Trzymanie oszczędności na zwykłej lokacie w banku? To „bankowa” erozja portfela – mówi Zero.pl Marcin Iwuć, ekonomista i założyciel bloga oraz kanału Finanse Bardzo Osobiste, który będzie gościem Kongresu Zero 2026. Ekspert podaje kilka recept na skuteczne pomnażanie kapitału. Radzi też, jak zabezpieczyć swój byt pod względem finansowym na wypadek konfliktu zbrojnego.

- Marcin Iwuć będzie gościem sobotniego Kongresu Zero. Weźmie udział w panelu „Jak naprawdę pracują pieniądze Polaków?”, który będzie poświęcony inwestowaniu oszczędności w obliczu konfliktów, rewolucji technologicznej oraz inflacji.
- W rozmowie z Zero.pl Marcin Iwuć mówi o tym, jak zbudować finansową poduszkę bezpieczeństwa, która nie wymaga wiedzy eksperta, a jednocześnie skutecznie odcina inflacji dostęp do naszych pieniędzy.
- Liczby nie kłamią: w ciągu zaledwie dekady niewidzialna ręka inflacji ukradła z naszych portfeli aż 56 proc. realnej wartości pieniądza – mówi ekspert. Dlatego ten, kto nie inwestuje, płaci frycowe za naiwność.
Marcin Iwuć to przedsiębiorca, finansista z tytułem CFA i wieloletnim doświadczeniem, ale przede wszystkim – człowiek z misją. Postanowił uzbroić miliony Polaków w wiedzę i narzędzia, które skutecznie pomogą im zadbać o własne finanse – tak, by mogli się bogacić i realizować swoje pasje. Konsekwentnie realizuje ten cel poprzez blog, podcast i swój kanał na YouTube.
Ekspert, który będzie gościem Kongresu Zero 2026, jest autorem bestsellerowych książek: „Jak zadbać o własne finanse” i „Finansowa Forteca”. Stworzył też społeczność FinCrafters – grupę ludzi, którzy wspólnie dbają o własne finanse, uczą się inwestować i wspierają na drodze do finansowego bezpieczeństwa. W rozmowie z Zero.pl podaje kilka recept na to, jak uchronić swoje pieniądze przed największym złodziejem, działającym niepostrzeżenie i w „białych rękawiczkach” – inflacją.
Katarzyna Dybińska, Zero.pl: Wielu Polaków chciałoby inwestować, ale nie wiedzą, jak zacząć. A zatem – od czego zacząć?
Marcin Iwuć, ekonomista z międzynarodowym tytułem CFA, założyciel bloga i kanału Finanse Bardzo Osobiste: Przede wszystkim od zrozumienia, że trzymanie 100 proc. oszczędności w gotówce czy na niskooprocentowanych lokatach bankowych oznacza powolną, niewidoczną ale stuprocentowo pewną stratę kapitału. W ciągu zaledwie 10 lat z powodu inflacji gotówka straciła 56 proc. wartości – to więcej niż wynoszą spadki w czasie przeciętnej bessy na rynku akcji.
Dlatego, jeśli nie chcemy tracić odłożonych pieniędzy, musimy inwestować. Dla absolutnego nowicjusza plan minimum to przesiadka z lokat na detaliczne obligacje skarbowe indeksowane inflacją, np. EDO. Te dostępne w czerwcu 2026 r. (EDO0636) przyniosą 5,35 proc. zysku w pierwszym roku, a przez kolejnych 9 lat będą oprocentowanie wg. wzoru inflacja + 2 proc. marży. To na początek. W kolejnym kroku zainteresowałbym się ETF-em naśladującym globalny indeks akcji (np. MSCI ACWII, czy FTSE All World) i akumulującym dywidendy – ale tu już trzeba dobrze zrozumieć ryzyko.
Obligacje, ETF-y – dla wielu osób to jednak brzmi jak czarna magia inwestowania, chociaż ekspert ma wszystkie niuanse tych instrumentów w małym palcu. Ale szlachetne kruszce działają na wyobraźnię nawet niedoświadczonych inwestorów. Zapytam więc: złoto czy srebro?
To prawie jak musieć zdecydować: „miłość czy pieniądze”? To fałszywa alternatywa, bo można mieć w życiu jedno i drugie. Nikt nie wie, który kruszec przyniesie wyższą stopę zwrotu, bo wpływa na to mnóstwo czynników poza naszą kontrolą.
Świadomy inwestor zdaje sobie sprawę, że nie musi przewidywać przyszłości. Rozumie, że w długim terminie akcje, obligacje, złoto, nieruchomości, itp. przynoszą wyższe stopy zwrotu od tracącej na wartości gotówki. Dlatego zamienia papierowe pieniądze na kolekcję różnych aktywów, budując portfel. Taki portfel pozwala zarabiać znacznie więcej niż na lokatach, pobijać inflację, a jednocześnie waha się na tyle mało, że możemy spokojnie spać.
Dla przykładu, portfel aktywów mający stanowić zabezpieczenie emerytalne dla mnie i mojej żony składa się w połowie z aktywów finansowych i w połowie z nieruchomości na wynajem. Ta część finansowa składa się w 35 proc. z akcji globalnych, 15 proc. ze złota i 50 proc. z obligacji indeksowanych inflacją. Od 19 września 2020 r. co kwartał publikuję skład i wyniki naszych oszczędności emerytalnych. W tym czasie skumulowana inflacja wyniosła 48,17 proc., a nasze aktywa emerytalne (nieruchomości plus część rynkowa) zarobiły ponad 97 proc. Portfel rynkowy – czyli bez nieruchomości – zarobił ponad 67 proc., tracąc „po drodze” mniej niż 6 proc. w najgorszym momencie. To mam na myśli, mówiąc o skutecznym inwestowaniu i jednoczesnym spokojnym śnie. Każdy kolejny rok będzie oznaczał dalsze pomnażanie tych oszczędności.
A co ze starą, dobrą gotówką? Na początku tegorocznego kryzysu finansowego związanego z wojną na Bliskim Wschodzie znów okazało się, że „cash is king”. Warto mieć trochę dolarów?
Jasne, że warto mieć trochę gotówki. „Cash is king” („gotówka rządzi” – red.) szczególnie w krótkim terminie, gdy ceny aktywów finansowych spadają i można je taniej kupić. Ale „cash is trash” („gotówka jest do niczego – red.) w długim terminie – bo na przestrzeni dekad pieniądz papierowy straci na wartości i to bez względu na walutę.
Gotówka na koncie oszczędnościowym dobrze się sprawdzi jako część naszej finansowej poduszki bezpieczeństwa. Możemy też trzymać 5-10 proc. gotówki w portfelu inwestycyjnym jako „suchy proch” do zrobienia tańszych zakupów w bessie. Ale w długim terminie na pewno nie warto trzymać dużej części majątku w gotówce, tylko w aktywach.
A propos kryzysów, czy da się w ogóle dobrze/trafnie/mądrze inwestować w czasach, kiedy co chwilę nadlatuje „czarny łabędź”? Jak nie pandemia, to wojna w Ukrainie, jak nie wojna w Ukrainie, to na Bliskim Wschodzie... Jak w tym wszystkim nie stracić głowy i pieniędzy?
Inwestuję od 2002 r. i zawsze były jakieś ryzyka i strachy. Wojna w Iraku w 2003 r., potężne wzrosty cen ropy w 2004 r., epidemia ptasiej grypy, huragan Kathrina... Potem przyszedł 2008 r. i upadek Lehman Brothers — największe bankructwo w historii Ameryki. Ledwo to przeszło, a tu kryzys grecki i wszyscy mówią, że strefa euro się rozpadnie. Potem Brexit. Pandemia. Inwazja na Ukrainę i inflacja, jakiej nie widzieliśmy od dekad. Upadki banków w USA w 2023 r., wojny celne Trumpa…
Gdybym czekał na rok bez ryzyka — czekałbym do dziś i nie zarobiłbym ani złotówki, a inflacja pożarłaby moje oszczędności. Zamiast czekać na idealny moment i szukać mitycznej „najlepszej inwestycji” – lepiej zbudować zdywersyfikowany portfel różnych aktywów radzący sobie dobrze w niemal każdym otoczeniu i konsekwentnie odkładać w nim pieniądze.
Co by Pan poradził osobom chcącym dobrze zabezpieczyć swoje finanse na wypadek wojny na terytorium Polski?
Przede wszystkim: bez nerwowych ruchów. Oczywiście nie mam pojęcia, ile wynosi faktyczne prawdopodobieństwo konfliktu, ale załóżmy, że – z racji naszego położenia i sytuacji geopolitycznej – szacuję je na 20 proc. w ciągu najbliższych 10–15 lat. Skoro pokojowi przypisuję 4-krotnie wyższe prawdopodobieństwo (ok. 80 proc.) – to nie likwiduję IKE ani IKZE, nie sprzedaję w pośpiechu nieruchomości w Polsce, nie kupuję złota za wszystkie oszczędności itp.
Zabezpieczenie dla mojej rodziny podzieliłem na dwa filary. Pierwszy z nich to fundusz ewakuacyjny – by żona i córki mogły wyjechać i przeżyć za granicą przez pierwsze tygodnie, zanim podejmą tam pracę. Ten fundusz to: równowartość ok. 20 tys. zł w gotówce, w większości w twardych walutach (euro, dolar, frank szwajcarski), konto w banku w Europie Zachodniej z dodatkowymi środkami na 3 miesiące życia i kartą do wypłacania gotówki – i wreszcie niewielka ilość złota fizycznego.
Drugi filar to aktywa, które przetrwają i sprawią, że nie trzeba będzie startować po wojnie od zera. W oparciu o analizę przeszłych konfliktów – w scenariuszu wojny na teranie Polski spodziewam się spadku wartości złotego, spadku cen polskich obligacji rynkowych i polskich akcji, wzrostu cen twardych walut i złota. Stąd: konto u zagranicznego brokera i ETF-y na akcje globalne, trochę ziemi za granicą i złoto.
Nie kupujcie garaży z PRL-u. Ich ceny to żart jak z „Familiady”
Po pierwsze, bardzo liczę, że to zabezpieczenie nigdy się nie przyda. Po drugie – nie mam oczywiście najmniejszej gwarancji, że to w ogóle zadziała – bo wojny to konfiskaty, kontrola przepływu kapitału, zamrażanie aktywów itp. Takie zabezpieczenie daje mi jednak spokój psychiczny i chyba to jest jego największa wartość.
Kongres Zero 2026
Już w najbliższą sobotę, 27 czerwca organizujemy drugą edycję Kongresu Zero!
Przed nami dzień pełen inspirujących rozmów, mocnych opinii i spotkań z ludźmi, którzy na co dzień kształtują świat kultury, sportu, biznesu, mediów i internetu. Na scenie spotkają się osobowości z zupełnie różnych środowisk, od kina i muzyki, przez wielki biznes i finanse, aż po sport i media. Będą lekkie i pełne humoru rozmowy, ale też ważne debaty o gospodarce, społeczeństwie i współczesnym świecie.
Będziecie mogli zobaczyć na żywo między innymi:
- Krzysztofa Stanowskiego,
- Roberta Mazurka,
- Quebonafide,
- Michała Wiśniewskiego,
- Izę Krzan,
- Tomasza Kota,
- Grzegorza Krychowiaka,
- Tomasza Kammela,
- Krzysztofa Gonciarza,
- Marcina Iwucia,
- Roberta Górskiego,
- Piotra Latałę,
- Gen. Rajmunda Andrzejczaka,
- Czesława Michniewicza.
Kongres Zero to moment, żeby spotkać się z nami na żywo, a nie przez ekran. Na miejscu będzie cała redakcja Kanału Zero, więc będzie przestrzeń, żeby pogadać, zadać pytania podczas Q&A i złapać się bezpośrednio na Meet & Greet!
Agendę wydarzenia znajdziecie TUTAJ.
Jak nie macie jeszcze biletów, to kupicie je na GoingApp.pl. Musicie z nami być!
