Reklama
Reklama

Kosztowny błąd Błaszczaka czy propaganda obecnego MON? Spór o serwis czołgów Abrams

Wiceminister MON poinformował, że rządzącym udało się po wielu miesiącach negocjacji naprawić błąd poprzedniego kierownictwa resortu. Chodzi o serwis czołgów Abrams. Mariusz Błaszczak oskarża Cezarego Tomczyka o kłamstwa.

18-maja-podpisano-umowe-na-obslugi-silnikow-do-czolgow-abrams-w-wojskowych-zakladach-lotniczych-nr-1-cezary-tomczyk
18 maja podpisano umowę na obsługi silników do czołgów Abrams w Wojskowych Zakładach Lotniczych nr 1. (fot. X / Cezary Tomczyk)
  • Obecne kierownictwo MON zarzuca byłemu ministrowi Mariuszowi Błaszczakowi brak zabezpieczenia serwisu dla zakupionych w USA czołgów.
  • Polityk uważa, że to kłamstwo, powołując się na informacje o umowie Wojskowych Zakładów Motoryzacyjnych z 2023 r.
  • Fakty przemawiają jednak za narracją aktualnego kierownictwa. Kluczowe umowy zostały podpisane i wynegocjowane w latach 2024-2026.
  • Jakie kompetencje pozyskały polskie zakłady?

Nowa, podpisana dwa dni temu umowa pomiędzy WZL-1 a amerykańską firmą Honeywell zakłada powstanie w Dęblinie Autoryzowanego Centrum Serwisowego Silników dla czołgów M1 Abrams. To będzie trzeci na świecie oraz jedyny w Europie ośrodek, który będzie posiadał uprawnienia do do serwisowania silników AGT1500. Jak poinformowali rządzący, wartość inwestycji to 300 mln zł.

Podczas konferencji premier Donald Tusk stwierdził, że gdyby nie decyzje, które są dziś realizowane, przegląd i naprawa silników musiałaby odbywać się w Stanach Zjednoczonych. Z kolei wiceminister MON Cezary Tomczyk za pośrednictwem swoich mediów społecznościowych, określił działania rządu mianem naprawiania błędów po poprzednim kierownictwie.

– Błaszczak kupił czołgi Abrams bez offsetu i serwisu. Kilkanaście miesięcy negocjacji za nami… żeby naprawić ten błąd – czytamy na platformie X.

Reklama
Reklama

Na odpowiedź z drugiej strony barykady nie trzeba było długo czekać.

– Panie Tomczyk, nie dość, że jest z Pana marny polityk, to jeszcze równie kiepsko radzi Pan sobie z propagandą. Wystarczy minuta researchu, by obnażyć Pańskie kłamstwa – skomentował sprawę Mariusz Błaszczak.

Aby umocnić swoją argumentację, polityk udostępnił treść artykułu z Polski Zbrojnej z 2023 r., gdzie mogliśmy przeczytać, że Polska Grupa Zbrojeniowa oraz producent czołgów GDLS (General Dynamics Land Systems) podpisały umowę w sprawie utworzenia na terenie Wojskowych Zakładów Motoryzacyjnych w Poznaniu centrum serwisowo-naprawczego.

Czołg M1 Abrams nalezacy do 1. Warszawskiej Brygady Pancernej. (fot. 1. Warszawska Brygada Pancerna)

Reklama
Reklama

 

Jak zatem wygląda sytuacja? Czy faktycznie serwis polskich czołgów M1 Abrams nie został zabezpieczony czy obecne kierownictwo MON nagina fakty pod polityczną narrację?

Błyskawiczne zakupy i dostawy czołgów Abrams

Polska czołgi Abrams zakupiła dwukrotnie. Po raz pierwszy miało to miejsce 5 kwietnia 2022 r., czyli chwilę po wybuchu wojny na Ukrainie. Zamówiliśmy wtedy 250 czołgów M1A2SEPv3, czyli w najnowszej dostępnej konfiguracji. Warty 4,75 mld dol. pakiet zawierał także kilkadziesiąt kilkadziesiąt pojazdów wsparcia oraz zapas amunicji. Dostawy przewidziano na lata 2025-2026, większość czołgów służy już w Wojsku Polskim.

Drugi zakup miał miejsce 4 stycznia 2023 r. Tym razem zamówiono 116 używanych czołgach M1A1FEP. Także w tym przypadku zamówiono kilkadziesiąt pojazdów wsparcia. Wszystkie czołgi dostarczono do końca czerwca 2024 r., co można uznać za istnie ekspresowe tempo. Cena? 1,4 mld dol. (w tym 200 mln dol. pokryli Amerykanie). Eksperci nie mają złudzeń – zakupy były konieczne. Pozwoliły uzupełnić przekazane na Ukrainę wozy oraz odmłodzić nasze siły pancerne.

Reklama
Reklama

Problemem był jednak fakt, że w parze z błyskawicznymi dostawami, nie szedł odpowiedni pakiet zabezpieczający obsługi amerykańskich wozów. Choć GDLS jest producentem czołgu, to nie oznacza, że koncern produkuje wszystkie jego komponenty. Są głównie producentem "skorupy" wozu (w tym pancerza). Producentem skrzyni biegów jest z kolei firma Allison Transmission, a za wozy zabezpieczenia technicznego (pojazdy towarzyszące Abramsom) odpowiada BAE Systems.

Wojskowe Zakłady Motoryzacyjne z lotu ptaka. (fot. Wojskowe Zakłady Motoryzacyjne)

Serce pojazdu, czyli turbinę gazową AGT1500 (silnik) opracowała i produkuje inna amerykańska korporacja Honeywell Aerospace. To kluczowa wiedza, która pozwoli zrozumieć sytuację. W warunkach pokoju to właśnie silnik jest głównym komponentem, który wymaga najbardziej kosztownych usług. Nie oznacza to oczywiście, że inne części nie są istotne, ponieważ warto mieć zdolności do ich obsługi, ale to jednostka napędowa wiąże się z najpoważniejszymi kosztami.

Reklama
Reklama

Centrum serwisowo-naprawcze w Poznaniu

Co zatem z Regionalnym Centrum Kompetencyjnym (RCK) w Wojskowych Zakładach Motoryzacyjnych w Poznaniu? Faktem jest, że w połowie 2023 r. podpisana została umowa z GDLS. Problem jednak jest taki, że nie przełożyło się to na konkretne działania. Przez najbliższe dwa lata nie działo się praktycznie nic. W grudniu 2023 r. media informowały co prawda o pierwszym transporcie Abramsów do WZM, ale związane było to jedynie z odbiorem wozów po podróży morskiej.

W kwietniu 2025 r. Wojskowe Zakłady Motoryzacyjne podpisały umowę licencyjną z BAE Systems, producentem wozów zabezpieczenia technicznego HERCULES. W kolejnym miesiącu, 13 maja 2025 r. WZM chwaliły się zawarciem umowy o partnerstwie strategicznym z GDLS. Te umowy przełożyły się już na konkretne działania.

Wojskowe Zakłady Motoryzacyjne wyremntowały blisko 20 tys. m2 hali produkcyjnej, aby przygotować się do utworzenia Regionalnego Centrum Kompetencyjnego Abrams. (fot. Wojskowe Zakłady Motoryzacyjne)

We wrześniu, podczas targów MSPO w Kielcach producent poinformował, że w czerwcu 2025 r. (czyli miesiąc po podpisaniu umowy o partnerstwie) rozpoczęły się szkolenia pracowników, na poziom 1. We wrześniu zacząć miały się przygotowania do szkolenia na poziom 2., aby w połowie 2026 r. osiągnąć pełne planowane uprawnienia w zakresie obsługi czołgów, czyli na poziomie 3.

Reklama
Reklama

Z kolei pod koniec października 2025 r. zakłady z Poznania poinformowały o podpisaniu umowy licencyjnej z amerykańską spółką Allison Transmission, czyli producentem skrzyń biegów używanych w czołgach Abrams, bojowych wozach piechoty Borsuk czy armatohaubicach Krab i K9PL.

Umowy te pośrednio świadczą o wartości tych podpisanych w 2023 r. Gdyby tamte gwarantowały zdolności obsługowe, to szkolenia załóg nie rozpoczęłyby się dopiero po 2 latach, a kolejne umowy nie byłyby konieczne.

Silniki Abramsów będą remontowane w Dęblinie

14 listopada 2025 r. w Warszawie podpisana została umowa ramowa dotycząca serwisowania i remontu silników AGT1500, czyli tych z czołgów Abrams. Celem umowy było zapewnienie ciągłości eksploatacji kluczowego sprzętu wojskowego, a jego obowiązywanie przewidziano na lata 2028-2034. Stroną umowy była 2. Regionalna Baza Logistyczna oraz Wojskowe Zakłady Lotnicze Nr 1 S.A.

Z kolei 18 maja 2026 r. Honeywell nawiązał współpracę z Zakładami Zakładami Lotniczymi Nr 1 (część PGZ). Podpisana umowa umożliwia utworzenie w Dęblinie Autoryzowanego Centrum Serwisowego Silników AGT1500. To kluczowy krok do zapewnienia zdolności obsługowych serca czołgów Abrams w Polsce. Dlaczego silnikami czołgowymi zajmą się zakłady lotnicze, a nie motoryzacyjne w Poznaniu?

Reklama
Reklama

Wszystko rozbija się o technologię. M1 Abrams to specyficzny czołg, ponieważ napędzany nie jest klasycznym silnikiem Diesla, lecz turbiną gazową AGT1500. Konstrukcyjnie i technologicznie silnik ten ma znacznie więcej wspólnego z silnikami odrzutowymi i śmigłowcowymi niż z tradycyjnym napędem pancernym.

Koszt jednego czołgu widocznego na zdjęciu to kilkanście mln dol., czyli ok. 40-50 mln zł. (fot. 1 Warszawska Brygada Pancerna / 1 Warszawska Brygada Pancerna)

Wojskowe Zakłady Lotnicze Nr 1 w Dęblinie posiadają unikalną infrastrukturę, stanowiska testowe oraz inżynierów wyspecjalizowanych w serwisie turbin. Co więcej, Dęblin staje się właśnie gigantycznym hubem serwisowym dla silników – na mocy umów offsetowych związanych z zakupem 96 śmigłowców AH-64E Apache, zakłady będą serwisować jednostki z rodziny GE T700 (napędzające Apache i Black Hawki) oraz silniki śmigłowców AW149 i AW101. Umieszczenie tam serwisu silników do Abramsów było więc najbardziej logicznym krokiem biznesowym i technologicznym. Omawiane umowy podpisano w sierpniu 2024 r.

Fakty przemawiają zatem za narracją obecnego kierownictwa MON, ponieważ kluczowe umowy zostały podpisane po 2023 r. Nie ulega wątpliwości, że konieczne było szybkie podpisanie umów, choć biorąc pod uwagę, że kontrakt na czołgi M1A2SEPv3 negocjowano już przed wybuchem wojny, brak zabezpieczenia obsługi można uznać za słuszny zarzut w kierunku byłego ministra obrony narodowej.

Źródło: Zero.pl
Reklama
Reklama