Przeciwieństwem kultury strategicznej nie jest brak kultury strategicznej. Jest nim strategiczne chamstwo – mówi gen. Rajmund Andrzejczak, komentując w Kanale Zero debatę o pomocy wojskowej dla Ukrainy, w tym o przekazanych zestawach Patriot PAC-3. Wojskowy ostrzega przed myleniem strategii z oczekiwaniem wdzięczności.

- Gen. Rajmund Andrzejczak w komentarzu na Kanale Zero broni decyzji o przekazaniu Ukrainie systemów Patriot PAC-3, ale ostrzega przed traktowaniem tej pomocy jako podstawy do oczekiwania politycznej wdzięczności.
- Posługując się metaforą płonącego domu sąsiada oraz sześcioma parametrami oceny państwa, wskazuje na poważne wyzwania czekające Ukrainę po zakończeniu wojny.
- Generał krytykuje też decyzję Kijowa o nazwaniu jednostki wojskowej imieniem UPA, nazywając ją błędem strategicznym mimo doraźnych korzyści politycznych dla Zełenskiego.
Czy Polska powinna była przekazać Ukrainie zestawy rakiet do systemów Patriot w wersji PAC-3? Czy pomoc dla Kijowa należy politycznie monetyzować i czy w ogóle powinniśmy oczekiwać za nią wdzięczności? Gen. Rajmund Andrzejczak, były szef Sztabu Generalnego Wojska Polskiego, w komentarzu dla Kanału Zero stawia pytania, których – jego zdaniem – polscy przywódcy dziś unikają.
„Emocja jest kiepskim doradcą strategii”
Andrzejczak od razu zaznacza, jaką optykę uważa za jedyną właściwą w tej debacie. – Najważniejszym pytaniem, które powinniśmy sobie zadać, to jest to, czy w naszym osądzie jest to bardziej racjonalna strategia, czy emocja (...) uważamy, że emocja jest kiepskim doradcą strategii. Dlatego należy zupełnie odkładać sprawy emocjonalne i stosować je w języku strategicznym – podkreśla.
Żeby to zilustrować, generał sięga po przykład z sąsiedzkiego podwórka. Opisuje dobrze urządzony dom, w którym mieszka kilka pokoleń, i sąsiada „przez płot”, z którym relacje od dawna są napięte: „Zostawia śmieci na wspólnym chodniku, nie mówi nam dzień dobry (...) wzbudza to nasze co najmniej niezadowolenie”. Gdy jednak w domu sąsiada wybucha pożar, pojawia się pytanie o priorytety.
– Czy w takiej sytuacji powinniśmy najpierw zacząć od negocjacji z sąsiadem? Czy też zwyczajnie powinniśmy, kierując się przede wszystkim naszym własnym interesem, po prostu najpierw zgasić pożar? – pyta.
I przechodzi do sedna. – Nie wolno wkładać do jednego koszyka tego imperatywu, żeby pomagać w gaszeniu pożaru, żeby się nasz dom po prostu nie zajął, a między tym, że zwyczajnie nie mamy zgody na to, w jaki sposób nasz sąsiad z nami sąsiaduje – wskazuje.
Ukraina wchodzi w fazę „strategicznej arogancji”
Zdaniem generała Ukraina, po zatrzymaniu rosyjskiego natarcia i przejściu do skutecznych uderzeń na infrastrukturę krytyczną Rosji, „wchodzi w fazę strategicznej arogancji”. Zastrzega przy tym, że retoryka Kijowa to „retoryka czasu wojennego”, której towarzyszy inny reżim podejmowania decyzji niż w Polsce.
Powołując się na pięć parametrów oceny państw z książki prof. Marcina Piątkowskiego – Andrzejczak dodaje własny, szósty: zdolność do integracji. I na każdym z tych pól stawia znaki zapytania.
Co do inwestycji, przypomina, że dzisiejsze finansowanie ukraińskiej wojny to w dużej mierze pomoc zewnętrzna, a nie efekt sprawnej gospodarki. – 90 miliardów przekazanych z Unii Europejskiej na dwa lata wojny (...) skłonność państw europejskich do pomocy Ukrainy będzie niespółmiernie mniejsza po zakończeniu działań wojennych – dodaje.
Mówiąc o imigracji, wskazuje na ryzyko dla Polski i samej Ukrainy. – Ci, którzy mieszkają tutaj już lat kilka, zakładają sobie tutaj zupełnie nowe życie i tych ludzi Ukraina po prostu może z powrotem już nie odzyskać – stwierdza.
Generał odniósł się też do decyzji prezydenta Ukrainy o nadaniu jednej z jednostek wojskowych imienia UPA, co skutkowało odebraniem mu przez prezydenta Nawrockiego Orderu Orła Białego. Ocenia ten ruch jednoznacznie negatywnie. – Myślę, że jest to decyzja błędna i przyniesie negatywne skutki – ocenia. Dodaje, że w krótkiej perspektywie taki gest może przynieść korzyść polityczną wewnątrz Ukrainy, ale strategicznie – jego zdaniem – „będą to same minusy”.
Przekazanie Patriotów „nie wynikało z filantropii”
Mimo krytycznych uwag pod adresem Kijowa, Andrzejczak jednoznacznie broni decyzji o przekazaniu systemów Patriot. – W mojej ocenie przekazanie tych rakiet na wiosnę dla Ukrainy było decyzją dobrą, słuszną i potrzebną do obsługi naszych interesów. Ono nie wynikało ani z filantropii, nie było też jakimś gestem dobrej woli (...) wynikało z twardych interesów Rzeczypospolitej – wskazuje.
Przestrzega jednak przed politycznym „podgrzewaniem” tematu przez obie strony sporu: „Uruchomiły się zupełnie niepotrzebnie społeczne emocje zarówno na Ukrainie, jak i w Polsce i one nie służą ani Polsce, ani Ukrainie (...) służą oczywiście rosyjskiej narracji”.
Andrzejczak kończy apelem o to, by Polska zaczęła formułować twarde odpowiedzi na pytania o przyszłość relacji z Ukrainą – od polityki migracyjnej, przez rolnictwo, po wykorzystanie ukraińskich doświadczeń. – Wciąż nie mamy strategii bezpieczeństwa narodowego. Wciąż nie mamy strategii rozwoju, która powinna być opublikowana. Tam szukajmy odpowiedzi, jakiej byśmy oczekiwali Ukrainy w przyszłości – mówi.
Podkreśla przy tym, że polska kultura strategiczna liczy sobie tysiąc lat, podczas gdy ukraińska „dopiero się wykuwa” – w ogniu i w emocjach. I dodaje zdanie, które nadaje ton całemu wystąpieniu: „Przeciwieństwem kultury strategicznej nie jest brak kultury strategicznej. Jest nim strategiczne chamstwo”.
