
Tomasz J. został prawomocnie skazany na 30 lat więzienia za zabójstwo proboszcza z Kłobucka ks. Grzegorza Dymka. Sąd Apelacyjny w Katowicach podwyższył wcześniejszą karę 20 lat, uznając ją za zbyt łagodną. Brat duchownego mówił po wyroku, że ksiądz „zmarł śmiercią męczeńską”.
- Tomasz J. planował napad na plebanię i chciał ukraść pieniądze zebrane przez proboszcza podczas kolędy.
- Duchowny został skrępowany i uduszony po owinięciu ust i nosa taśmą.
- Prokuratura domagała się dożywocia, a obrona po prawomocnym wyroku zapowiada rozważenie kasacji do Sądu Najwyższego.
Sąd Apelacyjny w Katowicach zaostrzył karę dla Tomasza J., który w lutym 2025 r. podczas napadu na plebanię zabił ks. Grzegorza Dymka. Zamiast 20 lat więzienia, orzeczonych wcześniej przez sąd w Częstochowie, mężczyzna spędzi za kratami 30 lat.
Sąd podtrzymał ustalenie, że sprawca działał z zamiarem ewentualnym zabójstwa. Jak wskazał sędzia Gwidon Jaworski, Tomasz J. owinął księdzu usta i nos taśmą oraz skrępował mu ręce, godząc się w ten sposób na możliwość jego śmierci. – Jedyną osobą odpowiedzialną za śmierć ks. Dymka jest oskarżony – podkreślił sędzia.
Tomasz J. chciał ukraść pieniądze zebrane przez proboszcza podczas kolędy. W trakcie napadu duchowny był krępowany trytytkami i duszony folią. Przyczyną jego śmierci było uduszenie.
Brat zamordowanego, Andrzej Dymek, podziękował sądowi za wyrok. Jak powiedział, wcześniejszą karę rodzina uważała za zbyt niską. – Mój brat zmarł śmiercią męczeńską – powiedział ze łzami w oczach.
Prokuratura domagała się dożywocia, natomiast obrona przekonywała, że śmierć księdza była nieszczęśliwym wypadkiem podczas planowanego rozboju.
Po prawomocnym wyroku obrońca zapowiedział, że rozważana będzie kasacja do Sądu Najwyższego.
Może zainteresuje Cię także: