
W nachodzącym tygodniu średnia cena diesla w Polsce będzie utrzymywać się powyżej ważnej psychologicznej bariery – prognozują eksperci. W ceny na pylonach uderzają notowania na rynkach. Olej napędowy w Europie jest blisko rekordów.
- Ceny diesla straszą. W nadchodzącym tygodniu kierowcy tankujący olej napędowy muszą szykować się na kolejne zwyżki.
- Detal odczuwa skokowe zwyżki notowań, które są efektem znacznego spadku podaży paliwa i ropy z rejonu Zatoki Perskiej – zauważają eksperci.
- Sytuację pogarsza przedłużenie do końca października wstrzymania eksportu diesla przez Rosję.
Kierowcy powinni szykować portfele – w nadchodzącym tygodniu średnia cena diesla w Polsce, według analityków firmy Reflex, ukształtuje się na poziomie 9,09 zł/l i będzie wyższa o 9 gr tydzień do tygodnia.
Polsce zabraknie ropy? „Dwa scenariusze, czarny i niewesoły”
Ceny diesla pójdą w górę
Rozpiętość stawek może być duża: eksperci e-petrol wskazują, że olej napędowy w okresie od 21 do 27 września może kosztować od 8,99 zł do 9,28 zł na litrze. Jeśli ktoś trafi na stację, gdzie będzie obowiązywać cena z górnej granicy tych widełek, za zatankowanie do pełna baku o pojemności 45 l zapłaci ponad 400 zł. To już niebagatelny wydatek.
Diesel drożeje wyjątkowo mocno. Jak czytamy w raporcie surowcowym PKO BP, o ile notowania ropy naftowej poszły w 2026 r. w górę o 72 proc., to notowania diesla poszybowały aż o 139 proc.
U podstaw tego stanu rzeczy leży spadek podaży tak paliwa, jak i surowca z Bliskiego Wschodu. Analitycy PKO BP przywołują dane amerykańskiego Departamentu
Energii, według których w IV kw. 2025 r. przez cieśninę Ormuz były realizowane dostawy ropy rzędu 16 mln baryłek dziennie i dostawy paliw rzędu 6 mln baryłek dziennie (przy sumarycznej globalnej produkcji na poziomie 108 mln baryłek dziennie). W II kw. 2026 r., kiedy wojna na Bliskim Wschodzie trwała już w najlepsze, eksport przez Ormuz spadł do odpowiednio 3,7 mln baryłek ropy dziennie oraz 1,1 mln baryłek gotowych paliw dziennie.
Rynek oleju napędowego szczególnie wrażliwy
„Sytuację podażową pogorszyło przedłużenie przez Rosję do końca października szlabanu na eksport paliwa” – czytamy w raporcie PKO BP. „Połowa z największych rosyjskich rafinerii produkujących diesla musiała we wrześniu ograniczyć lub wstrzymać działalność z powodu ukraińskich ataków. Zdaniem Międzynarodowej Agencji Energetycznej łączny eksport netto diesla znad Zatoki Perskiej oraz Rosji był w minionym miesiącu o 1,6 mln baryłek dziennie niższy niż w lutym br., gdy stanowił 45 proc. globalnego rynku paliwa”.
To właśnie dlatego ceny diesla na rynkach szybują: 15 września notowania kontraktów terminowych na europejskiego diesla o niskiej zawartości siarki (Low Sulphur Gasoil 1M) na
giełdzie towarowej ICE wzrosły do 1576 dol. za tonę i otarły się o rekord z kwietnia (1588 dol. za tonę).
Na to wszystko nakłada się problem strukturalny – europejski sektor rafineryjny cierpi na niedobór mocy przerobowych, szczególnie dotkliwy w przypadku diesla właśnie.
Dotyczy to również Polski, o czym mówił w opublikowanym niedawno na portalu X nagraniu prezes Orlenu, Ireneusz Fąfara. – Otóż 2/3 diesla zużywanego w Polsce produkują nasze rafinerie – powiedział. – Więcej nie są w stanie. To ich maksymalna moc.
Orlen odpowiada prezydentowi. „Tłumaczymy to na prostych klockach”
Pozostałą część diesla zużywanego w kraju Orlen kupuje za granicą, doświadczając szybujących cen kontraktów na to paliwo, a także wysokich cen na rynku spot (dostaw natychmiastowych).