Reklama
Reklama
Reklama

„Premier ich oszukał”. Ekspert podsumowuje tysiąc dni władzy Donalda Tuska

TYLKO NA
64. posiedzenie Sejmu X kadencji - dzie? 3
64. posiedzenie Sejmu X kadencji. Donald Tusk (fot. ANDRZEJ IWANCZUK/REPORTER / East News)

Trudno wskazać jeden element, który po tysiącu dniach rządów Donalda Tuska będzie oceniany wyłącznie pozytywnie – mówi w rozmowie z Zero.pl dr Bartosz Rydliński, politolog z UKSW. Po stronie osiągnięć rządu ekspert wymienia m.in. program SAFE i KPO, ale jednocześnie zaznacza, że rząd nie rozwiązał wielu problemów, m.in. dotyczących służby zdrowia czy edukacji. – Premier oszukał nauczycieli – podkreśla ekspert.

  • 8 września mija tysiąc dni od zaprzysiężenia gabinetu Donalda Tuska przez prezydenta Andrzeja Dudę. Rząd został powołany 13 grudnia, a dwa miesiące wcześniej, 15 października 2023 r., odbyły się wybory, które pozwoliły przejąć władzę dawnej opozycji.
  • – Można powiedzieć, że trzy główne tematy definiujące bilans tysiąca dni rządu to bezpieczeństwo, czyli SAFE, KPO i polityki publiczne, w tym polityka dotycząca opieki zdrowotnej – mówi w rozmowie z Zero.pl dr Bartosz Rydliński, politolog i wykładowca UKSW.
  • Jak twierdzi ekspert, dla władzy najbardziej problematyczna może być sytuacja w ochronie zdrowia.
  • – Wśród kwestii negatywnych, które mogą utopić rząd utopić, należy implozja systemu polityk publicznych, w tym ochrony zdrowia. Abstrahując od skandalicznej afery w Szpitalu Południowym, fakt, że kolejki do lekarzy specjalistów są olbrzymie, a rząd Donalda Tuska wciąż sobie z tym nie poradził, będzie wpływać na negatywną ocenę jego gabinetu – podkreśla dr Rydliński.

Wybory 15 października, w których Donald Tusk odzyskał władzę, przeszły do historii z powodu najwyższej frekwencji w dziejach III RP, wynoszącej 74,38 proc. Po tysiącu dni rządów Koalicja Obywatelska przewodzi w sondażach, a według eksperta z UW na ten wynik wpłynęła decyzja władz dotycząca programu SAFE

– Trudno wskazać jeden element, który po 1000 dniach będzie oceniany wyłącznie pozytywnie, jednak to SAFE jest osią sporu między rządem i prezydentem, centrum dyskusji o bezpieczeństwie i kwestią, która opisuje ten okres. Parę dni temu w Saksonii-Anhalt wybory wygrała AfD. Argumenty Prawa i Sprawiedliwości mówiące o tym, że się zadłużamy, by wydawać na zbrojenia, brzmią jak głos z 1938 r., który mówi, że nie powinniśmy się zadłużać w tym celu – podkreśla dr Rydliński.

Wykładowca zaznacza przy tym, że SAFE „to nie jest idealny projekt”, m.in. z powodu sposobu finansowania zakupów broni czy amunicji. – Program zakłada pożyczki w Unii Europejskiej, natomiast wszystkie te pohukiwania ze strony PiS czy Karola Nawrockiego, że pieniądze popłyną do niemieckiego przemysłu zbrojeniowego, okazały się nieprawdziwe – argumentuje.

Reklama
Reklama

Ekspert podkreśla też, że uczestnictwo Polski w unijnym programie SAFE zostało skrytykowane przez opozycję – PiS i Konfederację – oraz obóz prezydenta. – Więc polityczne kupony za niego może odcinać wyłącznie rząd. Szczególnie że SAFE to program cywilizacyjny, fundamentalny dla bezpieczeństwa naszego kraju – argumentuje wykładowca UKSW.

„Ta sytuacja w roku wyborczym może bardzo dużo kosztować rząd”

Początkowo dobrze ocenianą decyzją rządu Tuska było też odblokowanie środków z Krajowego Programu Odbudowy. Komisja Europejska podjęła decyzję w tej sprawie 29 lutego 2024 r. Odblokowanie dotacji nastąpiło po zmianie władzy w Polsce i przedstawieniu przez rząd Donalda Tuska planu przywracania praworządności w wymiarze sprawiedliwości. Opinie na temat KPO nieco zmieniły przekazywane przez media informacje dotyczące sposobów, w jakie wydawano unijne pieniądze. 

Reklama
Reklama

– Donald Tusk obiecywał, że gdy Prawo i Sprawiedliwość zostanie odsunięte od władzy przez niego i jego koalicjantów, do Polski popłynie strumień pieniędzy. Tak też się stało, ale bynajmniej nie za sprawą samych reform – podkreśla dr Rydliński.

Ekspert zaznacza też, że rząd Donalda Tuska nie wypełnił kamieni milowych zapisanych w KPO, a szereg reform, chociażby dotyczących sądownictwa, nie został zrealizowany. – Bo nie mógł być zrealizowany. Pieniądze z KPO popłynęły z Brukseli w wyniku decyzji politycznej Komisji Europejskiej, a nie faktycznych, realnych zmian legislacyjnych. Zresztą bardzo podobnie wygląda to w innych przypadkach po zmianie władzy, m.in. na Węgrzech. Brutalnie mówiąc: w sprawie KPO decyzja wynikała z politycznych wpływów, jakie Donald Tusk posiada w Brukseli, a szczególnie w gronie Europejskiej Partii Ludowej – mówi wykładowca UKSW. 

Wśród problemów, których rząd Donalda Tuska nie rozwiązał, dr Rydliński wymienia m.in. sytuację w służbie zdrowia, edukacji czy polityce mieszkaniowej. 

– Jesteśmy starzejącym się społeczeństwem. Czekają nas coraz większe problemy z chorobami onkologicznymi, kardiologicznymi, rehabilitacją po udarach i wylewach. Będziemy musieli na ochronę zdrowia płacić zwyczajnie więcej. Głośna w ostatnich miesiąca afera pokazała, że nie ma systemu kontroli wydatkowania pieniędzy w służbie zdrowia, szczególnie jeżeli chodzi o zarobki lekarzy na kontraktach B2B – mówi dr Rydliński, nawiązując do ujawnionej przez Zero.pl afer w Szpitalu Południowym.

Reklama
Reklama

Jak podkreśla ekspert, sytuacja w służbie zdrowia może być dla rządzącej koalicji ogromnym obciążeniem politycznym.

– Bez zmiany systemu finansowania na bardziej sprawiedliwy, obciążenia bogatych wyższymi opłatami, bez uszczelnienia wydatków, by lekarze-radni nie zarabiali 1,5 mln zł rocznie, nie będzie zmian na dobre. Najprawdopodobniej w tym roku Narodowy Fundusz Zdrowia ogłosi bankructwo wcześniej niż rok temu. Ta data przesuwa się od wielu lat. Kiedyś NFZ bankrutował w grudniu, później w listopadzie, w zeszłym roku w październiku. W tym roku lub w przyszłym NFZ wstrzyma zapisy już we wrześniu. Ta sytuacja w roku wyborczym może bardzo dużo kosztować obecną ekipę – zapowiada ekspert z UKSW. 

„Donald Tusk oszukał nauczycieli”

Według dr. Rydlińskiego, kolejnym problemem, na który obecny rząd nie znalazł recepty, jest sytuacja w szkolnictwie i edukacji wyższej.

Reklama
Reklama

– 31 sierpnia Związek Nauczycielstwa Polskiego zorganizował potężną manifestację przeciwrządową Donalda Tuska pod siedzibą Kancelarii Rady Ministrów. A wiemy, że nauczyciele w ostatnich wyborach w 2023 roku masowo poparli Koalicję 15 października – zaznacza ekspert.

Jak podał dr Rydliński, Donald Tusk zgodził się na postulat Związku Nauczycielstwa Polskiego, który chciał powiązania pensji nauczycielskiej ze średnim wynagrodzeniem w gospodarce.

– Po czym premier oszukał nauczycieli. To jest projekt obywatelski ZNP, który był mrożony przez 2,5 roku przez rząd Prawa i Sprawiedliwości, a teraz przez 2,5 roku jest mrożony przez KO. Nauczycieli brakuje, jest 11 tysięcy wakatów na wrzesień – podkreśla wykładowca UW. 

Według dr. Rydlińskiego,  minister edukacji Barbara Nowacka „w ciągu tysiąca dni od ulubienicy nauczycieli stała się drugim Przemysławem Czarnkiem”. – Poziom niechęci do niej jest podobny jak w przypadku ministra za rządów PiS – zaznacza dr Rydliński. Jak podkreśla, podwyżki, które otrzymali nauczycieli oświatowi i nauczyciele-akademicy na początku kadencji Donalda Tuska nie były podwyżką, a „wyrównaniem inflacyjnym”.

– Natomiast to, co proponuje rząd dla nauczycieli, czy w ogóle strefy budżetowej na przyszły rok, czyli 3 proc. podwyżek, jest gorzej niż skandaliczne. Zakładam, że nauczyciele akademicy i oświatowi za rok, kiedy będzie toczyła się kampania wyborcza, raczej nie zaufają ani Koalicji 15 października ani PiS-owi. Nie zdziwiłbym się, gdybyśmy w tej grupie mieli potężną demotywację i małą frekwencję w kolejnych wyborach – zapowiada dr Rydliński.

Reklama
Reklama

Dwa domy, trzy mieszkania i 1,9 mln zł długu. CBA sprawdzi oświadczenia majątkowe polityka KO

Tysiąc dni rządu Donalda Tuska. „Programy są dobre, ale niewystarczające”

Ekspert ocenił też skuteczność rządowych programów, które miały pomóc w poprawie sytuacji demograficznej. Chodzi o tzw. babciowe oraz refundację procedury in vitro.

– To są ważne, ale niewystarczające programy. Osobiście jako młoda rodzina, jako młody tata, korzystam z „babciowego”. Ale nie można powiedzieć, by jako opiekunom dziecka programy dały nam jakieś odetchnienie finansowe. Oczywiście lepiej mieć te pieniądze niż ich nie mieć – zaznacza dr Rydliński.

Jak dodaje, demografia to „system naczyń połączonych”, a biorąc pod uwagę obecną sytuację mieszkaniową i na rynku pracy rodzice dalej będą później podejmowali decyzje o posiadaniu dzieci. – Ciężko oczekiwać od młodych osób, by decydowały się na dzieci w sytuacji dużego stresu, bez własnego mieszkania, z szalonym rynkiem pracy – podkreśla.

– Obecnie minister odpowiedzialny za budownictwo społeczne, Tomasz Lewandowski z Lewicy, ma gotową ustawę dotyczącą mieszkań społecznych. Rząd Donalda Tuska przesadnie nie chce postawić na ten projekt, co oczywiście możemy interpretować w różny sposób. Chociażby za sprawą tego, że budowa tajnych mieszkań na wynajem w zasadzie uderzyłaby w interesy lobby deweloperskiego. Na koniec rząd czasami zachowuje się bardziej jako adwokat prywatnego interesu niż rząd państwa polskiego – podsumowuje dr Rydliński. 

 

Reklama
Reklama

 

 

Reklama
Reklama