Na stacjach w Polsce obserwujemy prawdziwą „premię wojenną”. Ceny paliw znów rosną po wymianie ciosów na linii USA-Iran. – Wszystko zmierza w kierunku, który denerwuje ministra energii – przyznaje w rozmowie z Zero.pl ekspert rynku paliw, pytany o to, na co mają szykować się kierowcy. Czy rząd rozważa przywrócenie programu CPN w obliczu drożyzny? Poznaliśmy stanowisko resortu energii w tej sprawie.

- Eskalacja działań wojennych na Bliskim Wschodzie winduje koszty tankowania w Polsce. Ceny popularnej benzyny Pb 95 przekroczyły barierę 7 zł za litr w wielu punktach sprzedaży w kraju.
- Co czeka nas na stacjach w kolejnych dniach? Ekspert nie ma dobrych wieści. – Niestety, kierowcy płacą tzw. wojenną premię za ryzyko – mówi Zero.pl Rafał Zywert, dyrektor działu prognoz i analiz w firmie Reflex, która monitoruje rynek paliw.
- Czy w obecnej sytuacji resort energii rozważa powrót do programu CPN? – Od początku deklarowaliśmy, że osłony mają charakter chwilowy – słyszymy w Ministerstwie Energii. Ale to nie znaczy, że rząd całkowicie wyklucza interwencję na rynku paliw.
Z końcem czerwca w Polsce przestał obowiązywać rządowy program CPN („Ceny Paliwa Niżej”). W efekcie wygasły regulacje zapewniające niższy VAT na benzynę i diesla, zniesione zostały też limity cenowe na stacjach. Wcześniej, bo w połowie czerwca, przestała obowiązywać obniżona akcyza na wspomniane paliwa.
Upały i burze uderzą w Polskę. IMGW ostrzega kilka województw
Wzrost napięcia na Bliskim Wschodzie wpływa na ceny paliw
Rząd zdecydował się na likwidację tarczy osłonowej, bo pod koniec czerwca wiele wskazywało na to, że sytuacja na Bliskim Wschodzie się uspokaja. Ale od kilku dni konflikt między USA a Iranem przybiera na sile. Od minionej soboty Amerykanie bombardują cele w Iranie (w tym centra dowodzenia, stanowiska obrony przeciwlotniczej czy obiekty nadzoru wybrzeża), a Teheran odpowiada atakami rakietowymi. Prezydent Stanów Zjednoczonych Donald Trump zapowiada, że działania zbrojne będą kontynuowane, dopóki Iran nie zawrze porozumienia.
Niestabilna sytuacja geopolityczna przekłada się na ceny ropy. W wyniku ostatniej eskalacji, w szczytowym momencie, oscylowały one wokół poziomu 87,5 dol. za baryłkę (mowa o cenie ropy Brent). W czwartek surowiec tanieje – baryłka Brent ok. 10:30 czasu polskiego kosztowała ok. 84,5 dol. Konsumenci wlewający paliwo do baku na własnym portfelu odczuwają to, jak bardzo rozedrgany jest rynek.
Kierowcy płacą „wojenną premię” w cenach paliw
– Niestety, kierowcy płacą tzw. wojenną premię za ryzyko – mówi portalowi Zero.pl Rafał Zywert, dyrektor działu prognoz i analiz w firmie Reflex.
– Wszystko zmierza w kierunku, który denerwuje ministra energii – przyznaje nasz rozmówca. – Na pierwszą połowę przyszłego tygodnia przewidujemy, że średnie ceny na stacjach w Polsce sięgną poziomu 7,20-7,30 zł za litr benzyny Pb 95 i 7,88 zł za litr diesla.
Jak wskazuje, w porównaniu z początkiem lipca to wzrost o odpowiednio ok. 40 gr i 90 gr na litrze.
Ekspert zastrzega, że w punktach sprzedaży będą widoczne dysproporcje cenowe, które zależą od strategii zakupowej poszczególnych stacji. – Niektóre stacje kupują paliwa nawet dwa razy dziennie i tam bardzo szybko uwidacznia się wpływ sytuacji rynkowej – tłumaczy. – Inne stacje, głównie te mniejsze, zaopatrują się w paliwo raz w tygodniu. Tam ceny mogą być niższe.
Według Rafała Zywerta rynek liczy obecnie na to, że USA i Iran po okresie wzrostu napięcia zasiądą do stołu negocjacyjnego. Inwestorzy zdają się nie wierzyć przy tym w zapowiedzi Donalda Trumpa, że Amerykanie będą niszczyć irańskie mosty i elektrownie. – Raczej panuje przekonanie, że Trump powie, że Iran po tej serii ataków chce rozmawiać, a on się na te negocjacje zgodzi.
Obecny konflikt na Bliskim Wschodzie zaskakiwał już jednak wieloma zwrotami akcji, które obracały wniwecz prognozy. Rozmówca Zero.pl podkreśla, że w obliczu tej zmienności trudno o przewidywania wykraczające poza horyzont tygodnia, może dwóch.
Czy program CPN wróci? ME stawia sprawę jasno
Jak na obecną sytuację rynkową zapatruje się rząd? Zapytaliśmy w resorcie energii, czy rozważany jest powrót do pakietu CPN – chociażby z uwagi na fakt, że trwają wakacje i Polacy tankują więcej niż zwykle w związku z letnimi wyjazdami.
– Na razie nie ma takich planów – mówi nam rzecznik Ministerstwa Energii, Grzegorz Łaguna.
– Od początku deklarowaliśmy, że osłony mają charakter chwilowy – dodaje. – Zostały wprowadzone na czas największego w historii globalnego kryzysu cen paliw.
Rafał Zywert z firmy Reflex potwierdza, że do szczytów z początku marca jeszcze daleko. – Kiedy rząd wprowadzał pakiet CPN, diesel na stacjach kosztował 8,75 zł za litr, a benzyna Pb 95 – 7,16 zł za litr – zauważa.
Jednocześnie w ME zapewniają nas, że sytuacja w zakresie cen na stacjach paliw jest na bieżąco monitorowana, podobnie jak rozwój wypadków na Bliskim Wschodzie. – Minister energii nie wyklucza podjęcia działań w tej sprawie – mówi rzecznik resortu. – Decydujące jest to, czy sytuacja będzie eskalowała i jaka będzie skala tej eskalacji.
„Zełenski strzelił sobie w kolano”. Kluczowy minister odchodzi z rządu
Zaznaczmy w tym miejscu, że we wtorek na antenie Radia Dla Ciebie szef ME, minister Miłosz Motyka, mówił: – Sprawa żadnego programu osłonowego nie jest zamknięta, bo gdyby doszło do radykalnej eskalacji, to myślę, że rekomendowalibyśmy powrót do działań osłonowych, ale na dzisiaj myślę – też wskazują na to analitycy – za wcześnie byłoby, ze względu na dynamikę sytuacji na Bliskim Wschodzie.
Koszt funkcjonowania pakietu CPN dla budżetu państwa wyniósł ok. 4,7 mld zł.
