handlowej ze Stanami Zjednoczonymi zawartej w lipcu.

Prezydent Francji Emmanuel Macron stwierdził, że Stary Kontynent musi wziąć swój los we własne ręce i zachowywać się jak "potęga". Polityk jest orędownikiem zmniejszenia zależności Europy od USA w zakresie obrony i rozwiązywania problemów globalnych.


Reklama

Kanclerz Niemiec Friedrich Merz ujawnił w piątek, że odbył "poufne rozmowy" z Macronem na temat stworzenia europejskiego odstraszania nuklearnego, niezależnego od parasola nuklearnego zapewnianego przez Stany Zjednoczone, pomimo międzynarodowych traktatów zakazujących Niemcom posiadania broni jądrowej. W Europie tylko dwa kraje posiadają broń jądrową – Francja i Wielka Brytania.


Reklama

Inni politycy, w tym minister spraw zagranicznych Niemiec Johann Wadephul, minister spraw zagranicznych Holandii David van Weel i sekretarz generalny NATO Mark Rutte, podkreślili konieczność utrzymania relacji transatlantyckich poprzez wzmocnienie bezpieczeństwa.

W piątek opublikowano list otwarty ośmiu byłych ambasadorów USA przy NATO i ośmiu byłych dowódców naczelnych USA w Europie. NATO nazwane zostało w nim "mnożnikiem siły", który daje Stanom Zjednoczonym możliwość skuteczniejszego i bardziej dalekosiężnego oddziaływania. Autorzy listu zaapelowali, aby USA nie rezygnowały z NATO.


Reklama