Reklama
Reklama

Szef MSZ Iranu: Ali Chamenei żyje, "o ile mi wiadomo"

Szef irańskiej dyplomacji Abbas Aragczi w wywiadzie dla NBC News zapewnił, że najwyższy przywódca Iranu Ali Chamenei żyje. Minister potwierdził, że Teheran przeprowadził ataki na amerykańskie bazy i cele w Izraelu. Przekonywał jednocześnie, że sytuacja w kraju "jest pod kontrolą".

Szef MSZ Iranu: Ali Chamenei żyje "o ile mi wiadomo”
Szef MSZ Iranu: Ali Chamenei żyje "o ile mi wiadomo” (fot. MSZ Iranu / PAP / EPA)
  • Minister spraw zagranicznych Iranu Abbas Aragczi potwierdził w wywiadzie dla NBC News, że najwyższy przywódca Ali Chamenei żyje.
  • Jak przekonywał, wszyscy najważniejsi liderzy są bezpieczni, "o ile mu wiadomo".
  • Szef MSZ dodał, że Iran przeprowadził ataki na amerykańskie bazy i cele w Izraelu. Jak deklarował, były one wyłącznie gestem samoobrony.

– Życie toczy się dalej, wszystko jest pod kontrolą. Amerykanom i Izraelczykom nie udało się osiągnąć swoich celów – przekonywał minister spraw zagranicznych Iranu Abbas Aragczi w wywiadzie dla amerykańskiej telewizji NBC News.

Jak przekazał, Iran zaatakował amerykańskie bazy i cele w Izraelu.

 

Reklama
Reklama

Wszyscy najważniejsi liderzy żyją, "o ile mi wiadomo"

Jak poinformował Aragczi, zdołał się już skontaktować ze swoimi odpowiednikami z krajów Zatoki Perskiej. Zapewnił, że Iran nie ma planów zaatakowania ich. Jak przekonywał, siły zbrojne Iranu koncentrują się na atakowaniu jednostek Stanów Zjednoczonych wyłącznie w geście samoobrony.

Nie możemy po prostu siedzieć i patrzeć, jak nas atakują, nawet jeśli ich bazy znajdują się w zaprzyjaźnionych krajach sąsiednich – tłumaczył.

Potwierdził również, że Iran prawdopodobnie stracił dwóch dowódców.

Pytany przez dziennikarzy prowadzących wywiad, czy najwyższy przywódca Ali Chamenei jest bezpieczny, odpowiedział, że wszyscy najważniejsi liderzy żyją, "o ile mi wiadomo".

Reklama
Reklama

Abbas Aragczi: Miliony ludzi popierają ten tak zwany reżim

Szef irańskiej MSZ przekonywał, że obalenie irańskiego reżimu jest niewykonalnym zadaniem. – Nie można dokonać zmiany reżimu, gdy miliony ludzi popierają ten tak zwany reżim – argumentował. Dodał, że podczas niedawnych obchodów 47. rocznicy islamskiej rewolucji około 30 mln ludzi wyszło na ulice miast Iranu, aby wyrazić poparcie dla Islamskiej Republiki i całego systemu.

W rzeczywistości to czysto propagandowe stwierdzenie. Niezależne media informowały raczej o kilkuset tysiącach uczestników demonstracji, głównie zmobilizowanych przez władze.

Jak przekonywał, przez kilkadziesiąt ostatnich lat Amerykanie bezskutecznie próbowali obalić władze Iranu. – Nie wiem, dlaczego nie rozumieją swoich porażek. Jeśli więc chcą powtórzyć nieudane doświadczenie, nie osiągną lepszego wyniku – ocenił.

Aragczi o śmierci uczniów jednej ze szkół

Abbas Aragczi przyznał, że w kraju panuje panika, co oczywiście ma związek z atakami. – Oczywiście, że tak się dzieje. Ale moje przesłanie do mojego narodu jest takie, że jesteśmy wielkim narodem o wielkiej cywilizacji. Istniejemy od tysięcy lat i wiemy, jak się bronić – mówił w NBC News.

Reklama
Reklama

Aragczi podał również informację o śmierci około 60 uczniów w jednej ze szkół. Na razie informacji tej nie udało nam się potwierdzić w niezależnych źródłach. Podają ją wyłącznie źródła irańskie.

Amerykańsko-irański atak nazwał ingerencją w sprawy wewnętrzne innego kraju. – Prezydent innego kraju, bez względu na to, jak potężny jest, nie ma prawa decydować za obywateli innego kraju, nakazywać im, co mają robić, a czego nie. A właśnie to zrobił (Donald Trump – red.) podczas tych operacji terrorystycznych – mówił Aragczi.

Nie ma komunikacji na linii Iran-Stany Zjednoczone

Szef irańskiego MSZ przyznał, że nie ma teraz żadnej komunikacji ze Stanami Zjednoczonymi. – Ale jeśli Amerykanie chcą z nami rozmawiać, wiedzą, jak się ze mną skontaktować. Z pewnością jesteśmy zainteresowani deeskalacją. To nie jest nasza wojna – deklarował.

Jak przekonywał, to Stany Zjednoczone zdecydowały się na wojnę i to one "muszą za nią zapłacić".

Reklama
Reklama

– Jesteśmy gotowi na deeskalację, ale najpierw należy powstrzymać agresję. Najpierw należy powstrzymać ataki, a wtedy istnieje możliwość rozmów i możemy to rozważyć. Nie obiecuję niczego, ponieważ nasi obywatele są obecnie bardzo rozgniewani – mówił.

Program jądrowy? Zrobimy wszystko, by dowieść, że jest to program cywilny

Abbas Aragczi deklarował, że władze Iranu jasno dały do zrozumienia amerykańskiej delegacji podczas rozmów pokojowych, że są gotowe zrobić wszystko, aby udowodnić, że krajowy program jądrowy ma charakter pokojowy.

– Nie jesteśmy jednak gotowi zrezygnować z naszych praw – zaznaczył. – Nie rezygnujemy z naszych praw, w tym prawa do wzbogacania uranu – podkreślał.

Aragczi przekonywał, że Iran zgodził się na wzbogacanie uranu wyłącznie w oparciu o własne potrzeby, na przykład medyczne. – Możemy zaakceptować rygorystyczne kontrole i monitorowanie przez agencję, a nawet podjąć dodatkowe działania budujące zaufanie, aby zapewnić, jak już powiedziałem, że wszystko pozostanie pokojowe – deklarował.

– Nie wiem, dlaczego Stany Zjednoczone, dlaczego prezydent Trump właśnie przegapili tę okazję. Zapytajcie ministra spraw zagranicznych Omanu, jak blisko byliśmy osiągnięcia porozumienia – podsumował.

Źródła: NBC News, Al-Jazeera
Reklama
Reklama