Media ujawniły w piątek, że prowadzona do niedawna przez posła Konfederacji Przemysława Wiplera firma doradcza Fiverand współpracowała z zatrzymanym w tym tygodniu Marcinem P., twórcą Cinkciarz.pl. – To jest próba wklejenia mnie w tło spraw, z którymi nie mam kompletnie nic do czynienia – mówił w Porannych Rozmowach Zero polityk.

- Dziennikarze śledczy ujawnili powiązania dawnej firmy posła Przemysława Wiplera z Marcinem P. Chodzi o spółkę Fiverand, która świadczyła usługi doradcze.
- Na konto powiązanej z politykiem agencji wpłynęło łącznie 350 tys. zł. Środki te przekazały dwie firmy kontrolowane przez twórcę serwisu Cinkciarz.pl.
- Przemysław Wipler na antenie Kanału Zero odrzucił oskarżenia. Zdaniem posła Konfederacji współpraca miała miejsce po tym, jak zbył on udziały w tym podmiocie.
„Marcin P., założyciel Cinkciarz.pl, został zatrzymany w Stanach Zjednoczonych i czeka go ekstradycja do Polski. Jak dowiaduje się Wirtualna Polska, to kolejny aferzysta z branży finansowej, po Przemysławie Kralu z Zondacrypto, w którego historii pojawia się Przemysław Wipler” – piszą na łamach Money.pl i Wirtualnej Polski Karolina Wysota i Szymon Jadczak.
Dziennikarze wskazują m.in. na fakt, że na konto firmy PR-owej Fiverand, w której do grudnia 2023 r. kluczowym wspólnikiem był Przemysław Wipler, wpłynęło łącznie od dwóch spółek Marcina P. 350 tys. zł. Zwracają także uwagę, że siedziba Fiverand mieściła się w tym samym miejscu, w którym znajduje się biuro poselskie polityka.
Zdaniem posła Konfederacji informacje przekazane przez dziennikarzy są nieprawdziwe. – Pracowała już po tym, jak sprzedałem udziały w tej firmie i jak przestała wynajmować ode mnie biuro. Pan redaktor Jadczak, pisząc tekst na ten temat, działał w złej wierze, bo przesłałem mu informację, że w październiku 2023 r. ta firma przestała wynajmować ode mnie lokal – ocenił w rozmowie w Kanale Zero.
Polityk nie zgadza się także ze stwierdzeniem, że to kolejna jego firma, która pojawia się w kontekście afer finansowych. – Moja była firma. Jest to istotne – podkreślił.
– Podobnie jak do prawników, tak do osób zajmujących się zarządzaniem kryzysowym przychodzą zazwyczaj firmy, które mają, mogą mieć lub nie chcą mieć problemów. Na tym ta praca polega. To tak, jakby powiedzieć do adwokata: ale pan pracował dla nieuczciwych ludzi – wskazał.
– Nigdy nie lobbowałem za podmiotami, których cele mi się nie podobały lub wydawały mi się podejrzane, niezgodne z dobrem i interesem publicznym. To była stała reguła, którą przyjmowałem – zaznaczył.
Wipler odpowiada Bielanowi ws. NCBR
Poseł Konfederacji odniósł się także do zatrzymania w związku z nieprawidłowościami w funkcjonowaniu Narodowego Centrum Badań i Rozwoju Jacka Ż., byłego wiceministra w resorcie funduszy i polityki regionalnej, oraz do rzekomych powiązań między Wiplerem a firmą Chime Networks, do której trafić miały pieniądze z NCBR, a z którą – według europosła Prawa i Sprawiedliwości Adama Bielana – polityk jest powiązany.
– Bielan nakłamał. Nie miałem nigdy wspólnego nic z żadnymi podmiotami, które występowały u jakiekolwiek środki z NCBR. Nigdy nie realizowałem takiego projektu i w takim zakresie nie pracowałem – skomentował.
Zdaniem polityka „to taka sytuacja, w której złodziej woła, żeby łapać złodzieja, bo chce od siebie odsunąć zarzuty”. – To jemu się paliło, więc musiał coś wymyślić, ponieważ tam były nieprawidłowości i nie mam co do tego wątpliwości, a człowiek, który kierował NCBR, był człowiekiem ręcznie wybranym po zaangażowaniu Bielana – wskazał.
– Ja nie wiem, jakie są losy pana ministra Jacka Ż., nie wiem, co z tą sprawą będzie, ale wiem, że on od kilku lat chodził po prokuraturach, do NIK, do ABW, ponieważ mówił, że chce mówić o tym, jakie rzeczy się działy w NCBR – dodał.
Wipler o Zondacrypto i pieniądzach od Krala
Pytany o wspomniane m.in. przez premiera Donalda Tuska rzekome rosyjskie powiązania giełdy kryptowalut Zondacrypto – w której przypadku także przewija się nazwisko Wiplera – poseł Konfederacji stwierdził, że były to jedynie „kłamliwe teorie” szefa rządu.
– Już w chwili obecnej dziennikarze udowodnili, że to jest ewidentne kłamstwo, że za spółką Zonda stali Ruscy. Złożę zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa. Minister Kierwiński ma możliwość wpisania podmiotów związanych z Federacją Rosyjską na listę sankcyjną. Kierwiński nie dopełnił obowiązku – zapowiedział.
Tłumacząc się z wpłat na konto jego fundacji ze strony Przemysława Krala, prezesa Zondy, poseł Konfederacji wskazał, że była to zapłata za „bieżące usługi doradcze dotyczących kwestii wizerunkowych”.
– On się na tamtym etapie zapakował w kupę problemów. Np. zostając sponsorem Polskiego Komitetu Olimpijskiego, wpisał się w wielki spór dotyczący zmian władz i w politykę w kontekście, którego kompletnie nie rozumiałem – wskazał, dodając, że wpłaty na fundację były „w pełni legalne”.