
Julia Liegmann miała 20 lat, gdy zmarła po planowym zabiegu. Portal Zero.pl jako pierwszy opisał osiem godzin jej oczekiwania na intensywną terapię. Teraz okoliczności śmierci młodej kobiety zbadają biegli 10 specjalizacji. Postępowanie wszczął też rzecznik odpowiedzialności zawodowej Okręgowej Izby Lekarskiej w Gdańsku.
- Julia Liegmann trafiła do szpitala na planowy zabieg usunięcia kamienia nerkowego. W kolejnych godzinach jej stan gwałtownie się pogorszył, a u młodej kobiety rozwinęła się urosepsa.
- Dokumentacja medyczna wskazuje, że przez wiele godzin zwlekano z przeniesieniem 20-latki na oddział intensywnej terapii, mimo wskazań medycznych. Julię przewieziono ostatecznie do innego szpitala, jednak – mimo podjętego leczenia – zmarła.
- Po publikacji historii przez Zero.pl sprawa wywołała debatę o stanie systemu ochrony zdrowia w Polsce.
- Są nowe informacje – w sprawie powołano biegłych 10 specjalizacji, a rzecznik odpowiedzialności zawodowej Okręgowej Izby Lekarskiej w Gdańsku wszczął postępowanie wyjaśniające, czy w szpitalu doszło do uchybień.
Pod koniec kwietnia na łamach Zero.pl opisaliśmy przebieg ostatnich dni życia 20-letniej Julii, opierając się na dokumentacji medycznej, relacjach rodziny oraz odpowiedziach placówki medycznej. Dwudziestolatka trafiła do szpitala św. Wojciecha w Gdańsku na planowy zabieg usunięcia kamienia nerkowego.
W centrum sprawy znajduje się ponad ośmiogodzinne oczekiwanie na przeniesienie na oddział intensywnej terapii w sytuacji, gdy stan pacjentki gwałtownie się pogarszał i rozwinęła się urosepsa. Julia Liegmann zmarła w lutym tego roku.
W Zero.pl opisaliśmy tę sprawę jako pierwsi. Mamy nowe informacje.
„Po przesłuchaniu narzeczonego zmarłej oraz jego rodziców wystąpiono do szeregu podmiotów z pytaniem o możliwość wydania opinii w sprawie. Po dokonaniu stosownych ustaleń powołano zespół biegłych składający się ze specjalistów z zakresu medycyny sądowej, urologii, chirurgii, anestezjologii i intensywnej terapii, a także z zakresu chorób wewnętrznych, nefrologii, angiologii, hipertensjologii, transplantologii i onkologii” – poinformowała nas Prokuratura Okręgowa w Gdańsku.
Biegli na wydanie opinii mają dziewięć miesięcy.
Śledztwo zawieszono 13 lipca 2026 r. Powód jest prosty: prokuratura czeka na opinię biegłych. Dopiero kiedy ją otrzyma, będzie mogła zdecydować o kolejnych krokach w sprawie.
Matka Julii czytała pytania, które mają zostać zadane biegłym: o przyczynę śmierci córki, o czynniki, które mogły wpłynąć na jej stan, o to, co powinno zostać wykonane przed zabiegiem i co działo się później.
– Widać po nich, że prokurator chce się dowiedzieć, jaka była przyczyna śmierci, co ją spowodowało, co miało być wykonane przed zabiegiem. Jestem pod wrażeniem tego, jak podchodzi do sprawy – ocenia w rozmowie z Zero.pl Magdalena Rusinek.
Wszczęto postępowanie wyjaśniające
Pod koniec sierpnia Magdalena dostała kolejne pismo. Po jej skardze Okręgowy Rzecznik Odpowiedzialności Zawodowej Okręgowej Izby Lekarskiej w Gdańsku wszczął postępowanie, które ma wyjaśnić, czy podczas pobytu w szpitalu Copernicus od 7 do 17 lutego 2026 r. lekarze wykazali – bądź nie – „należytą staranność w postępowaniu diagnostycznym, leczniczym i zapobiegawczym”.
Magdalena czeka teraz na wnioski biegłych. Potem, ma nadzieję, przyjdzie czas na sprawiedliwość.
– Chciałabym, żeby wszystkie osoby winne śmierci Julii zostały ukarane. Będę walczyła i nie odpuszczę.
Czytaj również: Przegrany wyścig o życie. Karetki w Polsce nie dojeżdżają na czas
„Część mnie umarła razem z Julią”
Jak wygląda jej codzienność? Kiedy Magdalena idzie przez miasto, czasem wydaje jej się, że widzi córkę.
Nie twarz, nie z bliska. Wystarczy sylwetka gdzieś w oddali. Ktoś podobnie idzie, wygląda.
– Przez chwilę serce bije mi mocniej. Potem uświadamiam sobie, że to nie ona.
Julia była jej jedyną córką. Z wakacji mama przywiozła jej aniołka. Stoi na grobie, który Magdalena odwiedza kilka razy w tygodniu.
Alan jest młodszym bratem Julii, właśnie zaczął drugą klasę podstawówki. Siostra była dla niego przyjaciółką.
– Jak miał trudności, dzwonił do niej.
Po jej śmierci zamknął się w sobie. Teraz chodzi do psychologa. Magdalena widzi, że powoli zaczyna mu ufać. Na cmentarz też początkowo nie było łatwo go zabrać. Nie naciskała. Za każdym razem pyta, czy chce jechać.
– Teraz czasami jedzie. Podchodzi do zdjęcia siostry i daje jej buziaka.
Pierwsze razy
Tego lata były pierwsze wakacje bez Julii.
– Bardzo mi brakuje na co dzień jej uśmiechu i rozmowy z nią. Lipiec i sierpień były trudne – przyznaje Magdalena.
Wcześniej, kiedy rodzina gdzieś wyjeżdżała, były telefony do Julii, opowiadanie, co się dzieje. Teraz tego nie ma. Pustka i kalendarz „pierwszych razów”.
Pierwsze wakacje, pierwsze rozpoczęcie roku szkolnego Alana bez niej. Za chwilę pierwsze urodziny Julii bez Julii, potem pierwsze po jej odejściu Boże Narodzenie, które tak uwielbiała.
22 października Julia skończyłaby 21 lat.
– Mogłaby spędzić ten dzień z nami, ze znajomymi. Cieszyć się tym młodym wiekiem. Dopiero wchodziła w dorosłe życie.
Tego dnia rodzina pójdzie do kościoła i na cmentarz.
Może Cię także zainteresować: Wystarczyło USG, ale był weekend. 15-latka zwijała się z bólu, kazano czekać
„Oni wracają do swoich rodzin”
Jest w niej żałoba, ale i złość na lekarzy, którzy – zdaniem Magdaleny – zawiedli zaufanie Julki. – Mam ogromny żal, że jej nie pomogli. Ona naprawdę mogła żyć. Dokumentacja jasno wskazywała na potrzebę leczenia urosepsy.
Pytam, czy wierzy, że kiedyś uda się jej odbudować życie.
– Nie. Część mnie umarła razem z Julią. Taka jest prawda. Ja już nie jestem tą samą osobą.
Został Alan. Dla niego trzeba wstać, zrobić śniadanie, zawieźć go do szkoły, pilnować spotkań z psychologiem, przejść przez kolejny dzień. Codzienność jednak Magdalena dzieli dość wyraźnie.
– Jest życie przed i życie teraz, po. Zupełnie inne.
Polecamy: Lista hańby publicznego systemu ochrony zdrowia. 10 krytycznych obszarów

