Reklama
Reklama
Reklama

Zamieszanie na miesięcznicy. Tusk o Kaczyńskim: Klasyczny warchoł

Donald Tusk nazwał Jarosława Kaczyńskiego „klasycznym warchołem” i zarzucił mu atakowanie służb mundurowych. To reakcja na piątkową miesięcznicę smoleńską, podczas której prezes PiS nazwał funkcjonariuszy „bojówką rządzącej partii”. Zachowanie Kaczyńskiego skrytykował też szef MSWiA Marcin Kierwiński.

Joanna Borowiak, Jarosław Kaczyński
Posłanka PiS Joanna Borowiak i prezes PiS Jarosław Kaczyński przed Pomnikiem Prezydenta Lecha Kaczyńskiego w Warszawie. (fot. Paweł Supernak / PAP)
  • Piątkowa miesięcznica smoleńska na placu Piłsudskiego przerodziła się w spór między politykami PiS a policją, gdy Jarosław Kaczyński nazwał funkcjonariuszy „bojówką rządzącej partii” i zapowiedział surowe konsekwencje w razie powrotu jego partii do władzy.
  • Donald Tusk odpowiedział, określając prezesa PiS mianem „warchoła”, a szef MSWiA Marcin Kierwiński pisał o „hańbie”.
  • Komenda Stołeczna Policji odrzuciła zarzuty, zapewniając, że działała wyłącznie w granicach prawa i pozostaje formacją apolityczną.

Zapytany przez dziennikarzy o zachowanie Jarosława Kaczyńskiego, Donald Tusk początkowo wyraźnie się wahał. Ostatecznie ocenił, że prezes PiS „zachowuje się jak klasyczny warchoł”, i dodał: „tyle mu zostało z polityki”.

Premier mówił o „hołocie” oraz stwierdził, że przykre jest, iż lider opozycji systematycznie atakuje służby mundurowe, a do tego „zawsze wykorzystuje” tragedię smoleńską. Jego zdaniem szczególnie teraz obywatele powinni być skupieni wokół państwa i jego służb.

Starcie na placu Piłsudskiego

Słowa premiera odnosiły się do wydarzeń z piątkowej miesięcznicy smoleńskiej. Politycy PiS nie mogli podejść pod sam pomnik ofiar katastrofy z powodu obecności policjantów i trwającej obok kontrmanifestacji. Kaczyński oraz szef Kancelarii Prezydenta RP Zbigniew Bogucki wdali się w dyskusję z funkcjonariuszami, przekonując, że protestujący nie mają prawa zakłócać uroczystości.

Reklama
Reklama

Wśród zgromadzonych doszło do przepychanek, w które sami politycy się nie zaangażowali. Wieńce udało się ostatecznie złożyć, choć kilka metrów od pomnika, a uroczystość była wielokrotnie przerywana okrzykami uczestników manifestacji.

Kaczyński zarzucił policji, że nie interweniuje, mimo że, jak twierdził, ma taki obowiązek, a funkcjonariuszy nazwał „bojówką rządzącej partii”. Zapowiedział, że w razie powrotu PiS do władzy trzeba będzie powołać „gwardię obywatelską”.

Twierdził też, że policjanci będą musieli tłumaczyć się, czy działali sami, czy „na zlecenie rosyjskie” lub innego państwa, i zapowiadał zaostrzenie kodeksu karnego wraz z karą dożywocia. Sytuację określił jako objaw „głębokiej choroby” i kryzysu wymiaru sprawiedliwości oraz państwa.

Reklama
Reklama

Kierwiński: To hańba

Zachowanie prezesa PiS skomentował także szef MSWiA Marcin Kierwiński, pisząc o „skandalicznym zachowaniu” wobec polskiej policji. Ocenił, że to hańba, by były wicepremier do spraw bezpieczeństwa atakował funkcjonariuszy i mundur. „Czasy polityków ponad prawem Panie Kaczyński minęły” – napisał.

Po wydarzeniach na placu Piłsudskiego komunikat wydała Komenda Stołeczna Policji. Zaznaczyła, że wszystkie czynności funkcjonariuszy są realizowane wyłącznie na podstawie i w granicach prawa, a rolą formacji jest zapewnienie bezpieczeństwa wszystkim uczestnikom zgromadzeń i osobom postronnym. Policja podkreśliła, że pozostaje apolityczna, a jej funkcjonariusze działają bezstronnie, kierując się wyłącznie przepisami i oceną sytuacji.

Reklama
Reklama