Reklama
Reklama

Sakiewicz rośnie za bardzo? To od dawna „obawa Kaczyńskiego”

W Prawie i Sprawiedliwości narasta obawa, że środowisko skupione wokół Republiki zdobywa coraz większy wpływ na prawicową scenę polityczną. Politycy partii Jarosława Kaczyńskiego coraz częściej mówią o ryzyku politycznego szantażu i budowy własnego zaplecza przez Tomasza Sakiewicza.

Jarosław Kaczyński, Tomasz Sakiewicz
Sakiewicz rośnie za bardzo? To od dawna „obawa Kaczyńskiego” (fot. Paweł Supernak / PAP)
  • Newsweek donosi, że w PiS pojawiają się obawy, że środowisko TV Republiki może w przyszłości stworzyć własny projekt polityczny.
  • Politycy partii uważają, że Tomasz Sakiewicz buduje niezależne zaplecze medialne i organizacyjne.
  • Coraz częściej mówi się o naciskach dotyczących miejsc na listach wyborczych dla ludzi związanych z Republiką.

W ostatnich tygodniach Telewizja Republika dużą część swojej anteny poświęcała sprawom dotyczącym własnego środowiska i swoich dziennikarzy – pisze w Newsweeku Dominika Długosz.

Łatwogang jedzie przez Polskę dla Maksia. Relacja NA ŻYWO

Wśród polityków PiS wywołało to niepokój. W partii coraz częściej słychać głosy, że znaczenie stacji oraz jej szefa zaczyna wykraczać poza zwykłe relacje między mediami a ugrupowaniem politycznym.

Reklama
Reklama

Według rozmówców związanych z PiS, Tomasz Sakiewicz od dawna buduje wpływy, które mogą w przyszłości przełożyć się na realną siłę polityczną. Chodzi nie tylko o samą telewizję, ale również o rozbudowaną sieć organizacji, fundacji i klubów sympatyków rozsianych po całym kraju.

– My już mamy doświadczenie z szefami telewizji, którzy chcieli nam partię ustawiać – przyznaje rozmówca z PiS. – Zwłaszcza z takim z Torunia. Za dobrze się to nie kończyło nigdy – dodał.

W partii pojawiły się też spekulacje dotyczące nowo powołanego Stowarzyszenia Przyjaciół Republiki. Niektórzy politycy traktują ten ruch jako potencjalny pierwszy krok do stworzenia nowego projektu politycznego.

Reklama
Reklama

Kaczyński ma obawiać się utraty kontroli

Wśród działaczy PiS od dawna funkcjonuje przekonanie, że Jarosław Kaczyński nie chce dopuścić do sytuacji, w której jakiekolwiek środowisko medialne zyska zbyt dużą niezależność wobec partii. Zdaniem polityków ugrupowania, prezes PiS szczególnie ceni lojalność i źle reaguje na próby politycznego usamodzielniania się sojuszników.

Czytaj także: W Polsce śmierdzi. Ministerstwo nadal pracuje nad przepisami

– Przewaga Jacka Kurskiego nad Sakiewką jest taka, że Jacek jest zawsze lojalny wobec prezesa. Nawet jak nie jest lojalny wobec partii, to jest lojalny wobec prezesa i nigdy nie zrobiłby niczego, żeby prezesa zmartwić. Takiej telewizji z takim prezesem prezes chce i potrzebuje, a nie takiej, która ma swoje własne ambicje i swoje własne koncepcje. — tłumaczą rozmówcy Newsweeka.

Reklama
Reklama

Dlatego część działaczy przypomina wcześniejsze napięcia między partią a wpływowymi środowiskami medialnymi po prawej stronie sceny politycznej. W PiS panuje przekonanie, że historia pokazuje, iż zbyt silni partnerzy medialni prędzej czy później próbują wpływać na decyzje kadrowe i strategię ugrupowania.

Program telewizji ZERO: Tutaj sprawdź, co dziś w ramówce kanału 

Politycy zwracają uwagę, że środowisko Republiki dysponuje dziś wyjątkowo szerokim zapleczem: telewizją, portalami, organizacjami społecznymi oraz strukturami klubów działających w wielu miastach.

Coraz częściej mówi się o miejscach na listach

Największy niepokój w PiS budzi jednak możliwość politycznych żądań ze strony ludzi związanych z Republiką. W partii pojawiają się scenariusze, według których środowisko Sakiewicza mogłoby wykorzystać swoją medialną siłę do negocjowania wpływu na listy wyborcze.

Reklama
Reklama

Niektórzy politycy obawiają się sytuacji, w której Republika zechce stworzyć własną partię, a następnie zaproponuje wycofanie się z tego pomysłu w zamian za miejsca dla swoich ludzi w Sejmie.

Strach przed rozbiciem prawicy

W PiS panuje przekonanie, że największym zagrożeniem dla partii jest rozdrobnienie prawej strony sceny politycznej. Politycy przypominają, że każdy nowy projekt odbiera głosy temu samemu elektoratowi i osłabia szanse na zwycięstwo wyborcze.

Dlatego wielu działaczy uważa, że kierownictwo partii może zostać zmuszone do kompromisu ze środowiskiem Republiki — nawet jeśli wewnętrznie budzi ono duży opór i nieufność.

Dziś – jak mówią sami politycy – coraz częściej wygląda na to, że to PiS potrzebuje Republiki bardziej niż Republika PiS.

Źródło: Newsweek.pl
Reklama
Reklama