Prezydent USA Donald Trump ponownie zaatakował kanclerza Niemiec Friedricha Merza, zarzucając mu nieskuteczność i ingerowanie w działania Waszyngtonu wobec Iranu. Jednocześnie zasugerował możliwość wycofania amerykańskich wojsk z Niemiec oraz innych krajów Europy.

- Konflikt między Donaldem Trumpem a Friedrichem Merzem nasilił się po krytyce działań USA wobec Iranu i przerodził się w szerszy spór o rolę Europy w NATO.
- Jednocześnie Trump rozważa ograniczenie obecności wojskowej USA w Europie, co budzi obawy o bezpieczeństwo regionu.
- Mimo napięć współpraca wojskowa trwa, a ostateczne decyzje w sprawie ewentualnych wycofań nie zapadły.
Relacje między prezydentem USA Donaldem Trumpem a kanclerzem Niemiec Friedrichem Merzem uległy gwałtownemu pogorszeniu po serii ostrych wypowiedzi związanych z wojną w Iranie oraz rolą Europy w NATO. Amerykański przywódca w ostatnich dniach wielokrotnie krytykował niemieckiego kanclerza, zarzucając mu nieskuteczność zarówno w polityce wewnętrznej, jak i międzynarodowej.
W czwartek Trump ponownie zaatakował Merza, stwierdzając, że „wykonuje straszną robotę” i powinien „poświęcać więcej czasu na naprawę własnego kraju, a mniej na ingerowanie” w działania USA dotyczące „irańskiego zagrożenia nuklearnego”. Wcześniej krytykował go również za brak skuteczności w kwestii wojny na Ukrainie oraz problemy Niemiec z energią i migracją.
„Niech się zajmie swoim zepsutym krajem”
„Kanclerz Niemiec powinien poświęcić więcej czasu na zakończenie wojny z Rosją/Ukrainą (gdzie był całkowicie nieskuteczny!) i naprawę swojego zepsutego kraju, zwłaszcza imigracji i energetyki, a mniej czasu na ingerowanie w tych, którzy pozbywają się zagrożenia nuklearnego w Iranie, czyniąc tym samym świat, w tym Niemcy, bezpieczniejszym miejscem!" – napisał Trump na platformie Truth Social.
Spór nasilił się po wypowiedzi Merza, który ocenił, że Stany Zjednoczone są „upokarzane” przez Iran w negocjacjach dotyczących zakończenia konfliktu. Według kanclerza „Irańczycy są wyraźnie silniejsi niż oczekiwano, a Amerykanie najwyraźniej nie mają naprawdę przekonującej strategii w negocjacjach”. Ta uwaga wywołała ostrą reakcję Trumpa i stała się jednym z głównych punktów zapalnych w relacjach obu liderów.
Groźby wycofania wojsk
Równolegle do ostrej retoryki Trump zasugerował możliwość redukcji amerykańskiej obecności wojskowej w Europie. W środę poinformował, że jego administracja rozważa ograniczenie liczby żołnierzy stacjonujących w Niemczech, a dzień później nie wykluczył podobnych działań wobec Włoch i Hiszpanii.
USS Gerald R. Ford opuści Bliski Wschód. Lotniskowiec otrzymał nowy rozkaz
Według informacji z kręgów Pentagonu, zapowiedzi te zaskoczyły amerykańskich urzędników, którzy nie prowadzili prac nad takim scenariuszem. Ewentualne wycofanie sił byłoby znaczącym odejściem od dotychczasowej strategii USA w Europie i mogłoby osłabić zdolności odstraszania NATO wobec Rosji.
Obecnie w Europie stacjonuje ponad 68 tys. amerykańskich żołnierzy, z czego ponad połowa – około 36 tys. – znajduje się w Niemczech. Kraj ten jest kluczowym hubem logistycznym i operacyjnym dla działań USA w Europie, Afryce i na Bliskim Wschodzie.
Eksperci zwracają uwagę, że szybkie wycofanie wojsk byłoby logistycznie trudne i kosztowne, a także mogłoby osłabić globalne zdolności operacyjne amerykańskiej armii.
Napięcia w NATO i wojna w Iranie
Wypowiedzi Trumpa wpisują się w szerszy kontekst rosnących napięć między USA a europejskimi sojusznikami. Prezydent wielokrotnie krytykował państwa NATO za brak wsparcia w działaniach militarnych związanych z wojną w Iranie, w tym za odmowę udziału w operacjach mających na celu odblokowanie cieśniny Ormuz.
Trump sugerował również możliwość wycofania USA z NATO oraz podejmowanie działań odwetowych wobec krajów, które – zdaniem Waszyngtonu – nie wspierają amerykańskiej strategii. W tym kontekście groził m.in. sankcjami wobec Hiszpanii.
Friedrich Merz przez miesiące starał się utrzymać dobre relacje z Trumpem, unikając otwartej krytyki i podkreślając znaczenie współpracy transatlantyckiej. Jeszcze niedawno amerykański prezydent określał go jako „przyjaciela” i chwalił jego politykę.
Jednak rosnąca presja polityczna w Niemczech oraz konsekwencje wojny w Iranie skłoniły kanclerza do bardziej zdecydowanych wypowiedzi. Zdaniem obserwatorów, jego komentarz o „upokorzeniu” USA mógł przekroczyć granicę tolerancji Trumpa, znanego z ostrej reakcji na krytykę.
Mimo napięć Merz publicznie stara się tonować sytuację, podkreślając, że relacje z USA pozostają dobre, a współpraca wojskowa i strategiczna jest kontynuowana. Niemcy deklarują również gotowość do większego zaangażowania w obronność i wzmacniania NATO.
Choć część polityków w Europie i USA zakłada, że groźby Trumpa mogą nie zostać zrealizowane, sama retoryka wywołuje niepokój wśród sojuszników. Ewentualne ograniczenie obecności wojskowej USA w Europie mogłoby znacząco zmienić układ sił w regionie i osłabić spójność NATO.