
Minister energii Miłosz Motyka odniósł się do obaw kierowców i odbiorców gazu. Według analiz w najbliższym czasie stawka za litr paliwa nie przekroczy progu 10 zł. Rząd deklaruje również podjęcie wszelkich działań, aby zapobiec gwałtownemu wzrostowi rachunków za błękitne paliwo w kolejnych latach.
- Wygaszenie tarcz osłonowych doprowadziło do natychmiastowych podwyżek na stacjach detalicznych.
- Ryzyko skoku cen powyżej 10 zł pozostaje niskie według obecnych analiz, choć napięcia geopolityczne na Bliskim Wschodzie wciąż utrzymują niepewność na rynku.
- Stabilność taryf i niemal całkowicie napełnione magazyny gazu zabezpieczają nadchodzący sezon grzewczy przed nagłym wzrostem opłat.
Kolejne dni przynoszą coraz to większe podwyżki na stacjach benzynowych. W niektórych miejscach litr benzyny 95 kosztuje już około 8 zł, a oleju napędowego około 8,70 zł. Eksperci ostrzegają, że skala wzrostów może być jeszcze większa.
Paliwo po 10 zł za litr?
Jednym z powodów gwałtownego wzrostu cen jest zakończenie obowiązywania programu Ceny Paliwa Niżej. Program przestał działać 1 września. Obniżony VAT na wybrane paliwa wygasł wraz z początkiem miesiąca, a powrót do poziomu 23 proc. zwiększył ceny detaliczne o ponad złotówkę.
O obecnej sytuacji na stacjach paliw Motyka mówił na antenie TVP Info. Pytany, czy ceny paliw w Polsce mogą przekroczyć 10 zł za litr, odparł: – Dzisiaj takiej analizy nie ma. I analitycy też tego nie przewidują. To jak się rozwinie kryzys na Bliskim Wschodzie jest niewiadomą, ale w przyszłości najbliższej takiego zagrożenia nie ma. Natomiast ceny paliw w Polsce są wysokie – powiedział.
Glapiński rozbudził nadzieje. Co ze stopami procentowymi we wrześniu?
Program Ceny Paliwa Niżej (CPN) wprowadzony został pierwotnie pod koniec marca i obowiązywał do końca czerwca. Ponownie uruchomiono go na okres ostatnich tygodni wakacji szkolnych, czyli od 17 do 31 sierpnia.
Na początku tego tygodnia Ministerstwo Finansów poinformowało, że całkowity koszt programu CPN wyniósł około 5,2 mld zł, z czego 495 mln zł to koszt dotyczący okresu od 17 do 31 sierpnia br.
Jak wskazywał na początku września minister energii, nie ma w tej chwili możliwości kontynuacji programu ze względu na „bardzo napięty” budżet państwa. Jego zdaniem, gdyby prezydent Karol Nawrocki podpisał ustawę o podatku od nadzwyczajnych zysków firm paliwowych, CPN działałby dalej.
Może zainteresuje Cię także:
Co z cenami gazu?
Motyka był także pytany w TVP Info, czy w związku z sytuacją w cieśninie Ormuz i drożejącym gazem, czeka nas droższy sezon grzewczy, zwrócił uwagę, że do końca roku obowiązują zatwierdzone już taryfy, które są na niższym poziomie niż w latach poprzednich. Przypomniał, że w tym roku obniżone zostały koszty przesyłu gazu o kilkanaście procent.
Wskazał też, że w kolejnych miesiącach, widząc „jak będą kształtowały się kontrakty długoterminowe, będziemy wiedzieli, jak będą kształtowały się ceny na kolejny rok”.
– Widzimy bezpośrednio w całej Europie, że ten kryzys powoduje także wzrost cen gazu, chociaż nasza gospodarka na szczęście tak od gazu zależna nie jest. I też nasze spółki i nasza gospodarka jest do tego lepiej przygotowana – wskazał Motyka.
Dodał, że polskie magazyny gazu zapełnione są obecnie w 96 proc., podczas gdy w innych państwach Europy – w porównaniu do poprzednich lat – jest to na „bardzo niskim” poziomie.
Motyka pytany, czy od 1 stycznia 2027 r. rachunki za gaz wzrosną, wskazał, że nie da się odpowiedzieć na to pytanie, póki nie ma wniosków taryfowych. – Będziemy robili wszystko, by tak się nie stało, łącznie z tym, jak obniżamy koszty przesyłu – dodał.