
W środę poznamy decyzję Rady Polityki Pieniężnej ws. poziomu stóp procentowych. Jeszcze w lipcu prezes NBP Adam Glapiński mówił, że bierze pod uwagę scenariusz, w którym we wrześniu składa wniosek o obniżkę stóp. Od tego czasu sporo się jednak zmieniło. Eksperci nie mają wątpliwości: ryzyka dla inflacji wzrosły. Czy wobec tego należy liczyć się z możliwością wzrostu kosztów kredytu?
- Rada Polityki Pieniężnej zbiera się na dwudniowym posiedzeniu decyzyjnym we wtorek 8 września. Dzień później ogłosi, co postanowiła ws. stóp procentowych.
- W lipcu prezes NBP Adam Glapiński mówił, że – jeśli otoczenie gospodarcze się nie zmieni – nie wyklucza złożenia wniosku o obniżkę stóp procentowych po wakacjach.
- Ta wiadomość zelektryzowała kredytobiorców. Jednak to, co wydarzyło się od tego czasu w gospodarce, studzi emocje.
– Jeśli sytuacja będzie taka jak teraz (...) nie wykluczam, że złożę wniosek na posiedzeniu po wakacjach o obniżkę – tak mówił jeszcze w lipcu na konferencji prasowej prezes Narodowego Banku Polskiego i zarazem przewodniczący Rady Polityki Pieniężnej, Adam Glapiński. Szef banku centralnego miał na myśli wniosek o obniżkę stóp procentowych o 25 punktów bazowych. Obecnie główna stopa NBP wynosi 3,75 proc. – pozostaje na tym poziomie od marca br.
Inflacja znów daje o sobie znać
Prezes Glapiński zastrzegał przy tym, że ma tylko jeden głos w RPP i nie wie, co zrobią inni członkowie tego gremium. Dziś wydaje się to już jednak bez znaczenia, bo warunek, o którym mówił szef NBP – a więc brak zmian w otoczeniu gospodarczym – nie spełnił się. Przede wszystkim pojawiły się nowe impulsy inflacyjne. Dynamika wzrostu cen może okazać się wyższa niż jeszcze niedawno zakładano.
Inflacja w Polsce znów się rozpędza. W sierpniu wyraźny wzrost
– Uwarunkowania zmieniły się na tyle mocno, że rozważania wniosku o obniżkę stóp procentowych są mało prawdopodobne, a w największym stopniu przesądza o tym niekorzystna sytuacja na rynku surowców energetycznych – mówi Zero.pl Grzegorz Maliszewski, główny ekonomista Banku Millennium.
– Ryzykiem dla ścieżki inflacji są już nie tyle notowania ropy naftowej, co gazu, który jest ponad dwukrotnie droższy niż przed wybuchem konfliktu na Bliskim Wschodzie – zauważa. – Tymczasem to na podstawie tegorocznych cen spółki obrotu gazem będą składać wnioski taryfowe na przyszły rok. To stwarza niebezpieczeństwo wzrostu cen nośników energii. Ponadto widzimy, że drożeją też paliwa do ogrzewania, w tym olej opałowy.
– Ryzyka dla inflacji wzrosły z uwagi na to, co dzieje się na rynkach energetycznych, czyli zwyżki cen ropy i trzyletnie maksima na cenach gazu ziemnego – potwierdza w rozmowie z Zero.pl ekonomista mBanku, Arkadiusz Balcerowski.
Na łamach Zero.pl pisaliśmy obszernie o tym, że ceny gazu rosną na skutek eskalacji konfliktu na Bliskim Wschodzie. Decyzją Urzędu Regulacji Energetyki, taryfy myOrlen dla gospodarstw domowych i wybranych odbiorców publicznych są zamrożone do końca roku na poziomie 197,29 zł/MWh, ale w obecnych warunkach sprzedawcy błękitnego paliwa mogą domagać się od URE podwyżek taryf na 2027 r.
– Dane z krajowej gospodarki też nie sprzyjają dyskusji o obniżce stóp – zauważa Grzegorz Maliszewski z Millennium. – Inflacja w sierpniu zaskoczyła negatywnie i znalazła się blisko górnej granicy przedziału odchyleń od celu NBP, a w kolejnych miesiącach może wręcz z tego przedziału wypaść.
Przypomnijmy, że według szybkiego szacunku GUS inflacja w sierpniu wyniosła 3,4 proc. w ujęciu rok do roku, a cel inflacyjny NBP to 2,5 proc., z tolerancję o 1 pkt proc. w dół i w górę, co daje zakres 1,5–3,5 proc.
Nie przegrzać gospodarki
– Ponadto wzrost PKB w II kwartale okazał się wyższy od oczekiwań, a lipcowe dane o wynagrodzeniach pokazały, że dynamika płac jest większa od zakładanej – dodaje główny ekonomista Banku Millennium.
Wyższy wzrost PKB, świadczący o sile gospodarki, oznacza większą skłonność do wydawania pieniędzy po stronie firm i konsumentów. Ci drudzy robią to tym chętniej, im więcej gotówki mają na zakupy – a wysoki popyt zachęca z kolei producentów towarów i usługodawców do podnoszenia cen. To też stanowi ryzyko „w górę” dla inflacji. Z perspektywy NBP szybko rosnąca gospodarka oznacza także, że nie należy ryzykować „przegrzania jej” niższymi kosztami kredytu.
– Ostatni czynnik to polityka fiskalna, która nie wspiera ewentualnego luzowania polityki pieniężnej (tzn. obniżek stóp – red.) – zauważa Grzegorz Maliszewski. – Rząd pokazał założenia budżetu, według których deficyt sektora finansów publicznych ma wynieść 7,1 proc. PKB, tyle, co w tym roku. Nie ma więc mowy o konsolidacji fiskalnej.
Czy możliwe są podwyżki stóp procentowych?
Może więc w takich okolicznościach RPP zacznie wręcz rozważać podwyżki stóp procentowych? Arkadiusz Balcerowski z mBanku uspokaja: – Nie zakładamy zmiany stóp na wrześniowym posiedzeniu. Gospodarka rośnie wprawdzie w solidnym tempie, ale jest to wzrost w pobliżu tego, co NBP pokazał w lipcowej projekcji. Inflacja, owszem, zaskoczyła w górę – ale wciąż za ten wzrost odpowiedzialne są głównie ceny paliw. We wspomnianej lipcowej projekcji NBP odnosił się też do inflacji bazowej i wskazywał, że na razie nie jest ona szeroko rozlana w gospodarce, i tak naprawdę ciągną ją w górę tylko ceny biletów lotniczych i turystyki zorganizowanej.
– W lipcu prezes Glapiński mówił, że na wrześniowym posiedzeniu może rozważyć wniosek o obniżkę stóp – przypomina ekonomista. – Trudno wobec tego spodziewać się, że teraz będzie mówił o podwyżkach.
„Nie mamy jak wydać i co nam pan zrobi?” Bezpieczeństwo gotówkowe w Polsce to fikcja
Ekonomiści Credit Agricole są jednak zdania, że te podwyżki w końcu nadejdą – choć jeszcze nie we wrześniu, a dopiero po tym, jak NBP opublikuje w listopadzie nową projekcję inflacji i PKB (czyli oficjalną prognozę dla polskiej gospodarki sporządzaną przez analityków banku centralnego).
Według ekonomistów dynamiczny wzrost PKB, szok energetyczny wywołany przez wojnę na Bliskim Wschodzie i jego wpływ na ogólny poziom cen w Polsce, a także prawdopodobieństwo, że inflacja przez dłuższy czas utrzyma się powyżej 3,5 proc. (momentami sięgając nawet 5 proc.), najpewniej skłonią RPP do podniesienia stóp o 0,25 pkt. proc. W takim scenariuszu główna stopa procentowa NBP skoczyłaby pod koniec tego roku do 4 proc.
Eksperci Credit Agricole dodają, że w drugiej połowie 2027 r. RPP powinna odwrócić ten ruch, decydując się na dwie obniżki o o,25 pkt. proc. i sprowadzając tym samym główną stopę do docelowego poziomu 3,50 proc.

