Publiczna chłosta i upokarzające prace dla chuliganów, kara dożywocia za korupcję dla urzędników państwowych oraz utworzenie „Gazety Rządowej”. To plan Romana Giertycha na pierwsze 100 dni rządów narodowców. Panie Romanie, czy to aktualne?

- W 1989 r. Roman Giertych reaktywował Młodzież Wszechpolską, skrajnie prawicową, nacjonalistyczną i eurosceptyczną organizację.
- – Dziś naszym zadaniem jest odtworzenie Ruchu Narodowego jako organizacji powszechnej – marzył wówczas Roman Giertych.
- W książce „Lot Orła” przedstawił plan na pierwsze 100 dni rządów narodowców. Jednym z postulatów było wprowadzenie kary publicznej chłosty.
Jest 11 listopada 1998 r., 27-letni Roman Giertych wyrusza z dziedzińca na Wawelu w manifestacji zorganizowanej przez Młodzież Wszechpolską. Obok niego pół tysiąca młodych osób. Gdy wkraczają na krakowski Rynek, zaczynają skandować: „Wielka Polska!”, „Wielka Polska!”.
„Potężne hasło rozległo się wśród pradawnych kamienic. Przechodnie i turyści spoglądali na idących trochę jak na obudzonych śpiących rycerzy, którzy wyszli z gór” – wspomina Roman Giertych. Chwilę później kolejne hasło. Młodzież skanduje: „Wiel-ka Pol-ska - Ka-to-li-cka!”.
„W mieście życie toczyło się jak gdyby nigdy nic. Miałem wrażenie, że tłumy przechodzące przez krakowski rynek nie zdają sobie sprawy z tego, że pod pozorem coraz bardziej liberalnych zmian w Polsce, narasta jednak coraz silniejszy nurt całkiem odmienny od panującej poprawności politycznej” – zwraca uwagę polityk.
Twierdzi, że tych kilkuset osób maszerujących po starych brukach Krakowa będzie stanowić „awangardę, która przyniesie Polsce odmienną rzeczywistość w rozpoczynającym się XXI wieku”. Młodzież Wszechpolska rośnie w siłę.
Zadanie: Odtworzenie Ruchu Narodowego
Reaktywacja Młodzieży Wszechpolskiej nastąpiła 9 lat wcześniej, a stał za nią obecny polityk Koalicji Obywatelskiej – Roman Giertych. Wówczas był studentem historii na Uniwersytecie im. Adama Mickiewicza w Poznaniu. Od wakacji 1989 r. jeździł po kraju i zakładał pierwsze komórki organizacyjne Młodzieży Wszechpolskiej.
Formalna reaktywacja nastąpiła 2 grudnia 1989 r. na zjeździe założycielskim w Poznaniu. „Pragniemy nawiązać do tradycji przedwojennej organizacji o tej samej nazwie, jak i Ruchu Narodowego, a zwłaszcza dorobku myśli politycznej Romana Dmowskiego” – pada w oświadczeniu MW.
Przedwojenne losy MW sięgają 1922 r. W marcu honorowym prezesem organizacji został Roman Dmowski. Wtedy też przyjęto Deklarację Ideową. „Na uczelniach młodzież narodowa postulowała oddzielenie studentów Żydów od studentów Polaków, oraz wprowadzenie zasady numerus clausus dla studentów żydowskich. Zasada ta polegała na tym, by liczebność studentów żydowskich była proporcjonalna do odsetka ludności żydowskiej. (...) Ta, jak i podobne inicjatywy akademików z MW, były zwróceniem uwagi szerokiej opinii publicznej na trudności polskiej młodzieży robotniczej i chłopskiej z dostaniem się na studia wyższe” – czytamy o początkach organizacji w książce Romana Giertycha „Możemy wygrać Polskę”.
Reaktywowana Młodzież Wszechpolska przedstawiła cztery zasady programowe. To moralność (etyka katolicka obowiązuje w życiu prywatnym i publicznym), gospodarka (oparcie na powszechnej własności prywatnej oraz powstrzymywanie wykupu majątku narodowego przez obcy kapitał), polityka wewnętrzna (Polska rządzona przez Polaków zgodnie z piastowskimi tradycjami zakorzenionymi w cywilizacji łacińskiej i Kościele rzymskokatolickim oraz odcięcie się od tradycji lewicowych), a także polityka zagraniczna (przeciwstawianie się stale obecnemu i aktualnemu zagrożeniu ze strony Niemiec).
„Dziś naszym zadaniem jest odtworzenie Ruchu Narodowego jako organizacji powszechnej. Nie możemy zadowolić się strukturami w powiatach – naszym celem jest zbudowanie organizacji, która dotarłaby do każdej gminy. Dopiero odrodzenie SN (Stronnictwo Narodowe – red.) i MW na poziomie każdej gminy da siłę potrzebną do rzeczywistego odbudowania państwa. Ruch Narodowy jest nadzieją dla Polski” – grzmiał Roman Giertych w 2000 r.
Definicja człowieka i kara chłosty
Wizję rządów narodowców Roman Giertych przedstawił w książce „Kontrrewolucja młodych” z charakterystyczną okładką, na której miecz wbija się we flagę Unii Europejskiej. To w niej pisał o UE jako o spisku masonerii i Niemców, któremu Polska powinna się przeciwstawić, odrzucając integrację z Zachodem. To w tej książce postulował też sojusz z Rosją jako gwarantem bezpieczeństwa militarnego.
W kolejnej książce „Lot Orła” Roman Giertych kreśli obraz 100 dni rządu narodowców. Ruch Narodowy – jak wierzy wówczas polityk – odrodził się i powoli zmierza do przejęcia władzy w Polsce.
Zaraz po wygranych wyborach rząd narodowców ma zaostrzyć kary za korupcję. Urzędnikowi, który wziąłby łapówkę, groziłaby kara dożywocia. Za błędy i „niesprawiedliwości w podejmowanych decyzjach” – odpowiedzialność cywilna.
Również na pierwszym posiedzeniu Sejmu Giertych chciałby wprowadzić zmiany w prawie karnym poprzez wpisanie do kodeksu karnego definicji pojęcia „człowiek”. „Człowiekiem jest każdy, kto powstał z połączenia ludzkich komórek męskiej i żeńskiej, od chwili poczęcia do naturalnej śmierci”.
„Zostałyby skreślone zapisy ustawy o łagodnym traktowaniu zabójców dzieci nienarodzonych” – zapowiada Giertych.
To prawdopodobnie byłby dopiero początek zmian. Kilka lat wcześniej na antenie Radia Maryja Roman Giertych postulował wprowadzenie zakazu rozwodów. „Gdyby nie było możliwości rozwodu, wielu małżeństwom żyłoby się lepiej, chociażby dlatego, że nie mieliby innego wyjścia”.
Blady strach padłby też na chuliganów. Giertych w pierwszych 100 dniach rządów narodowców wprowadziłby nowe rodzaje kar. W tym chłostę i upokarzające prace publiczne. „Jestem głęboko przekonany, że gdyby młodocianego sprawcę chuligańskiego wybryku skazać na sprzątanie przez rok publicznych szalet w jego rodzinnym mieście, to skutki resocjalizacyjne byłyby o wiele lepsze niż praca wielu psychologów w ośrodku poprawczym” – uważa Giertych.
I dodaje: „To samo dotyczy publicznej chłosty, która wykonywana w środowisku skazanego, stanowiłaby oprócz ukarania i upokorzenia sprawcy również znaczące memento dla jego rówieśników (...) Publiczne lanie, nawet jeżeli nie byłoby ciężkie, to skutecznie obaliłoby pozycję chuligana wśród rówieśników”.
Giertych jest świadomy, że wprowadzenie kary chłosty spotkałoby się z “żarliwym sprzeciwem różnych samozwańczych obrońców praw człowieka”, ale jego zdaniem, państwo powinno skupić się na obronie uczciwych obywateli, a nie chuliganów i przestępców.
Przy okazji Roman Giertych prezentuje pomysł na wyplenienie korupcji wśród policjantów. „Do zlikwidowania korupcji w drogówce wystarczyłoby, gdyby wysłać parę cywilnych patroli na drogi, które po przekroczeniu prędkości zostałyby złapane przez Policję i wręczyłyby łapówkę”. Proste.
Narodowy solidaryzm w gospodarce i mniej urzędników
Giertych zastrzega, że nie jest ekonomistą i jego propozycje ekonomiczne mogą być „obciążone pewnymi błędami”, proponuje jednak „narodowy solidaryzm gospodarczy”. Państwo powinno wspierać obywateli w oparciu o katolicką naukę społeczną – postuluje Giertych. „Liberalizm przedkłada zasady wolności gospodarczej i wolnego handlu nad potrzeby człowieka” – stwierdza.
Prezentuje też swój pomysł na wsparcie budżetu państwa. Pisze, że pieniądze w Polsce są, tylko trzeba po nie sięgnąć. Już w pierwszym tygodniu rządów Giertych ograniczyłby liczbę urzędników. Zlikwidowałby też sporo urzędów. Nie byłoby kilku, które przetrwały do dziś, jak Państwowy Fundusz Rehabilitacji Osób Niepełnosprawnych czy Agencja Rozwoju Przemysłu. Zlikwidowałby również kilka ministerstw, w tym pracy oraz zdrowia.
Zaoszczędzone pieniądze poszłyby m.in. na wojsko. Giertych proponuje utworzenie lokalnych oddziałów Obrony Terytorialnej. „Polska armia powinna liczyć w przypadku zagrożenia tylu żołnierzy, ilu jest w naszym kraju mężczyzn. Ponadto wojsko polskie winno być w stanie zaatakować bronią chemiczną każdy cel na terenie Rosji czy Niemiec, a polskie lotnictwo i obrona przeciwlotnicza winna być w stanie zniszczyć każdy atak lotniczy na kraj. Wówczas nikt nie odważy się nas zaatakować, gdyż atak na Polskę rozbije się o obronę terytorialną, atak lotniczy rozbije się o polskich pilotów, a groźba ataku atomowego nie będzie wchodziła w grę, gdyż broń chemiczna skutecznie będzie odstraszała wszelkie takie próby” – opisuje Giertych.
Nowa gazeta i referendum ws. supermarketów
Zmiany dotknęłyby również media, handel i rolnictwo. „W telewizji winno być całkowicie zakazane pokazywanie scen okrutnych mordów, gwałtów, tortur oraz seksu”. Giertych nie precyzuje, czy zakaz obejmowałby również filmy, w których takie sceny się pojawiają.
Giertych ograniczyłby też udział podmiotów obcych w wydawnictwach. Ten mógłby wynosić maksymalnie 25 proc., a w przypadku województw przygranicznych – 10 proc. Przypomnijmy, że granicę z obcym państwem posiada w Polsce aż 10 z wszystkich 16 województw.
Politykowi Ruchu Narodowego marzyła się również rządowa gazeta, która publikowałaby oficjalne stanowiska rządu. „Członkowie rządu mieliby obowiązek udzielania informacji wszystkim mediom po równo, ale nigdy Gazeta Rządowa nie mogłaby uzyskać informacji później niż inne. Dzisiejsza sytuacja, w której członkowie rządu związani z Unią Wolności przekazują najpierw informacje »Gazecie Wyborczej« powoduje, że gazeta ma najszybsze informacje i stąd też największą popularność” – zauważa Giertych.
W handlu Roman Giertych stawia na małe sklepy. Proponuje, by każdorazowo na wybudowanie supermarketu musiała wyrazić zgodę miejscowa ludność. W lokalnym referendum większością ⅔ głosów.
W rolnictwie z kolei polityk proponuje rozwój wsi na niektórych obszarach poprzez ich kolonizację. Głównie chodzi o województwa zachodnie. Jedną grupę mieliby stanowić Polacy z Kazachstanu. Drugą bezrobotni robotnicy, „szczególnie ze Śląska”.
Jest jeszcze jeden pomysł – zatrzymanie urbanizacji. Ta – jak twierdzi Giertych – jest „wymysłem chorego XX wieku”. „Rozwój wsi wokół dużych miast stałby się faktem, gdyby w promieniu 80 kilometrów każdy mógł dojechać w ciągu godziny do centrum miasta. Niestety przy obecnym stanie rozwoju cywilizacyjnego rezydowanie na wsi, szczególnie dla osób, które nie znają się na rolnictwie, może być utrudnieniem. (...) Gdyby wszystkie większe miasta miały wokół siebie w promieniu 80 kilometrów rozwiniętą wieś, to prawie cała Polska miałaby rozwinięte tereny wiejskie”.
Nowa unia, od morza do morza
W polityce zagranicznej, poza wspomnianą współpracą z Rosją i dystansem wobec Unii Europejskiej, Roman Giertych postuluje nowy twór – Międzymorze, czyli organizację państw Europy Środkowej pod kierunkiem Polski.
„Czas wreszcie, aby Europa Środkowa zintegrowała się i stała się podmiotem, a nie przedmiotem stosunków międzynarodowych. Integracja w tym obszarze winna być oparta o zasady poszanowania tożsamości narodowej każdego narodu. Nie można doprowadzić do sytuacji znanej z Unii Europejskiej, w której wolność narodów jest systematycznie gwałcona” – zastrzega Giertych.
Lider narodowców odpowiada od razu na pytanie, co z suwerennością. Przypomina, że niewiele państw na świecie, poza USA i Chinami, jest całkowicie suwerennych i kraje muszą wchodzić w układy. „Pytanie jest tylko następujące, czy wolimy należeć do układu Unii Europejskiej, gdzie będziemy pionkiem w grze, czy chcemy sami stworzyć pewien układ zintegrowanych państw, w którym będziemy znaczącym partnerem i jednym z głównych rozgrywających”.
Roman Giertych swoją wyliczankę zadań dla rządu narodowców kończy stwierdzeniem, że przez 100 dni nie uda się doprowadzić do całkowitej przebudowy państwa, ale w ciągu tych 14 tygodni „usunie się największe bezsensy i wprowadzi kraj na drogę systematycznego rozwoju”.


