Reklama
Reklama
Reklama

Polsce zabraknie ropy? „Dwa scenariusze, czarny i niewesoły”

TYLKO NA
Orlen zapewnia, że dostawy ropy do jego rafinerii są realizowane na bieżąco. Na zdj. rafineria w Gdańsku
Orlen zapewnia, że dostawy ropy do jego rafinerii są realizowane na bieżąco. Na zdj. rafineria w Gdańsku (fot. Shutterstock / Shutterstock)

Naftowy gigant Saudi Aramco anulował część wrześniowych dostaw ropy do klientów w Europie – poinformował Reuters. Jednym z głównych odbiorców surowca z Arabii Saudyjskiej jest Orlen. Czy wyrwa w dostawach może skutkować tym, że w polskich rafineriach zabraknie ropy, a ceny paliw już całkowicie wymkną się spod kontroli? Ekspert kreśli dwa scenariusze, z których żaden nie jest pozytywny.

  • Państwowy saudyjski koncern naftowy Saudi Aramco był zmuszony anulować część dostaw ropy do klientów w Europie zaplanowanych na wrzesień.
  • Powodem jest uszkodzenie rurociągu Wschód-Zachód, który umożliwiał eksport ropy z Arabii Saudyjskiej z pominięciem zablokowanej cieśniny Ormuz.
  • Jednym z największych klientów Saudi Aramco jest Orlen. Czy w jego rafineriach zabraknie surowca? Analityk rynku paliw Dawid Czopek w rozmowie z Zero.pl wskazuje na dwa scenariusze, czarny i niewesoły.
  • Mamy też stanowisko Orlenu. Płocki koncern podkreśla, że wybrał się już na interwencyjne zakupy. Minus jest taki, że za ropę na rynku spot zapłaci o wiele więcej.

Alternatywny szlak eksportowy ropy naftowej z Bliskiego Wschodu, czyli ropociąg Wschód-Zachód na terytorium Arabii Saudyjskiej, został przerwany. Dla rynku to cios, bo to właśnie ta nitka wzięła na siebie ciężar zapewnienia ciągłości dostaw po zablokowaniu swobodnego przepływu ropy i gazu ziemnego przez cieśninę Ormuz.

Ruch rządu w sprawie cen paliw. Prezydent wywołany do tablicy

Mamy rezerwy ropy, do których na razie nie sięgamy

Pod koniec ubiegłego tygodnia nasiliły się ataki jemeńskich rebeliantów Huti w rejonie strategicznego ropociągu, nieopodal Rijadu i Medyny. Instalacja została uszkodzona. Sytuację komplikuje fakt, że Huti przejęli kontrolę nad jemeńskim wybrzeżem Morza Czerwonego – a to właśnie do portów nad tym akwenem płynęła ropa tłoczona rurociągiem Wschód-Zachód.

Reklama
Reklama

Wprawdzie kluczowy dla eksportu port Janbu leży w Arabii Saudyjskiej, ale bliskość działań militarnych ze strony rebeliantów kładzie się cieniem na bezpieczeństwie dostaw.

Reuters donosi, że Saudi Aramco poinformowało klientów w Europie o anulowaniu części dostaw zaplanowanych na wrzesień. Wśród tych klientów jest polski koncern naftowy Orlen. Czy w jego rafineriach może zabraknąć ropy, biorąc pod uwagę fakt, że to właśnie Arabia Saudyjska odpowiada za większą część dostaw „czarnego złota” do Polski po tym, jak odcięliśmy się od rosyjskiej ropy?

– Nigdy nie mów nigdy, ale moim zdaniem jest to bardzo mało prawdopodobne – uspokaja Dawid Czopek, analityk spółek surowcowych i zarządzający funduszem Polaris FIZ.

Pamiętajmy, że mamy rezerwy zgromadzone z myślą o takich sytuacjach, ale na razie ich nie ruszaliśmy. To już byłby czarny scenariusz.

Przypomnijmy: Polska posiada cztery bazy ropy naftowej (o łącznej pojemności ponad 4,2 mln m sześc.) którymi zarządza spółka PERN. W magazynach tych są przechowywane zapasy obowiązkowe – ale też tzw. zapasy operacyjne ropy przeznaczonej do bieżącego przerobu w rafineriach.

Reklama
Reklama

Orlen płaci więcej za ropę, co z cenami na stacjach?

Inny scenariusz, mniej czarny, ale też niewesoły, jest taki, że Orlen kupi ropę do rafinerii w Gdańsku czy Płocku, ale po prostu dużo więcej za nią zapłaci, bo sytuacja podażowa jest napięta – mówi Dawid Czopek.

– W tej chwili ropa Brent w kontraktach z dostawą za dwa miesiące kosztuje 110 dol. za baryłkę. Na rynku spot (dostaw natychmiastowych – red.) trzeba już wyłożyć 140-150 dol. za baryłkę. Jeśli będziemy w stanie zapłacić więcej niż kraje z Azji czy Afryki, które też mocno konkurują o dostępną jeszcze ropę, to ją dostaniemy. 

Orlen faktycznie ruszył na interwencyjne zakupy. – W związku z sytuacją na rynku surowcowym Grupa Orlen od piątku (11 września – red.) zakontraktowała 16 dodatkowych dostaw na kierunku polskim, czeskim i litewskim, m.in. z Norwegii, Wielkiej Brytanii, Algierii, Kazachstanu i obu Ameryk – przekazał Zero.pl rzecznik prasowy Orlenu Mateusz Witczyński.

– Pozostała część zapotrzebowania pokrywana jest m.in. na podstawie zawartego w sierpniu kontraktu z norweskim Equinorem – słyszymy od przedstawiciela Orlenu. – Grupa Orlen monitoruje sytuację na rynku surowcowym i na bieżąco korzysta ze zdywersyfikowanego portfela dostaw.

Kontrakt z Equinorem daje stabilność cen, ale zakupy na rynku spot, jak wskazał analityk, są droższe. Czy koszt, który poniesie w związku z tym Orlen, odczują także kierowcy, w cenach na stacjach paliw? W tej kwestii Dawid Czopek ma dobre wieści dla tankujących. Jak tłumaczy, jeśli Orlen kupuje ropę szybciej i drożej, to różnicę pokrywa z własnej kieszeni.

Reklama
Reklama

– Orlen zarabia bardzo dużo na marży rafineryjnej, a ta liczona jest w ten sposób, że od ceny gotowych paliw odejmowana jest stawka z oficjalnych notowań ropy – wskazuje analityk. – Jeśli Orlen zapłaci więcej za surowiec niż wynosi oficjalny kurs, to będzie musiał zejść z marży.

– Podobnie było wiosną tego roku: wtedy Orlen też nie zrealizował w pełni zysku, bo ropa arabska, którą kupował, była sporo droższa niż ropa Brent, będąca punktem odniesienia dla międzynarodowych notowań – przypomina Dawid Czopek.

Problem w tym, że samochody nie jeżdżą na ropie, tylko na benzynie lub dieslu. Ropę trzeba najpierw przetworzyć w rafinerii, a w Europie w ostatnich latach zamknięto wiele tego typu zakładów. Gotowego paliwa na rynku jest mało, więc jego cena w hurtowniach rośnie.

– Pytanie, jak zachowają się notowania gotowych paliw. Mocy rafineryjnych w Europie jest mało, więc ich ceny też rosną – i to właśnie ceny gotowych paliw w hurcie mogą wpłynąć najmocniej na ceny przy dystrybutorze – podkreśla ekspert.

Wniosek jest taki, że kierowcy nie ucierpią z powodu tego, że Orlen przepłaca za ropę, ale mogą ucierpieć, bo paliwa stały się towarem luksusowym. To podbija ich ceny.

Orlen regularnie informuje o zwiększaniu swoich zdolności wydobywczych. Nasz naftowy koncern zajmuje się bowiem nie tylko przerobem ropy (segment downstream), ale też jej produkcją ze źródeł lądowych i morskich (segment upstream). Czy dzięki temu możemy spać spokojnie?

Reklama
Reklama

Owszem, Orlen ma sporo koncesji wydobywczych na Norweskim Szelfie Kontynentalnym, ale niektóre dopiero w dalszej przyszłości poskutkują wzrostem wydobycia – mówi Dawid Czopek. – Większość tych koncesji dotyczy jednak gazu. Jeśli chodzi o ropę, to Orlen wydobywa śladowe ilości w porównaniu z tym, jakie jest zapotrzebowanie w jego rafineriach.

Saudi Aramco ma udziały w rafinerii gdańskiej – czy to nam pomoże?

Ekspert obawia się powtórki z marca, gdy Qatar Energy – gigant na rynku skroplonego gazu ziemnego (LNG) – wstrzymał część produkcji po ataku irańskich dronów. Odczuła to też Polska.

– Jeśli w Arabii Saudyjskiej wystąpi taka sytuacja, jak w Katarze, i ogłoszony zostanie stan siły wyższej na kilka miesięcy, może być słabo – przyznaje.

– Pewnej nadziei można upatrywać w tym, że rafineria w Gdańsku częściowo należy do Saudi Aramco – może więc Saudowie potraktują swoje aktywo lepiej niż innych klientów i dostarczą nam ropę mimo trudności. Na razie zdjęcia satelitarne pokazują, że starają się zbudować bypass, dzięki któremu będą mogli pominąć uszkodzoną część rurociągu Wschód-Zachód. Ta ropa wtedy popłynie do portów nad Morzem Czerwonym, ale w mniejszej ilości, bo będzie wolniej zatłaczana ze względów technicznych.

Czytaj także: 65 mld baryłek ropy do podziału. Czy Orlen skorzysta na amerykańskim dealu stulecia?

Reklama
Reklama

Saudi Aramco posiada 30 proc. udziałów w gdańskiej rafinerii – pakiet ten trafił do arabskiego koncernu po tym, jak Bruksela nakazała sprzedaż części aktywów Lotosu. Był to jeden z warunków wydania zgody na przejęcie tej spółki przez Orlen.

Na pytanie, czy rafineria w Gdańsku może liczyć na „specjalne względy”, Orlen nie odpowiada. – Dostawy ropy do Polski i innych rafinerii Grupy Orlen są realizowane na bieżąco i w pełni pokrywają zapotrzebowanie – zapewnia rzecznik.

Oprócz rafinerii w naszym kraju, Orlen ma też rafinerie na Litwie (Możejki) i w Czechach (Litvinov i Kralupy).

Reklama
Reklama