Władze Międzynarodowej Federacji Samochodowej oraz Formuły 1 bacznie przyglądają się eskalacji na Bliskim Wschodzie. Przez atak na Iran zespoły mają logistyczną trudność z transportem do Australii na pierwszą rundę sezonu. Dodatkowo za sześć tygodni zaplanowane jest Grand Prix Bahrajnu, a jeszcze tydzień później – Grand Prix Arabii Saudyjskiej.

- Po ataku na Iran zespoły Formuły 1 mają problem z przedostaniem się do Australii, gdzie ósmego marca odbędzie się pierwszy wyścig sezonu.
- Władze FIA i F1 monitorują sytuację. W kwietniu zaplanowane są GP Bahrajnu oraz GP Arabii Saudyjskiej.
- Na ten moment nie planuje się odwoływania wyścigów, ale sytuacja w regionie jest niezwykle dynamiczna.
Pierwszy z problemów z kalendarzem nowego sezonu Formuły 1 dotyczy wyścigu w roku, który ma odbyć się dokładnie za tydzień, czyli ósmego marca, w Australii w Melbourne.
Zespoły Formuły 1 mają trudności z dotarciem na miejsce z powodu lotniczego paraliżu komunikacyjnego. Zwyczajowo zespoły z Europy docierają do Australii z przesiadką na Bliskim Wschodzie, co teraz jest niemożliwe.
Według brytyjskiego „The Sun” ok. dwa tysiące pracowników zespołów Formuły 1 musi szukać alternatywnych połączeń, aby dotrzeć na Grand Prix Australii.
Niemniej jednak wyścig w Melbourne nie jest na ten moment zagrożony.
Bardziej kłopotliwa jest sytuacja związana z czwartą i piątą rundą mistrzostw, które mają się odbyć odpowiednio w Bahrajnie 12 kwietnia oraz w Arabii Saudyjskiej 19 kwietnia.
Jak podaje serwis Planet F1, władze FIA oraz F1 monitorują sytuację na Bliskim Wschodzie.
Na ten moment wyścigi mają się odbyć, jak wynika z oświadczenia przekazanego serwisowi, ale sytuacja w tym regionie świata po ataku na Iran jest niezwykle dynamiczna.
Zwłaszcza że irańskie siły w odwecie uderzyły m.in. w Katar oraz Zjednoczone Emiraty Arabskie.
Testy opon skasowane
Sytuacja na Bliskim Wschodzie de facto już wpłynęła na Formułę 1. W ten weekend w Bahrajnie miały odbywać się testy opon Pirelli z udziałem zespołów McLarena i Mercedesa.
Dwudniowe testy zostały odwołane ze względu na zagrożenie militarne, a członkowie zespołów, którzy byli już na miejscu, teraz szukają drogi powrotu do Wielkiej Brytanii lub już prosto do Australii na inaugurację nowego sezonu.
To też nie pierwszy raz, kiedy napięcie w regionie wpływa na Formułę 1. W 2011 roku wyścig w Bahrajnie odbywał się mimo zamieszek i starć z siłami bezpieczeństwa.
W 2022 r. przy okazji Grand Prix Arabii Saudyjskiej pocisk uderzył w obiekt Aramco tuż obok toru w Dżuddzie i to w czasie, kiedy trwał pierwszy trening. Wówczas kontynuowano wyścigowy weekend – lokalne służby zapewniły o braku zagrożenia dla jego uczestników.
