– Mijają cztery lata, odkąd Putin miał zdobyć Kijów w trzy dni. I to wiele mówi o naszym oporze. O tym, jak Ukraina walczyła przez cały ten czas – powiedział we wtorek rano Wołodymyr Zełenski. Dziś mijają cztery lata od rozpoczęcia pełnoskalowej inwazji Rosji na Ukrainę.

- 24 lutego 2022 r. o godz. 5 rano rozpoczęła się rosyjska inwazja na Ukrainę. Mijają cztery lata wojny, 1462 dni oporu wobec planu Kremla, by zdobyć Kijów w trzy dni.
- Wołodymyr Zełenski przypomniał przy okazji rocznicy, że miliony Ukraińców wybrały walkę zamiast kapitulacji. – Nie wywiesili białej flagi, lecz bronili niebiesko-żółtej – podkreślił.
- Tysiące bohaterów, którzy oddali życie, by Ukraina mogła żyć. Nasi wojownicy-obrońcy, nasi aniołowie stróże. Jestem pewien, że powiedzieli Bogu całą prawdę o tej wojnie – mówił prezydent Ukrainy.
Rosyjska inwazja na Ukrainę rozpoczęła się 24 lutego 2022 r. o godz. 5 rano. Rakiety nadleciały z północy, wschodu i południa. Zgodnie z założeniami Kremla Kijów miał zostać zdobyty w trzy dni. Tak się jednak nie stało. Opór naszych wschodnich sąsiadów trwa nieprzerwanie od 1462 dni.
– Tego dnia wszyscy my, wszyscy Ukraińcy, byliśmy przestraszeni i zranieni, wielu było w szoku, wielu nie wiedziało, co powiedzieć, ale na jakimś niewidzialnym poziomie wszyscy wiedzieliśmy, że nie mamy innej Ukrainy, że to nasz dom i wszyscy rozumieliśmy, co trzeba zrobić – mówił na nagraniu opublikowanym przy okazji rocznicy prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski.
I dodał: – To był wybór, którego dokonały wtedy miliony Ukraińców. Nasi ludzie nie wywiesili białej flagi, lecz bronili niebiesko-żółtej.
Prezydent Ukrainy wspomina pierwsze chwile wojny. „Potrzebujemy broni, nie taksówek”
Ukraiński przywódca wspomniał pierwsze chwile wojny. Na nagraniu pokazał bunkier, w którym odbył pierwsze rozmowy ze światowymi przywódcami. – Rozmawiałem tu z prezydentem Bidenem. To tutaj usłyszałem: „Wołodymyr, istnieje zagrożenie, musicie pilnie opuścić Ukrainę, jesteśmy gotowi pomóc”. Odpowiedziałem: „Potrzebujemy broni, nie taksówek” – opowiedział.
Zełenski przywołał obrazy cywilów zatrzymujących rosyjskie kolumny oraz żołnierzy broniących miast i wsi. Wymienił miejsca szczególnie dotknięte wojną: Buczę, Irpień, Hostomel, Mariupol, Charków czy Kramatorsk. Wspomniał o zniszczeniu zapory w Nowej Kachowce i zagrożeniu dla Zaporoskiej Elektrowni Jądrowej. – Ukraińcy tego nie zapomną – podkreślił.
Zełenski o międzynarodowej pomocy po rosyjskiej napaści: Apele podziałały
Prezydent Ukrainy mówił także o międzynarodowym wsparciu, które, jak zaznaczył, nie było dane z góry. – Apele podziałały, bo Ukraińcy walczyli w sposób zapierający dech w piersiach. A ten opór był widoczny z kosmosu. To było absolutnie inspirujące, więc wkrótce wszyscy zobaczyli to błękitno-żółte morze, tysiące ludzi z naszymi flagami na placach Europy i świata – wspominał.
– Tysiące bohaterów, którzy oddali życie, by Ukraina mogła żyć. Nasi wojownicy-obrońcy, nasi aniołowie stróże. Jestem pewien, że powiedzieli Bogu całą prawdę o tej wojnie, o tym, jak bronimy siebie, bronimy naszej ziemi, życia, niepodległości, naszej kultury, historii, naszej Sofii, naszego narodu – mówił Zełenski.
– 1462 dni wojny na pełną skalę, 12 lat od początku agresji Rosji to dla kogoś całe życie. Oczywiście wszyscy chcemy, żeby wojna się skończyła, ale nikt nie pozwoli, żeby Ukraina się skończyła. Chcemy pokoju, silnego, godnego, długiego – zapewnił.
