Dziennikarze i pracownicy techniczni TV Republika od miesięcy skarżą się na opóźnienia w wypłatach. Jeden z nich przyznał anonimowo, że nie otrzymał wynagrodzenia od grudnia. Prezes Tomasz Sakiewicz twierdzi jednak, że stacja płaci nawet szybciej niż inne media.

- Republika zmaga się z opóźnieniami wypłat dla dziennikarzy i pracowników technicznych.
- Stacja mierzy się jednocześnie z bojkotem reklamowym i odmową KRRiT w sprawie rozłożenia koncesji na raty.
- Prezes Tomasz Sakiewicz zapewnia, że sytuacja nie odbiega od standardów branżowych.
Problemy finansowe Republiki to temat, który od dawna krąży w branżowych kuluarach. Jak wynika z informacji serwisu Wirtualnemedia.pl, w ostatnich miesiącach sytuacja wyraźnie się pogorszyła. Pracownicy stacji zaczęli wprost mówić o kryzysie.
„Sytuacja jest krytyczna"
Dziennikarze i obsługa techniczna, którzy rozmawiali z redakcją, nie kryli frustracji. – Nie będę ściemniał, jest dramat. Nie otrzymałem ani złotówki od grudnia i z tego, co wiem, to wielu ludzi jest w takiej sytuacji. Wpłaty ze zbiórek na stację są chyba nieregularne – mówił jeden z pracowników pod koniec marca.
Miesiąc później głos zabrał kolejny dziennikarz stacji. – Sytuacja jest krytyczna, ludzie mają kredyty i nie mogą ich spłacać – stwierdził, dodając, że wiele osób z redakcji rozważa przejście do konkurencyjnej stacji Newsmax Polska.
Prezes Republiki Tomasz Sakiewicz, zapytany o opóźnienia w wypłatach, odrzucił zarzuty. – Patrząc na inne telewizje, to my płacimy nawet szybciej, ale próbuję przyzwyczaić ludzi do tego, że to nie jest typowa firma, w której pierwszego dostaje się pieniądze na rachunek. Są takie media, już nie będę wymieniał nazwy, gdzie po dwóch miesiącach od wystawienia rachunku dostaje się pieniądze. Nie ma w tym nic nadzwyczajnego – powiedział.
Sakiewicz wskazał też na bojkot reklamowy jako jeden z czynników wpływających na kondycję stacji. – Jak rozmawiałem z szefem Newsmaxa, to mówił, że w czasie dominacji liberalnej lewicy w Stanach bojkot reklamowy potrafił dotyczyć nawet 99 proc. rynku. Oni mieli zasięg do 50 mln widzów, a dostawali za reklamy kwoty odpowiadające 0,5 mln odbiorców – zauważył.
Dodatkowym obciążeniem okazała się odmowna decyzja Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji, która nie zgodziła się na rozłożenie rocznej raty za koncesję na raty miesięczne ani na umorzenie odsetek stacji.
Problem nie jest nowy
Trudności finansowe w mediach Sakiewicza mają długą historię – sięgającą czasów, gdy Republika mogła jeszcze liczyć na przychody od spółek Skarbu Państwa za rządów Prawa i Sprawiedliwości.
– W 2018 r. pisałem o tym reportażu. Przyszły do nas dwie pracowniczki Republiki. Mówiły, że idą święta i nie mają z czego tych świąt zrobić. Wiem, że ludzie pisali wtedy pisma do premiera i marszałka Sejmu z prośbą o interwencję. Z tego, co wiem, to teraz nie jest tam lepiej. Oglądalność wcale nie przekłada się na wyniki finansowe, bo trzeba ją jeszcze przekuć – wspominał Bartosz Wieliński z „Gazety Wyborczej".
W sieci wrze po akcji policji u Sakiewicza. „To przekroczenie granicy”
Podobne doświadczenia ma Ryszard Czarnecki, były europoseł PiS i wieloletni szef rady nadzorczej spółki Forum, wydającej „Gazetę Polską Codziennie". – Zostawiłem tam kawałek życia, bo w sumie 13 lat. Bywało różnie. Pamiętam, że uczestniczyłem w spotkaniach z dziennikarzami, bo były problemy z płatnościami. Było nieraz trudno. Były góry, były doliny. Teraz każdy poszedł swoją drogą – powiedział Czarnecki, który obecnie współpracuje z konkurencyjną Fratrią.
Opóźnienia wypłat mają według byłych pracowników przekładać się na wysoką rotację w zespole. – Koń, jaki jest, każdy widzi. Problemy z płatnościami cyklicznie się powtarzają. Może to jakiś sposób na biznes. Jeśli pracownicy nie dostają na czas pensji albo otrzymują ją w ratach, to zaczynają się buntować. Jest zła atmosfera, przychodzą nowi. To jak cypryjski wąż, który zjada swój ogon – ironizował jeden z byłych dziennikarzy stacji.