Donald Tusk nazwał Jarosława Kaczyńskiego „klasycznym warchołem” i zarzucił mu atakowanie służb mundurowych. To reakcja na piątkową miesięcznicę smoleńską, podczas której prezes PiS nazwał funkcjonariuszy „bojówką rządzącej partii”. Zachowanie Kaczyńskiego skrytykował też szef MSWiA Marcin Kierwiński.

- Piątkowa miesięcznica smoleńska na placu Piłsudskiego przerodziła się w spór między politykami PiS a policją, gdy Jarosław Kaczyński nazwał funkcjonariuszy „bojówką rządzącej partii” i zapowiedział surowe konsekwencje w razie powrotu jego partii do władzy.
- Donald Tusk odpowiedział, określając prezesa PiS mianem „warchoła”, a szef MSWiA Marcin Kierwiński pisał o „hańbie”.
- Komenda Stołeczna Policji odrzuciła zarzuty, zapewniając, że działała wyłącznie w granicach prawa i pozostaje formacją apolityczną.
Zapytany przez dziennikarzy o zachowanie Jarosława Kaczyńskiego, Donald Tusk początkowo wyraźnie się wahał. Ostatecznie ocenił, że prezes PiS „zachowuje się jak klasyczny warchoł”, i dodał: „tyle mu zostało z polityki”.
Premier mówił o „hołocie” oraz stwierdził, że przykre jest, iż lider opozycji systematycznie atakuje służby mundurowe, a do tego „zawsze wykorzystuje” tragedię smoleńską. Jego zdaniem szczególnie teraz obywatele powinni być skupieni wokół państwa i jego służb.
Starcie na placu Piłsudskiego
Słowa premiera odnosiły się do wydarzeń z piątkowej miesięcznicy smoleńskiej. Politycy PiS nie mogli podejść pod sam pomnik ofiar katastrofy z powodu obecności policjantów i trwającej obok kontrmanifestacji. Kaczyński oraz szef Kancelarii Prezydenta RP Zbigniew Bogucki wdali się w dyskusję z funkcjonariuszami, przekonując, że protestujący nie mają prawa zakłócać uroczystości.
Wśród zgromadzonych doszło do przepychanek, w które sami politycy się nie zaangażowali. Wieńce udało się ostatecznie złożyć, choć kilka metrów od pomnika, a uroczystość była wielokrotnie przerywana okrzykami uczestników manifestacji.
Kaczyński zarzucił policji, że nie interweniuje, mimo że, jak twierdził, ma taki obowiązek, a funkcjonariuszy nazwał „bojówką rządzącej partii”. Zapowiedział, że w razie powrotu PiS do władzy trzeba będzie powołać „gwardię obywatelską”.
Twierdził też, że policjanci będą musieli tłumaczyć się, czy działali sami, czy „na zlecenie rosyjskie” lub innego państwa, i zapowiadał zaostrzenie kodeksu karnego wraz z karą dożywocia. Sytuację określił jako objaw „głębokiej choroby” i kryzysu wymiaru sprawiedliwości oraz państwa.
Kierwiński: To hańba
Zachowanie prezesa PiS skomentował także szef MSWiA Marcin Kierwiński, pisząc o „skandalicznym zachowaniu” wobec polskiej policji. Ocenił, że to hańba, by były wicepremier do spraw bezpieczeństwa atakował funkcjonariuszy i mundur. „Czasy polityków ponad prawem Panie Kaczyński minęły” – napisał.
Po wydarzeniach na placu Piłsudskiego komunikat wydała Komenda Stołeczna Policji. Zaznaczyła, że wszystkie czynności funkcjonariuszy są realizowane wyłącznie na podstawie i w granicach prawa, a rolą formacji jest zapewnienie bezpieczeństwa wszystkim uczestnikom zgromadzeń i osobom postronnym. Policja podkreśliła, że pozostaje apolityczna, a jej funkcjonariusze działają bezstronnie, kierując się wyłącznie przepisami i oceną sytuacji.