Bank Estonii zaleca utrzymywanie części majątku w gotówce. Chodzi o kwotę wystarczającą mniej więcej na tygodniowe utrzymanie się. Władze banku reagują na coraz większą popularność usług elektronicznych i wyjaśniają, dlaczego nie powinno się deprecjonować tradycyjnych środków płatniczych.

- Nowa rekomendacja Banku Estonii – warto trzymać w domu niewielki zapas gotówki.
- Bank Centralny podkreśla, że nie należy polegać na jednym systemie płatności.
- Estończycy nagłaśniają również nowy europejski projekt cyfrowego euro.
Pod koniec 2025 r. Bank Estonii zbadał, w jaki sposób mieszkańcy tego kraju płacą za zakupy towarów i usług. Przeprowadzone ankiety potwierdziły spadek zainteresowania płatnościami gotówką. 8 proc. mieszkańców Estonii woli płacić wyłącznie gotówką, ale większość korzysta z kart bankowych lub telefonów.
Centralny bank przekonuje jednak, że gotówka wciąż jest użytecznym środkiem płatniczym i zaleca obywatelom posiadanie jej skromnego zapasu – informuje estoński serwis ERR News.
Spór sprzed 1700 lat decyduje, że dziś jest Wielkanoc
Zapas gotówki na tydzień
Mimo że większość Estończyków preferuje płatności cyfrowe, warto mieć dodatkową rezerwę na wypadek awarii systemów.
– Aby zapewnić możliwość dokonywania zakupów, bardzo rozsądne jest, aby ludzie trzymali trochę gotówki obok kart bankowych, aby nadal mogli płacić w sklepach, jeśli na przykład płatności kartą nie działają – powiedział ERR News Rainer Olt, szef działu systemów płatności i rozliczeń banku centralnego.
Olt wyjaśnił, że chodzi o skromną rezerwę, wystarczającą na utrzymanie się przez około siedem dni na wypadek zakłóceń systemów elektronicznych.
Podobne środki ostrożności zaleca się w Szwecji oraz Holandii.
Bank Estonii o cyfrowym euro
Rainer Olt podkreśla, że ta sama logika dotyczyłaby cyfrowego euro. Chodzi o nowy projekt Europejskiego Banku Centralnego (EBC), który ma uniezależnić Europejczyków od globalnych systemów płatności.
– Trzynaście krajów w Europie nie ma własnego rozwiązania w zakresie płatności cyfrowych obok Visa i Mastercard i jest w pełni zależnych od tych usług – zauważa Olt.
Cyfrowe euro ma być dodatkowym zabezpieczeniem – ma działać nawet bez dostępu do internetu czy w przypadku zakłóceń systemów bankowych. Środkami można by dysponować korzystając z telefonu w sklepach, czy nawet dokonując płatności między osobami fizycznymi.
„Zabetonował system”. Orbán i jego gra o władzę na Węgrzech
Europa chce uniezależnić się od wielkich firm zagranicznych
Pod koniec marca „Puls Biznesu” informował, że EBC przyspiesza prace nad cyfrowym euro. To reakcja na rosnące uzależnienie infrastruktury finansowej Europy od firm zewnętrznych. Zagraniczni operatorzy mają potencjalnie znaczący wpływ na codzienne funkcjonowanie gospodarki.
Niedawno media szeroko informowały o kłopotach europejskich urzędników objętych sankcjami przez Stany Zjednoczone w związku z pracami nad Aktem o Usługach Cyfrowych (DSA), który m.in. zobowiązuje właścicieli mediów społecznościowych do moderacji publikowanych treści.
Wiąże się to z dodatkowymi kosztami, co nie podoba się Big Techom.
Niektórzy urzędnicy wpisani na listy sankcyjne nie tylko nie mogli podróżować do Stanów Zjednoczonych, ale mieli również kłopoty z korzystaniem z amerykańskich systemów płatniczych.