Maj przyniósł imponujący wzrost nowych zamówień w polskim przemyśle. Ekonomiści wskazują, że dźwignią tego wzrostu były krajowe zamówienia wojskowe. „Sprawca” jest jeden – unijny program pożyczek SAFE i kontrakty zawarte w jego ramach. – Bilans skorzystania z pożyczek SAFE przez Polskę jest zdecydowanie dodatni – mówi Zero.pl Piotr Bujak, główny ekonomista PKO BP.

- Program SAFE spowodował gigantyczny wzrost nowych zamówień w polskim przemyśle – wskazują ekonomiści.
- Pod koniec maja rząd zawarł z firmami z krajowego sektora zbrojeniowego kontrakty o wartości około 120 mld zł na zakup sprzętu na potrzeby wojska polskiego.
- Jednocześnie przez Polskę przetaczała się dyskusja o opłacalności SAFE, zwłaszcza w kontekście informacji o rosnących kosztach pożyczania przez Komisję Europejską. – Bilans skorzystania z pożyczek SAFE przez Polskę jest zdecydowanie dodatni – mówi Zero.pl ekonomista.
Nowe zamówienia w przemyśle w maju 2026 r. wzrosły o 143,3 proc. w ujęciu rok do roku – podał Główny Urząd Statystyczny (GUS). Dla porównania, w kwietniu dynamika wzrostu nowych zamówień wyniosła 1,7 proc. w ujęciu rocznym.
Odbudowa Ukrainy po wojnie. Polska będzie rozdawać karty, czy tylko podawać kawę?
Nowe zamówienia w przemyśle dosłownie wystrzeliły
Równie imponująco przedstawia się wynik w ujęciu miesiąc do miesiąca: zamówienia w maju skoczyły o 135,1 proc., po spadku o 11,5 proc. miesiąc wcześniej.
Nowe zamówienia to barometr przemysłu – pozwalają oszacować, ile fabryki wyprodukują w najbliższej przyszłości.
Według ekonomistów PKO BP ten skok to zasługa zamówień krajowych, a powód może być tylko jeden: program pożyczek na obronność SAFE. „Skala wzrostu zamówień ogółem jest bezprecedensowa i odzwierciedla wpływ zamówień wojskowych w ramach programu SAFE, które zostały skierowane do krajowego przemysłu” – piszą w raporcie.
Militarny boom miał miejsce pod koniec maja. Rząd podpisał wtedy kontrakty z firmami z polskiego sektora obronnego na kwotę 120 mld zł. Niemal połowa zakontraktowanej kwoty zasili konto Huty Stalowa Wola, która w ramach tego gigantycznego zlecenia wyprodukuje i dostarczy wojsku między innymi 146 bojowych wozów piechoty Rosomak, 96 armatohaubic Krab oraz 64 samobieżne moździerze.
Zamówienie obejmuje również setkę pojazdów wsparcia, w tym wozy amunicyjne, dowodzenia oraz łączności. Kontraktacja objęła też największą prywatną grupę zbrojeniową w Polsce – Grupę WB. Dostarczy ona polskiej armii m.in. 12 bateryjnych modułów ogniowych bezzałogowych systemów poszukiwawczo-uderzeniowych Gladius, ponad 400 zestawów amunicji krążącej Warmate i 190 zestawów bezzałogowych systemów rozpoznawczych FlyEye.
Pytania o koszt SAFE
Program SAFE (Instrument na rzecz Zwiększenia Bezpieczeństwa Europy) to unijny mechanizm finansowy, w ramach którego państwa członkowskie mogą zaciągać długoterminowe pożyczki na cele związane z obronnością. Środki dostępne w programie pochodzą z emisji obligacji na rynkach kapitałowych – dług ten emituje bezpośrednio Komisja Europejska.
Pod koniec maja KE poinformowała, że średni koszt zaciągania przez nią zobowiązań na rynku w drugim półroczu br. to 3,32 proc. Wcześniej z kręgów rządowych płynęły informacje, że oprocentowanie pożyczek w ramach SAFE wyniesie ok. 3,17 proc. Ta zmiana to efekt wzrostu oczekiwań na podwyżki stóp procentowych przez banki centralne, w tym przez Europejski Bank Centralny (w związku z konfliktem na Bliskim Wschodzie, który podbił inflację w UE). Te oczekiwania podbijają z kolei stawki stóp rynkowych.
EBC faktycznie zaostrzył kurs w polityce pieniężnej – i 11 czerwca podniósł stopy procentowe o 25 punktów bazowych. To może rodzić obawy o dalszy wzrost kosztu zaciągania pożyczek przez Brukselę i sumy, jaką będzie musiała spłacić Polska. Dyskusja o tym, czy SAFE się „opłaca”, toczy się zresztą już od wielu miesięcy.
– W naszej ocenie bilans skorzystania z pożyczek SAFE przez Polskę jest zdecydowanie dodatni – mówi Zero.pl Piotr Bujak, główny ekonomista PKO BP. – Jest mało prawdopodobne, aby ostatecznie koszt finansowania w ramach tego programu był wyższy niż finansowanie się na rynku długu przez rząd polski, ten czy następny.
Nasz rozmówca wskazuje, że inwestorzy kupujący polskie obligacje oczekują wyższej premii za ryzyko. Powodem jest kondycja finansowa państwa polskiego.
– Nasze finanse publiczne są pod presją wielu wydatków – wydatków stałych, socjalnych, na zbrojenia, na transformację energetyczną, na projekty infrastrukturalne – mówi Piotr Bujak. – Mamy największy deficyt fiskalny w Europie i bardzo duże potrzeby pożyczkowe, a nierównowaga w finansach publicznych sprawia, że inwestorzy chcą większej premii za inwestowanie w nasze obligacje. Przez to pożyczamy drożej.
– Mając stabilne źródło finansowania w postaci SAFE nie musimy wychodzić na rynek z kolejnymi emisjami obligacji i jesteśmy mniej zależni od kaprysów globalnego kapitału – podkreśla główny ekonomista PKO BP. – Dziś jest w miarę spokojnie, ale kiedy przyjdzie jakaś geopolityczna burza, rentowności obligacji państw takich jak Polska mogą pójść mocno w górę i koszty pożyczania jeszcze nam wzrosną. Można śmiało przyjmować, że finansowanie w ramach SAFE daje nam w horyzoncie trwania tego programu – czyli 45 lat – znacznie niższy koszt i większą stabilność niż warunki, jakie dyktowałby Polsce rynek.
Zauważa ponadto, że finansowanie obronności z mechanizmu SAFE odciąża zdolność kredytową państwa.
– Dzięki temu, że pieniądze na obronność mamy z mechanizmu SAFE, zyskujemy więcej przestrzeni na zaciąganie pożyczek na inne cele, takie jak Port Polska czy energetyka jądrowa, dzięki którym będziemy niezależni od ropy z Bliskiego Wschodu czy gazu z Rosji – mówi Piotr Bujak.
Rząd szuka pieniędzy, zajrzy do kieszeni podatników. „Kondycja budżetu jest zła”
Polska ma do dyspozycji łącznie 43,7 mld euro (ponad 180 mld zł) z programu SAFE i jest jego największym beneficjentem.
